Polecajka #1 [Wolf of Wilderness Snack- Wild Bites „The Taste of”]

Postanowiłam zapoczątkować nową serię na blogu- krótkie ale treściwe, pozytywne recenzje czyli polecajki 🙂

Czasem trafia nam w ręce naprawdę dobry produkt, który nie jest materiałem na obszerny post a zasługuje na kilka dobrych słów.

Specjalnie więc powstają polecajki, żebyście też mogli zobaczyć co ciekawego testujemy, poznajemy i lubimy w naszym domu.

Dziś rzecz najważniejsza w pracy z psem czyli smaczki. I to nie byle jakie- od razu wykazujemy się dobrym gustem 🙂

Wolf of Wilderness Snack- Wild Bites „The Taste of”

Trafiłam na nie, przy okazji robienia zakupów z zooplus- pojawiły się jako nowość więc nie mogłam nie wypróbować ich na moich psach.

Nie uwierzycie, w jak śmiesznej cenie je dostałam! Całe 4 złote za opakowanie 180 g!

Niestety mogłam wziąć z każdego smaku po jednej paczce i trafiły do nas: Canada, The Mediterranean i Scandinavia.

Smaczki wciąż są dostępne w super promocjach- sprawdźcie.

Moje oko od razu ucieszyły opakowania- solidnie wykonane, wodoodporne, ze szczelnym zamknięciem strunowym. Oczywiście ładne i estetyczne, z pyszczkiem wilka na przodzie- bajeczne 🙂

Na odwrocie informacje o składzie, także w języku polskim.

Firma jak zwykle postawiła na produkt o wysokiej zawartości mięsa i zajmuje ono aż 90% całości. Resztę wypełniają produkty roślinne. Brawo!

Warianty smakowe tej serii są trzy i każda zawiera inne mięsa. Jest to świetne urozmaicenie diety bo i dla alergika znajdzie się odpowiedni zestaw.

Snaki nie zawierają zbóż!

Pachną bardzo przyjemnie dla człowieka i równie kusząco dla zwierza. Motywacja na pracę pojawia się w mig.

Kształt smaczków to sześciany.

Zaskoczyła mnie lekko ich wielkość, spodziewałam się czegoś mniejszego. To należy tu wspomnieć ze względu na mniejsze czy starsze psy.

Ich twardość jest dość duża, są bardziej do żucia niż chrupania, nie są kruche więc bez obaw o zęby- każdy piesek da sobie radę.

Dłuższe ich gryzienie wzmacnia mięśnie żuchwy i oczyszcza zęby.

Osobiście, nie daję rady połamać palcami takiej kostki. Da się ją pokroić na mniejsze części ale delikatnie się wtedy kruszy.

Zawsze podaję kosteczki w całości jako przekąskę w ciągu dnia lub nagrodę, która ma na chwilę oderwać psa od treningu i wzmocnić jego „fajność”.

Nie brudzą rąk, nie zostawiają lepkich okruchów natomiast zapach przechodzi dość mocno 😉

Dobrze sprawdzą się więc w różnych zabawach węchowych czy nauce samokontroli :26)

Są lekkostrawne więc bez obaw możemy podawać je psom z wrażliwym układem trawiennym.

Przez zachłanność, Tajson dorwał się do prawie całego opakowania smaków i nie pojawiły się u diabełka żadne niestrawności za co jestem ogromnie wdzięczna 😛

Mia jako staruszka dbająca o linię także nie jest pomijana w nagradzaniu 🙂

Oba psy się chętnie smakami rozkoszują, łatwo i chętnie zjadają więc snaki na pewno jeszcze się u nas pojawią!

Dajcie znać czy testowaliście już te pyszności 🙂