Przeczytane w grudniu (22)

I nadszedł ostatni miesiąc roku 🙂

Wena czytelnicza utrzymała się na naprawdę dobrym poziomie więc zakończenie będzie ciekawe.

Przeczytałam 5 książek- trzy ebooki i dwie papierowe. Łącznie około 1560 stron 🙂

1.”Panie kogutów, płacz psów”, Wojciech Tochman.

Wstrząsająca literatura faktu obrazująca Kambodżę i jej mieszkańców. Chorzy, obłąkani, nieświadomi swojego istnienia przykuci jak psy w kojcach. Karmieni raz dziennie, z brudu spłukiwani wodą raz na tydzień. Rodzina zadowolona bo trzymani na łańcuchach, krzywdy nikomu na wsi nie zrobią. Takie ludzie mają życie… Obok rodziny żyją w wielkim skupisku na wysypisku śmieci, bo miejsc mieszkaniowych brak. Inni pracują prawie za darmo a cała rodzina do utrzymania. Bardzo mocny reportaż, zderzenie z rzeczywistością. Autor zmusza do zastanowienia się nad naszym życiem, które często, nieświadomi losów innych, opisujemy jako ciężkie. Czytałam strona za stroną, otwierając oczy ze zdziwienia. Te opowieści zostaną ze mną na długo, robią w głowie przemeblowanie. 8/10

 

2. „W śnieżną noc. Świąteczne opowiadania o miłości”, John Green, Maureen Johnson, Lauren Myracle.

Dla rozluźnienia ciężkiej atmosfery, zimowa młodzieżówka. Warunki pogodowe zostały opisane bardzo realnie i cudownie przemierzało mi się wysokie zaspy, zaśnieżony las i miasteczko podczas opadów gęstego śniegu. Uwielbiam zimę więc za klimat ocena już na starcie jest wysoka. Poznajemy kilkoro bohaterów i wraz z rozwojem historii, dowiadujemy się, że są ze sobą powiązani. Uwielbiam tak prowadzone narracje, lubię odkrywać te relacje. Opowieść obyczajowa, jak to u młodzieży- jest kłótnia, zazdrość, przyjaźń i miłość a świąteczna, śnieżna aura sprawiła, że nieciekawe historie, zakończą się jednak szczęśliwie. Przyjemna lektura, 8/10

 

3. „Kasacja”- (Chyłka, tom 1), Remigiusz Mróz.

Tak, dopiero wzięłam się za Chyłkę 😉 Już dłużej nie mogłam odwlekać wsiąknięcia w tę historię bo książki Mroza robią na mnie duże wrażenie- jeszcze żadne rozczarowanie się nie pojawiło. Tym razem, również, dostałam bardzo dobry kryminał. Na początku poznajemy głównych bohaterów tej kultowej serii i oczywiście, nie mogło być to nudne spotkanie. Oboje są charakterystycznymi osobami- mój typ, naprawdę robią świetną robotę. Akcja jest dobrze przemyślana, wciąga niesamowicie, nawet nie wiem kiedy byłam w połowie książki. Takie pozycje lubię najbardziej! Zostajemy wciągnięci w świat rozgrywek prawniczych w których miejsca mają i intrygi i szantaże i różnego rodzaju przekręty. Bierzemy udział w przesłuchiwaniu świadków i jest naprawdę ciekawie. 9/10

 

4. „Bądź moim światłem”, Agata Przybyłek.

Niestety fanką tej pozycji nie zostanę. Oczywiście, jak każda obyczajówka jest napisana przyjemnie, przystępnie i miło. Książkę czytało się szybko poza momentami totalnego wkurzenia na fabułę, która jest mocno przesadzona. Lubię romanse bo czasem warto oderwać się od rzeczywistości i zatracić w romantycznym świecie ale są pewne ograniczenia miłostek. Taki motyw pojawił się tez tutaj, konkretnie motyw zdrady. Nie pochwalam, nie polecam choćby nie wiem jak pięknie było. Na robieniu krzywdy nieświadomej osobie, szczęścia się nie zbuduje. Myślałam, że końcówka chociaż uratuje sytuację ale jednak dobiła ją mocno. Takimi historiami nie warto się sugerować w prawdziwym życiu. Najpierw trzeba skończyć jedno a później wdać się w piękną historię miłosną. Nie polecam, 5/10

 

5. „Damy, dziewuchy, dziewczyny. Podróże w spódnicy”, Anna Dziewit-Meller.

Pozycja dla młodych dziewczynek ale nie ukrywam, że znalazłam tam wiele interesujących informacji. Zacznę od tego, że wydanie jest przepiękne- bogato ilustrowane i prowadzone jak gazeta. Czasem są notki, listy, czasem wywiady, na innej stronie dziennik z podróży. Dowiemy się zaskakujących rzeczy o odkrywczyniach, podróżniczkach i kobietach z pasją. Dzięki poradnikom i zdjęciom, zobaczymy jak przemierzało się świat w tamtych czasach. 7/10

Znacie którąś z książek?

Jakie są Wasze polecenia?