Spokojny, psi sylwester.

Jak co roku, w okresie przedświątecznym, nadchodzi okres strachu i nerwów dla psów i ich właścicieli. Niestety, należymy do tej grupy…

Mia wariuje od kiedy skończyła dwa lata- tamtego dnia petarda przeleciała jej za uchem, następnie między moimi nogami i łupnęła w śmietnik. Ten huk zmienił nasze życie. Rok w rok, siedzimy z nią w domu. Nie było sytuacji, w której zostałaby sama w tę noc. Zawsze gdzieś mogliśmy ją ulokować- chodź tak szczerze, spędziłam bez niej może dwa/trzy sylwestry w całym jej dwunastoletnim życiu. Każdy, kto ma bojącego się psa, wie o czym mówię…

Z dniem, kiedy adoptowaliśmy Tajsona, wiedziałam, że „podrzucanie” psów rodzinie, skończyło się na dobre. Trudno jest „obcej osobie” ogarnąć dwa psy, które przecież najlepiej czują się w towarzystwie swojego opiekuna. Moje okazy są dość problemowe, oba mają tendencje idące w różnych kierunkach i zdaję sobie z tego sprawę, więc staram się nie obarczać bliskich zbyt częstą opieką nad nimi.

Mia robiła się z wiekiem coraz gorsza- agresywna, uparta a Taj był coraz większy, silniejszy i w momencie ekscytacji trudniej było przywołać go do normalności.

Po kilku latach sytuacja jest bardziej opanowana- Mia już nie ma siły szaleć, słuch na pewno ma mniej wrażliwy, bardziej skupia się na jedzeniu i spaniu. Chętnie przyjmuje głaskanie ale przede wszystkim preferuje odpoczynek więc na tym się skupiamy.

Tajson zdecydowanie wybiera opcję tulenia się i spania blisko- to jest dla niego najlepsze lekarstwo na stres. Ładnie skupi się na wylizywaniu konga czy na gryzaku ale woli robić to blisko nas więc tak też się dzieje.

Jeśli pies szuka z nami kontaktu, potrzebuje wsparcia- musimy zapewnić mu ten komfort i cieszyć się, że pies nam ufa i chce naszej bliskości. Dla mnie jest to podstawą wspólnego życia, wzajemne zaufanie.

Podczas zeszłego sylwestra, nagrałam nawet filmik na żywo, na którym widać, że o północy, kiedy świat trzęsie się od huku, moje psy wylizują kongi pod stołem 🙂 Nasz team wykonał genialną pracę polegającą na skupieniu i zaufaniu i mam nadzieję, że za kilkanaście dni, będziemy mogli świętować kolejny sukces!

Do trudnych warunków, zaczynamy przystosowywać się od razu po świętach.

W internecie jest mnóstwo pomysłów by wspomóc psy w okresie wystrzałów ale my chcemy pokazać Wam dzisiaj, nasze sprawdzone triki.

Jeśli macie szalejącego psa- koniecznie przeczytajcie.

Zacznijmy od mieszkania.

Okna zostawiam szczelnie zamknięte i zasłonięte ciemnym materiałem- bywa, że wieszam grube koce, które wyciszają huki bo zależy nam na tym, by jak najmniej hałasu dotarło do domu. Nasza sypialnia, najczęściej używany pokój, jest od strony podwórka, więc ten fakt już zapewnia nam większy komfort- nikt nam spod okien nie będzie puszczał petard. Jeśli macie możliwość, spędzić sylwestrową noc w cichym pomieszczeniu, polecam to zrobić.

Z racji tego, że jest to okres rozrywkowy, nikogo nie zdziwi głośno puszczona muzyka a pozwoli ona zagłuszyć huki zza okna. Proponuję przyzwyczajać psy do głośnych rytmów przez kilka wieczorów, żeby nagle nie zestresowały się dodatkowymi hałasami.

Żyjąc z psem na co dzień, mieszkając z nim w mieszkaniu, dobrze wiemy, które miejsce uważa za najbezpieczniejsze w całym domu. Jeśli używamy kennela, to zapewne on będzie takim azylem. Często może to być obszar pod łóżkiem czy pod stołem ale pamiętajmy, to pies ma się tam czuć komfortowo.

Jeśli mamy cichą łazienkę, najlepiej bez okien, zostawmy do niej otwarte drzwi. To najmniejsze i najciemniejsze pomieszczenie w domu i najprawdopodobniej, nasz psiak, właśnie w niej będzie szukał schronienia. Nie przeganiajmy go, bo pogorszymy sytuację. Niech tam spokojnie odpoczywa. Nie zamykajmy go też siłą.

W jakimkolwiek wybranym miejscu, stwórzmy przyjemne warunki- legowisko, koc, zabawka i koniecznie miska z wodą. Dobrym pomysłem będzie też zostawienie jakiejś naszej rzeczy, która będzie nami pachniała, to dodatkowo uspokoi psa.

Mia zeszłoroczną noc spędziła pod stołem. Zrobiłam jej bazę z rozwieszonych koców, w środku ułożyłam legowisko a gdy było jej tam dość ciepło, wspomogłam ją derką chłodzącą.

Nie przeszkadzałam jej, nie kręciłam się koło niej, nie pobudzałam ani nie uspokajałam- co jakiś czas po prostu podrzucałam smakołyk. 

Psią uwagę od stresujących huków skutecznie odwrócą gryzaki. Oczywiście wybrane odpowiednio do wielkości psa i jego możliwości.

Dobrym pomysłem będą różnego rodzaju zabawki do wylizywania. O ich pozytywnym wpływie na zachowanie psa, pisałam tutaj.

Naprawdę warto się w nie zaopatrzyć i pomóc w odstresowaniu psa.

Wylizywanie i wygrzebywanie pokarmu, uspokaja i wycisza psa a o to nam własnie chodzi -jeśli pies leży spokojnie w swojej dziupli, możemy go co jakiś czas skarmiać- większe ciastko, suszona łapka. Psiak będzie miał pewność, że to nagroda za jego spokój, opanowanie i zapomni o petardach a będzie wyczekiwał kolejnego smaczka.

Polecam także maty węchowe- te profesjonalne lub prowizoryczne, zrobione z ręcznika.

Im dłużej pracuje psi nos w poszukiwaniu smaków, tym mniej głowa skupia się na hałasie.

Mnóstwo pomysłów na takie zabawy znajdziecie w internecie 🙂

Jeśli nie jesteśmy w stanie zagwarantować psu spokoju, jeśli żadne z naszych pomysłów nie pomagają, wybierzmy się z psem do weterynarza. Lekarz dobierze i przepisze nam odpowiednie środki uspakajające. Ważne, by nie podawać leków kupionych w sklepach zoologicznych na własną rękę- farmakologia musi być konsultowana!

Oczywiście zapominamy o wypuszczaniu psa na balkon i nieogrodzony ogród. 

Spacery w okresie okołosylwestrowym ograniczmy do minimum. 

Starajmy się wyprowadzać psy, gdy nie słychać wystrzałów, czyli głównie za dnia.  Jeśli mamy możliwość, wybierzmy się do lasu- z dala od miast hałas jest mniejszy.

Ostatni spacer proponuję zrobić najpóźniej o 21szej. Później może być już niebezpiecznie.

Wieczorami najczęściej korzystamy z ogródka i szybkiego siku chociaż często psy wolą poczekać z załatwieniem potrzeby do rana, niż wychodzić w ciemność. Nie wyciągam ich na siłę, jeśli mam pewność, że wytrzymają i nie wpłynie to negatywnie na ich zdrowie.

W trakcie takich wyjść, za każdym razem są ubrane w obrożę i adresówkę. Mimo, że podwórko mamy dobrze ogrodzone, lepiej być przygotowanym na każdą sytuację.

O rodzajach tych akcesoriów już się rozpisałam- klikajcie. Obroże.  Adresówki.

Jeśli wybieramy się na dłuższy spacer, załóżmy psu szelki i obrożę i do obu przypnijmy mocną smycz lub linkę- podwójna asekuracja. Nie puszczajmy psa luzem!

Nieważne jak usłuchany i wytrenowany, w amoku może nie słyszeć naszych komend. Te kilka dni wytrzyma na smyczy.

To my jesteśmy odpowiedzialni za bezpieczeństwo naszego psa a wiemy, jak wielu ludzi oblewa ten test i setki zwierząt miesiącami nie mogą znaleźć drogi powrotnej do domu.

Musimy pamiętać o oznakowaniu pupila- przyczepmy nawet dwie adresówki z naszym aktualnym numerem telefonu.

Smycz trzymajmy owiniętą na nadgarstku, załóżmy rękawiczki, by nagłe szarpnięcie smyczą nie spowodowało uwolnienia psa.

Ważne są też odpowiednie buty, które uniemożliwią upadek czy poślizg na lodzie, z tego samego powodu, co punkt wyżej

Jeśli mamy więcej niż jednego psa, spacerujmy z nimi osobno, poświęćmy im więcej uwagi i wsparcia. Ewentualnie poprośmy o pomoc drugą osobę, wtedy bezpieczniej będzie, jeśli każdy skupi się na jednym psie.

To są właśnie nasze pomysły na spędzenie spokojnego, psiego sylwestra. 

Oprócz podawania tabletek, stosujemy wszystkie wymienione rady 🙂 

Należy pamiętać przede wszystkim o cierpliwości, spokoju i wyrozumiałości względem naszego psiaka i na pewno spędzimy udany wieczór.

Niestety może zdarzyć się furia, atak i szczekanie na petardy i wtedy łatwo o „wypadek” w postaci załatwienia potrzeby w domu czy zwymiotowania. Okażmy zrozumienie, nie krzyczmy, odwołajmy psa i spróbujmy zachęcić go do schowania się w norce, dajmy coś dobrego, zajmijmy go węszeniem czy lizaniem i zapewnijmy mu spokój. Zróbmy wszystko aby zapomniał o fajerwerkach.

Trzymamy kciuki za spokojny wieczór 🙂