Kleszcze- poznaj wroga.

Żeby rozpocząć walkę z kleszczami, musimy poznać wroga…

Kleszcze to pajęczaki należące do roztoczy o charakterystycznym owalnym kształcie, z czterema parami odnóży.

Są pasożytami zewnętrznymi naszych psów i kotów.

Niestety zapewne każdy z nas spotkał takiego osobnika.

Budzą się do życia, gdy temperatura przekracza 5 stopni Celsjusza i zazwyczaj ich wysyp był wiosną i trwał do później jesieni.

Niestety ze względu na łagodne zimy, kleszcze stanowią już zagrożenie przez cały rok.

Występują przede wszystkim na terenach podmokłych, w lasach, na łąkach a także w parkach miejskich czy przydomowych trawnikach…

Dlatego bądźcie ostrożni przemierzając ścieżki spacerowe, nawet w centrum miasta.

Gdy pasożyt dostanie się na ciało naszego zwierzaka, szuka najlepszego miejsca do wkłucia. Niby kleszcze preferują obszary ciemne, wilgotne i mocno zakryte, to tak naprawdę wbijają się wszędzie… Naprawdę z różnych miejsc wyciągałam psom te pasożyty, nawet z oczu…

Póki pajęczaki są mało opite, ciężko je zauważyć, dlatego dokładne sprawdzenie psa poprzez masaż, powinno być obowiązkowym rytuałem po każdym spacerze.

Wiadomo, psy z długą sierścią są bardziej narażone na niedokładne przeszukanie włosia dlatego trzeba się w takim przypadku, jeszcze bardziej skupić na pracy.

Z kleszczami walczyć można na różne sposoby- na rynku mamy mnóstwo preparatów wspomagających tę walkę.

Musimy wybrać odpowiednie dla nas zabezpieczenie. Są one mniej lub bardziej skuteczne, różne w konsystencji, różne w aplikacji.

Do wyboru są obroże, spreye, kropelki, tabletki, suplementy i zawieszki.

My stosujemy naturalne środki przeciwko kleszczom. Wybrałam je ponieważ są bezpieczne dla mnie i wszystkich zwierząt w moim domu.

Jak działa taka ochrona? Kleszcz wbija się w psa ale nim zdąży go zatruć, po prostu zdycha po wypiciu krwi zaopatrzonej w trujący dla niego środek.

Ślina pajęczaka zawiera substancje znieczulające. Pozwala ona na bycie niezauważonym dla psa. Skoro nie boli to pies nie reaguje, dopiero my jesteśmy w stanie zauważyć obecność kleszcza wbitego w psa.

Pryskanie zwierzaków odpowiednią miksturą (nieprzyjemny zapach) zapewni mniejsze zainteresowanie ze strony pasożytów ale i innych paskudztw jak komary.

Najskuteczniejszą obroną przed chorobami przenoszonymi przez kleszcze jest stosowanie kilku preparatów. Naprawdę wiele produktów można ze sobą łączyć na psie by zwiększyć jego bezpieczeństwo. Oczywiście wybierajmy te przeznaczone dla czworonogów.

Niezauważony, wbity kleszcz może zarazić naszego pupila chorobą o nazwie babeszjoza- to właśnie ona najczęściej występuje w naszym kraju.

Pierwszym objawem jest osłabienie, brak chęci do zabawy, brak apetytu, bóle stawów. Całkiem niedawno spotkałam na nocnym dyżurze młodego molosa, który nie miał czucia w nogach i tak zadziałała właśnie choroba odkleszczowa…

Przed dramatycznymi chwilami uchroni nas częste sprawdzanie sierści, wyczesywanie, głaskanie i masowanie. W ten sposób możemy wyczuć świeżo wbitego pasożyta.

Jeśli zdecydujemy się sam wyciągnąć kleszcza, użyjmy odpowiednich kleszczołapek- ułatwiają robotę nawet przy malutkim pajęczaku. Przy dobrym chwycie, nie ma szans na niepowodzenie. Odkąd używam Tick Twistek, nie chcę używać żadnych innych.

Zawsze usuwamy kleszcza wykręcając go delikatnie w lewo, jednocześnie go przy tym ciągnąc.

Wyciąganie kleszcza palcami nie jest polecane ponieważ trzymając odwłok, ściskamy go, możemy uszkodzić i zatruć naszego kochanego psa…

Mylne i niewłaściwe są informacje aby wspomagać się natłuszczaniem kleszcza i polewania go alkoholem lub inną substancją żrącą. Takie zachowania mogą wykonać tylko krzywdę bo duszący się pasożyt, wypluwa ślinę i zaraża…

Oczywiście w miarę możliwości można też unikać terenów podwyższonego ryzyka i nie kusić losu.

Tylko jak to zrobić mając na uwadze odpowiednie wyspacerowanie psa?

Trzeba siebie i psa dobrze zabezpieczyć! Pamiętajcie o tym szczególnie wtedy gdy dzielicie z czworonogiem łóżko, o ciężką chorobę nietrudno…

W następnym poście o kleszczach pokażemy Wam kilka takich ciekawych produktów 🙂