Nasza walka z kleszczami (1)

O tych wstrętnych pajęczakach pisałam tutaj więc jeśli chcecie dowiedzieć się o nich kilku ważnych informacji- zapraszam.

Dzisiaj pokażę Wam jak my walczymy z kleszczami.

Będą to produkty wewnętrzne/zewnętrzne/naturalne.

Planuję zrobić taką serię ponieważ na rynku jest mnóstwo preparatów wspomagających walkę z kleszczami i jak znam siebie, będę chciała je testować.

Może nawet zrobię taki specyfik sama 🙂 Czas pokaże.

Prezentowane dziś produkty znam już dobrze, przez ostatnich kilka miesięcy zabezpieczają nas przed niechcianymi pasażerami.

Tajson od początku roku miał dwa wbite kleszcze, maciupeńkie, oba od razu zatrute więc jest to dobry wynik naszej ochrony biorąc pod uwagę po jak zagrożonych terenach spacerujemy. Najczęściej są to rozlewiska, łąki i lasy, w których aż roi się od kleszczy.

Mia większość czasu spędza na ogrodzie, u niej żaden kleszcz nie znalazł miejsca. Oczywiście dbam o nią jak o Taja bo on czasem przynosi spacerujące po grzbiecie kleszcze.

Poniższe produkty naprawdę dają radę 🙂

Najdłużej podaję czystek. Jest on regularnie dosypywany do psich misek.

Nie zliczę które to już opakowanie. Zawsze jest to czystek z Pokusy bo jest dobrze zmielony i łatwiej podać psom. Zioła należy podawać właśnie w takiej formie.

Kolor intensywnie zielony, zapach przyjemny- ziołowy.

Wiadomo, że po kilku dniach podawania nie zadziała tak dobrze jak po kilku miesiącach czy tak jak na w naszym przypadku, latach.

Dostępnych jest wiele odmian czystka, jednak to czystek siwy (cistus incanus) jest najefektywniejszy w walce z pasożytami zewnętrznymi- taki właśnie podaję 😉

Jak działa? Przy regularnym podawaniu, zmienia zapach psa i staje się on dla insektów i innego robactwa, zwyczajnie nieatrakcyjny.

Dodaję psom czystek do mięsa a sobie do koktajli, sałatek czy wody 🙂

Następny produkt, jest na rynku od niedawna, również dostępny na stronie Pokusy.

Skusiłam się na niego przy okazji zamówienia, koszt nie był duży a każde dodatkowe zabezpieczenie to dobry pomysł.

Jest to naturalny olejek przeciwko kleszczom w sprayu.

Toi jest chyba póki co, moja ulubiona forma „podawania”.

W składzie same olejki: cytronelowy, cynamonowy, acetum (ocet), eukaliptusowy, lawendowy, geranium, goździkowy i miętowy.

Wszystkie te zapachy są dla insektów nieprzyjemne dlatego też od lat używa się ich do odstraszania niechcianego robactwa.

Mocno wyczuwalny ocet po kilku minutach wietrzeje i nie jest tak męczący. Po tym pies przepięknie pachnie.

Spryskuje psy naprawdę porządnie więc około dziesięciu pryśnięć. Trzeba mieć świadomość, że to co naturalne musi być zaaplikowane w odpowiedniej ilości, nie wystarczy jeden raz. Także regularnie powtarzane.

Minusem może być dla niektórych ciągłe powtarzanie psikania psa oraz konieczność powtórek po kąpieli.

Tajson wskakuje do każdej napotkanej wody wiec często biorę spray do plecaka by w każdej chwili móc zabezpieczyć psa ponownie.

Sama nie raz korzystałam z BugSpray- nie było swędzenia, alergii czy czerwonych plam.

Trzecim produktem, którego jednak osobiście nie spróbuję, są mięsne kiełbaski z czystkiem.

Rewelacyjny pomysł- przemycenie ziół w smakowitych kąskach.

Meatlove uwielbiamy i nieważne co kupię, moje psy chętnie wciągną- ceny są naprawdę dobre jak na prezentowane przez nich składy produktów. Pisaliśmy już o nich tu i tu 🙂

Używam kiełbasek na treningach, na spacerach, na wyjazdach i gdy zobaczyłam Fuel Tick Defense, kupiłam kilka sztuk.

Według strony producenta, każdy dodatek zawarty w składzie działa na ochronę przed kleszczami: oregano i tymianek zawierające odstraszające olejki eteryczne, wspomniany czystek, drożdże piwowarskie, których kleszcze nie lubią ze względu na zapach witaminy B (poczytam o tym i dam znać!) i płatki kokosowe zawierające kwas laurynowy.

Najważniejsze jest sprawdzanie psa i regularnie czesanie.  Dzięki temu szybko możemy wyczuć kleszcza i pozbyć się go.

Dzięki częstym głaskaniom i masażom wiem, że moje psy są czyste.

Sprzętem niezbędnym w walce z kleszczami, są kleszczo-łapki.

Od kiedy mam w posiadaniu Tick Twistek, nie chcę używać żadnych innych.

Nigdy mnie nie zawiodły, wyciągają kleszcze w całości, bez problemów.

I ze zwierząt i z ludzi 😛

Duży plus za prostą budowę- możliwość szybkiej dezynfekcji.

No i tak właśnie wygląda nasza ochrona przed pasożytami zewnętrznymi.

Jeśli macie coś do dodania, chętnie przeczytam a następnie sprawdzę 🙂