Psiolubny czeski Harrachov.

Dziś zabieramy Was do Harrachova 🙂

To właśnie tutaj zaczęła się nasza karkonoska przygoda.

Do czeskiego miasta dojechaliśmy pociągiem z Jakuszyc, całe 8 minut podróży 😀

Na trasie Szklarska Poręba-Harrachov połączenie jest naprawdę świetne i tanie.

O ile w Jakuszycach, stacja jest wygodnie usytuowana, tak w Harrachovie z dworca, jest spory kawałek od centrum.

Do miejsca noclegu szliśmy prawie godzinę ale to była piękna trasa i w planach mieliśmy długie spacery 🙂

Podziwialiśmy górskie chatki, lasy i górskie widoki więc nie mogliśmy narzekać 🙂

Pojechaliśmy tam bez oczekiwań, bez poleceń, całkiem w ciemno a bardzo przypadło nam do gustu te miasteczko.

Jest naprawdę małe- mieszkańców tam około 1500, w zasadzie jedna główna ulica i rząd sklepików 😉

Nie da się ukryć, że jest to miejscowość głównie turystyczna. Sklepy z pamiątkami są co krok.

Podobnie z restauracjami i barami, chociaż czas ich otwarcia jest zaskakująco krótki. Sklepy spożywcze są aż dwa 😀

Od razu informuję- każde, wyżej wpisane miejsce, jest psiolubne 🙂 

Czesi są niesamowicie pozytywnie nastawieni do psów. 

Przechodząc się miasteczkiem, spotykaliśmy dziesiątki psiaków i uwaga, każdy był na smyczy!

Niesamowite jest podejście do bezpieczeństwa, odpowiedzialność i dbanie o czystość- każdy sprzątał po swoim podopiecznym.

Dzięki temu trawniki w mieście są zadbane a przy drogach ustawiane są psie pisuary 😀

Największą atrakcją miasta są bez wątpienia skocznie narciarskie. 

Fajnie było zobaczyć je z bliska. Poza sezonem można podejść praktycznie pod sam obiekt i przerazić się na samą myśl o skoku z samej góry 😉

Mamucia skocznia ukazała się nam kilka minut po wyjściu z pociągu więc wyobraźcie sobie tę wysokość 😀

Od tamtego dnia jeszcze bardziej podziwiamy zawodników 😀

Będąc w Harrachovie trzeba zawędrować na szczyt Čertova hora.

Z centrum miasta można wjechać na nią kolejką linową. Nie chcieliśmy stresować Tajsona i udaliśmy się tam pieszo. Przecież pojechaliśmy tam spacerować 😀

Widzieliśmy, że kolejką zabierane są psy różnej wielkości więc można wybrać taką opcję jeśli wiecie, że Wasz czworonożny przyjaciel da radę 🙂

Wspinając się na szczyt, mieliśmy okazję podziwiać niesamowite widoki, które zapamiętamy na długi czas.

Większość trasy była parkiem narodowym, dobrze przystosowanym do wędrówek, czystym i zadbanym.

Spotkaliśmy naprawdę niewielu spacerowiczów. Szkoda, że stawiają wygodne wjazdy i zjazdy ponad przyrodę…

My po drodze mieliśmy możliwość podpatrzeć owieczki…

… i spędzić cudowny czas 🙂

To, co ukazało nam się na górze było przepiękne!

Sami zobaczcie. Widok na lewą stronę góry.

A kawałek dalej, po prawej stronie od wyciągu, jest świeżo odrestaurowany punkt widokowy na prawą stronę szczytu.

Z drewnianego mostka mamy widok na Harrachov ale i polskie szczyty.

Te dwa momenty w pełni wynagrodziły nam trudy związane z dreptaniem na górę.

Oczywiście drogę powrotną do miasta odbyliśmy pieszo.

Ostatnim odwiedzonym punktem był Mumlavský vodopád.

Teren jest cudowny, leśny, zacieniony- idealny do odpoczynku.

Wzdłuż ścieżek płynie rzeczka, jej szum okazał się ukojeniem, wyciszeniem a także źródłem schładzania 🙂

Taj na widok wody dostał głupawki- chluptał się w strumyczku i odzyskał energię 😀

Niestety nie daliśmy rady przejść wszystkich szlaków ale polecam te miejsce na długi spacer 🙂

Wyposażcie się w cierpliwość- to już mocno turystyczna atrakcja i ciężko o wolną przestrzeń 😉

Przez cały jeden dzień daliśmy radę zwiedzić wszystko to, co sobie w pociągu zaplanowaliśmy.

Na poniższym zdjęciu, wcinamy jagody prosto z krzaczka 😀 

Harrachov nas zachwycił! 

Jestem pewna, że długo będziemy wspominać te niewielkie miasteczko, cudowne widoki, dobre jedzenie, ciszę i spokój.

Ciekawe jak szybko tam wrócimy 🙂