Bardzo intensywny okres ;) [28.08-15.09]

Jeszcze nie zdarzyło nam się prezentować takiego postu ale rzadko mamy w krótkim czasie aż tyle atrakcji 😉

Tym razem zaplanowaliśmy sobie inaczej i chcemy się Wam pochwalić naszymi osiągnięciami 🙂

Rozpoczynamy imprezą charytatywną jaką są Animalia. 

fot. Pełny Kadr

Organizuje ją miasto wraz z Fundacją Obrony Praw Zwierząt „Anaconda, której jesteśmy wolontariuszami.

Jak co roku wsparliśmy zwierzaki swoją obecnością 🙂 

fot. Tom Łącki

Wraz z Enumą (naszą szkołą sportową) prezentowaliśmy pokazy agility. Jak zwykle było rewelacyjnie!

fot. Tom Łącki

Taj, jak co rok, zapracował na medal! Był skupiony na pracy, pięknie słuchał komend i świata poza torkiem nie widział.

fot. Pełny Kadr

Na pewno weźmiemy udział także w edycji 2020 😀

fot. Tom Łącki

Po kilku dniach odpoczynku, znów działamy z Enumą 😀

Długo wyczekiwane seminarium z Paulą Gumińską– jest to nasza ulubiona „profesorka agility” <3

fot. NoseShot

Po wielu latach treningów wciąż potrzebujemy motywacji do rozwoju. Powiem szczerze, z nikim innym tak dobrze nam się nie pracuje.

Paula bardzo cierpliwie i dokładnie tłumaczy nam zadania do wykonania. Do każdego teamu podchodzi indywidualnie i skupia się na największych problemach ale i na wprowadzaniu nowych rzeczy 🙂

fot. Joyful Tails Photography

Głowy parowały od nadmiaru nowych informacji 🙂

Po cudownym weekendzie, mimo, że Taj od długiego czasu ma się naprawdę dobrze i nie wykazuje boleści i kulawizn i naprawdę świetnie radzi sobie w sporcie, postanowiliśmy wykorzystać wolny termin na konsultację fizjo.

Oczywiście u najlepszej Ciotki Pauli 😀

Tak więc po dosłownie kilku dniach po semi, zawitaliśmy do Poznania na macanko.

To była bardzo szybka podróż- pociąg, autobus, macanko, autobus, pociąg 😉

Wyprawa zakończona sukcesem i ogromnym zadowoleniem bo Ciotka potwierdziła brak kontuzji <3

Dostaliśmy zgodę na dalsze treningi ale już na podniesionej o kolejne 5 cm wysokości. Cieszę się, że po poważnych problemach zdrowotnych, wracamy do pełnej sprawności 😀

fot. NoseShot

O naszej walce na pewno jeszcze napiszę post bo wiem, że taka motywacja przyda się wielu osobom 🙂

fot. NoseShot

Podczas konsultacji, Taj był początkowo mocno spięty ale po pewnym czasie mocno się odprężył, co pozwoliło na dokładną diagnostykę.

Dostaliśmy obszernie rozpisaną wizytę wraz z zadaniem domowym!!!

fot. NoseShot

Plan naprawczy bardzo nam się przydał ponieważ po kilku dniach mieliśmy zaplanowany trening psiego fitnessu! Oczywiście w Enumie 🙂

Były to zajęcia grupowe i na placu były z nami jednocześnie inne psy.

fot. NoseShot

Kiedyś nie byłoby to możliwe ale jesteśmy z Tajem na etapie pokonywania barier i nasza ciężka praca przyniosła niesamowite rezultaty!

Miś był pięknie skupiony na pracy, na nowych ćwiczeniach, nie raz musiał pokonać swoje fobie i lęki i chyba czasu mu nie wystarczyło by chociaż zerknąć w stronę innych uczestników 🙂

fot. NoseShot

Ani razu nie dał znaku, że sytuacja jest za trudna i to właśnie w nim lubię- nieważne co robimy, zawsze jest zrobione na sto procent.

Zawsze w nagrodę po takim „wysiłku”, Taj musi dostać wolność. W jego rozumieniu jest to długi dziki spacer kiedy to sam wybiera sobie kierunek i rodzaj eksploracji 🙂

I tak o to dochodzimy do ostatniego dnia naszego maratonu czyli pokazu agility na wystawie psów rasowych.

fot. NoseShot

Jako klubowicze klubu sportowego i gorzowskiego oddziału ZKWP, dwa razy do roku, właśnie podczas wystaw, propagujemy psie sporty i umilamy czas spacerowiczom 🙂

fot. NoseShot

Zawsze jest to dla Taja bardzo stresujący występ- w koło mnóstwo ludzi, głośnych dzieci ale przede wszystkim ogrom psów.

Często w takich miejscach wychodzi na powierzchnie jego fatalna przeszłość i niestabilność emocjonalna, dlatego zawsze szybko się stamtąd zmywamy by jednak pozwolić mu zachować tylko te dobre wspomnienia.

fot. NoseShot

Widać było, że Miś nie był w szczytowej formie (stres i zmęczenie) ale mimo to, wykonał piękną pracę!

fot. NoseShot

Patrzył na mnie, czytał ruchy, słuchał komend, nawet ładnie się wysyłał!

fot, NoseShot

Dla mnie wystarczającą nagrodą jest jego start, chęć i skupienie.

fot. Joyful Tails Photography

Najważniejszą lekcją było zrzucenie tyczki i moment w którym Taj musiał poczekać na ponowny start. Znam go już kilka lat i wiem, że mógłby wybrać kilka innych opcji spędzenia tej minuty ale on, bez namawiania, sam postanowił, że usiądzie i zaczeka! To była największa radość tamtego dnia 🙂

fot. Joyful Tails Photography

Pamiątką z pokazu jest filmik, dostępny na YT: KLIK 🙂

Udaliśmy się jeszcze na szybkie zakupy 🙂

A potem już prostą drogą nad rzekę i w tak przyjemnym otoczeniu zrelaksowaliśmy się po trudach ostatnich tygodni 🙂

Każdego dnia nasza relacja jest lepsza i mocniejsza i cudownie jest mieć takiego szkraba zawsze obok 🙂

Życzę takiego diabła każdemu przewodnikowi <3