Przyjazdy pociągiem z psem.

Przygotowałam dziś pogadankę, o psich podróżach PKP.

Jest to temat, na który za każdym razem, gdy dodaję zdjęcie z wyjazdu, dostaję mnóstwo pytań.

Dzięki wielkie za zainteresowanie 🙂 Choć nie jestem ekspertem, chętnie Wam trochę poopowiadam, bo kilometrów przejechanych koleją, mamy na swoim kocie tysiące 🙂

Skoro jesteście ciekawi jak zachowuje się Tajson, jak znosimy wspólną podróż, jakie mamy doświadczenia i rady- czytajcie 🙂

Zacznę od tego, że pierwsza podróżowała ze mną Mia. Miała jakieś 2 lata, gdy wzięłam ją do Wrocławia. To był koszmar 😀

Od zawsze była trudnym psem. Bardzo pilnującym, szczególnie mnie, ale także naszej przestrzeni. Więc możecie sobie tylko wyobrazić, co robiła, gdy do przedziału chciał wejść konduktor lub pasażer 😀 Tym sposobem, w obie strony, jechałyśmy same 😀

To są geny, których z psa w typie owczarka, niełatwo się pozbyć a wtedy też nie bardzo wiedziałam jak to zrobić… Mia była posłuszna i słuchająca, niestety też duża i silna… Odbyłyśmy jedną podróż i miałam dość 😉 Ona zamiast odpocząć w trakcie kilkugodzinnej podróży, czuwała. To jest pies, który nadaje się tylko do jazdy autem 😀

Tajsonek, jak wiecie, ma za sobą burzliwą przeszłość, także pod względem zachowania. Wiele niedobrych cech udało się wyeliminować, niektóre mocno wyciszyć.

Pierwszy raz wsiadł do pociągu jako kilkuletni pies. W dużej mierze mogłam przewidzieć jego ruchy, ufaliśmy sobie na tyle, że gotowi byliśmy w końcu na wycieczkę PKP.

Zalecam zacząć naukę podróżowania od poznania dworca- głośnych hałasów, wielkich maszyn i tłumu ludzi. Szczególnie ze szczeniakiem, wybrać się kilkukrotnie, właśnie w takie miejsce. Oczywiście, jeśli mamy totalnego dzikusa (jakim był Tajson za dzieciaka), pracę w trudnych warunkach i tak należy zacząć w spokojniejszym miejscu. Wiem, że gdybym zabrała Taja w takie miejsce gdy nie był gotowy, totalnie by ześwirował. On jest miękki, Mia waleczna- są od siebie bardzo różni.

Następnym krokiem powinna być nauka wsiadania/wysiadania i naprawdę krótka jazda. Nie każdy pies będzie chciał chętnie wejść po takich stromych i wysokich schodach. Niestety nie zawsze jest możliwość podróży, wygodnym szynobusem. Możliwe, że psa trzeba będzie podnieść i wsadzić do pociągu i to musi być dla niego komfortowe, musi to znać i tolerować. Taj jest sprytny i wskakuje sam pod moją czujną kontrolą, natomiast Mia wdrapywała się po moich nogach 😉

Na początku, zalecam robić krótkie trasy, choć też wiele zależy od charakteru psa. My odbyliśmy pierwszą podróż do Szczecina, z dwiema przesiadkami. Tajo sporo stał i się kręcił ale byłam na to gotowa. Każdy poskok pociągu na torach był mocno odnotowany…

Dla nieumiejącego wypocząć psa, długa trasa jest nudna więc często wybierałam opcję z dłuższymi przesiadkami, jeśli oczywiście była taka możliwość. Zawsze mam na względzie fakt, że jedzie ze mną pies i muszę tę podróż także dostosować pod niego, żeby nie musiał jechać z pełnym pęcherzem i zwinięty w kulkę jak bagaż.

Odnośnie przesiadek, często bywa tak, że niestety są możliwe tylko szybkie zmiany pociągów i nie możemy pozwolić sobie na długie spacerki z psem. Warto nauczyć psa, załatwiania potrzeb na komendę, to daje mu znać, że ma działać teraz, więc dla jego komfortu i naszego spokoju, dobrze gdyby przyswoił taką sztuczkę 🙂

Warto mieć pod ręką plan trasy bo na niektórych stacjach postój trwa nawet 15 minut, więc można w tym czasie wyskoczyć z psem pod drzewko.

Żeby pies czuł się w pociągu komfortowo, zabieram kocyk i ścielę go od razu po wejściu. Niewielki ale miękki i stanowi on bazę dla psa. Taj ładnie rozumie, że poza kocyk się nie wybieramy, że te konkretne miejsce jest dla niego przeznaczone. No i pachnie domkiem 😉

Nie wprowadzam psa na siedzenie, ponieważ regulamin tego zabrania. Ja się do tego dostosowuję.

Polecam mieć przy sobie miskę turystyczną, żeby w razie potrzeby napoić psa. Nie mam jej rozłożonej w trakcie całej podróży ale jeśli jest gorąco, to co jakiś czas nalewam niewielką ilość wody.

Karmienia w pociągu raczej unikam. 

Kolejny punkt regulaminu, mówi, że jeśli pasażerowie będą mieli problem z bliską obecnością psa, należy zwrócić się do konduktora by wskazał nam inne miejsce.

My się za każdym razem spotykamy z bardzo przyjaznym nastawieniem ale zdarzyło się, że konduktor zmienił nam miejsce podróży ale tylko i wyłącznie ze względu na naszą wygodę.

Wolę wagony bezprzedziałowe, bo łatwiej znaleźć więcej miejsca dla psa. Natomiast często jest to okolica drzwi i odpoczynek psa, może być utrudniony, przez przemieszczanie się ludzi.

Tajson jest naprawdę cudownym pasażerem, aktualnie przesypia całe trasy. Zrezygnował z zaczepiania ludzi ale jeśli ktoś z własnej ochoty zechce go pogłaskać, to Tajut już mu wtedy łatwo nie odpuści i będzie domagał się przyjemności 😉

Bywa, że w Tajsonie odezwie się potwór z przeszłości i wpadnie w jakąś traumę… Ostatnio, jeden z panów otwierał okno i ten dźwięk bardzo przestraszył Tajsona. Zamiast odpuścić to piesek postanowił bardzo mocno bać się tego pana przez całą drogę. I to nie jest takie zwykłe banie się, tylko przerażenie przed oprawcą 😉 Serio. Panu było strasznie głupia i bardzo mnie przepraszał, w końcu postanowił nawet zmienić przedział 😀 Kto widział bojącego się Tajka, ten wie 😉

Główna różnica między podróżowaniem z nim a Mią jest taka, że Taj jest cichy- nie szczeka, nie piszczy, nie przejawia agresji, jest otwarty na każdą nową sytuację. Z nim można bez obawy przemierzać długie kilometry. Podróż przez całą Polskę nie jest udręką. 

Dalej, pies może podróżować pociągiem tylko i wyłącznie, na smyczy i w kagańcu. Jest regulamin i ja się do niego stosuję, nieważne, że mój pies jest łagodny- nie dyskutuję z zapisami i jedziemy przepisowo. Pies powinien być w ten sposób prowadzony także na terenie dworca- raz została mi zwrócona na to uwaga 😉

Obowiązkowo trzeba posiadać dokument o ważnym szczepieniu psa. 

Kwestia biletu… Cena w kolejach regionalnych to 4,50 a w intercity 15,20. Różnica jest naprawdę spora dlatego, szczególnie jeśli muszę odbyć podróż z przesiadkami, podróżujemy regio. Niestety zdarza się, że cena biletu psa jest wyższa niż moja 😉

Można podróżować z psem darmowo ale musi być on umieszczony w klatce/transporterze. Jest to jakieś rozwiązanie ale nieporęcznie byłoby mi podróżować z dodatkowym bagażem, więc u nas ta opcja odpada. Wolę zapłacić niewielką kwotę i nie musieć dźwigać klatki 🙂

Tak jak już wspomniałam, trochę się pociągami najeździliśmy 🙂 Były duże polskie miasta, było morze, były góry a nawet czeskie miasto 🙂 

Czasem byliśmy w wagonie sami, bywało też, że siedzieliśmy stłoczeni na ziemi, pod toaletą albo w przeładowanym miejscu, w którym Taju, musiał się mocno skompresować 😀

Nigdy nie spotkała nas żadna nieprzyjemna sytuacja, każda podróż prowadzi nas ku nowym doświadczeniom 🙂

W trakcie leczenia kontuzji Tajsona, bywało tak, że w ciągu jednego dnia odbywaliśmy podróż do Wrocławia i z powrotem, co pewnie dało 10-11 godzin- przeżyliśmy 🙂 Skoro trzeba było pokazać się na kontroli to wykorzystaliśmy mój dzień wolny, właśnie w ten sposób 😉

My naprawdę lubimy pociągi i chętnie nimi śmigamy 🙂 

Mam nadzieję, że ten post przypadnie Wam do gustu!

Jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! 🙂