LIKERY- porównanie! Cord, Line czy Lumi? [recenzja zbiorcza]

Nastał ten czas kiedy mam w domu trzy różne likery, pokazuję je wszędzie i wożę za psem a ludzie pytają, który najlepszy?

Wydaje mi się, że skoro wciąż mam trzy to każdy na to zasłużył ale przemyślałam sprawę i jeśli jestem w stanie wymienić między nimi różnice to ten post musiał powstać 😀

Zacznijmy od tego, że pierwszy pojawił się u nas Liker Cord w rozmiarze 9. Właśnie sprawdziłam, że jego recenzja już rok wisi na blogu 😉 Tutaj kliknijcie i czytajcie 😀

Niestety wciąż nie pamiętam gdzie i za ile go kupiłam ale podtrzymuję wszystko co napisałam w osobnej recenzji- jest warty kupna. Testy zaczęliśmy wiosną 2017.

Drugiego Likera wybrałam sobie w ramach współpracy. Dostałam propozycję na instagramie od polskiego dystrybutora @canagan.shop.pl (pięknie dziękujemy <3) i postawiłam na zupełne przeciwieństwo czyli Line 7. Przesyłka doszła w lutym 2018.

Liker Lumi 7 kupiłam w sklepie dystrybutora– www.puller.shop.pl. Jakoś w lipcu 2018.

Tak więc wszystkie trzy modele zostały przez nas dobrze sprawdzone 🙂

Teraz postaram się konkretnie o nich wszystkich wspomnieć, może akurat stoicie przed wyborem tego najbardziej pasującego do Was egzemplarza 😀

Jak już wiecie, pierwszy liker był dziewiątką. Wolałam wziąć większy rozmiar, żeby Taj go nie połknął, nie zgubił no i nie rozszarpał w sekundkę. Sami widzicie jak śmiesznie wygląda Tajson z tak wielką kulą w pysku 😀

Oczywiście w żaden sposób nie przeszkadza mu on w dobrej zabawie, szaleje z nim tak jak z tymi mniejszymi.

Przez to, że materiał likera jest miękki i pozwala zatapiać w sobie psie kły, Taj właśnie tak się nim bawi- trzyma go mocno zębami. Chwyta w połowie piłki i nie sprawia mu to problemu, nie pokazuje mi dyskomfortu, nie odmawia zabawy.

Używamy go do aportów, tych wodnych i lądowych. Staram się unikać ciągłego i mocnego szarpania, żeby jednak nie naruszyć zębów. Lepiej losu nie kusić 😉

Rozmiar 7 był zagadką i okazało się, że ten rozmiar piłki z linką jest ok ale jednak samej piłki bym mu nie dała, jednak jest za mała 😀 Oba likery tej wielkości są często przeciągane, szarpane i rozciągane 😉

Pies mój ma i mocną szczękę i mocny, pewny chwyt i siłę. To daje niesamowite wrażenia w trakcie zabawy- barki czasem długo to odczuwają.

Siódemki dobrze trzymają się w pysku, są stabilne, nie boję się o wypadek. Taj uwielbia z nimi szaleć a ja na to pozwalam.

Przez wielkość piłki też łatwiej mi je schować do kieszeni choć w większości przypadków i tak bierzemy plecak i wtedy miejsca nie ograniczamy 🙂

Aktualne ceny naszych egzemplarzy to: Cord 9- 35 zł, Line 7- 30 zł i Lumi 7- 47 zł (wg. www.puller.shop.pl)

Każda z nich jest wytrzymała- naprawdę.

Cudowne jest to, że materiał się nie kruszy, mimo, że jest tak podziurawiony a nawet w trakcie mocnego wyszarpywania nie odpadł ani jeden kawałeczek.

Mam pewność, że pies się nie zadławi i piłki nie połknie.

Gdy jedziemy nad wodę zawsze mam liker przy sobie. 

Bardzo dobrze widoczny jest w wody, unosi się na niej nawet rączka, łatwo psu na niego trafić. Dziewiątka jest zdecydowanie najlepiej widoczną boją 😀

Na lądzie też łatwo liker zauważyć- kolor nie blaknie, pomarańcz w każdych okolicznościach odbija się dobrze.

Odnajdzie się także w wielu sytuacjach dlatego zawsze jest dla niego miejsce w naszym bagażu.

Oprócz rozmiaru, najwięcej wątpliwości jest w wyborze rączki i tu zdania są podzielone…

Dla mnie najlepszy jest CORD- przez to, że sznur jest gumowany jest mega wygodny, nawet gdy jest mokry nie obciera rąk, nie parzy. Nigdy nic mnie nie zabolało, nie zapiekło, idealnie dopasowuje się do ręki, nie ślizga się. Jest bezpieczny. Duży supeł na końcu sznura robi wielką robotę- liker tak łatwo nam się z rąk nie wyjmie 😉

Lumi jest drugi w kolejce jednak z racji mniejszego rozmiaru, sznurek jest cieńszy i krótszy i dla mnie mniej poręczny. Nie jest gumowany.

Najgorsza według mnie jest opcja Line czyli ta, która powinna być najwygodniejsza. Może i jest ale przyznam, że rzadko udaje mi się chwycić rączkę poprawnie, nigdy nie ma na to czasu, szkoda mi marnować zabawy na dopasowywanie więc łapię na linę, czasem przecież chodzi nam o szybkie podebranie piłki czy odbiór aportu. Później tego żałuję, bo strasznie pali dłonie… Szarpnięcia są nieprzyjemne i bolesne, nie jestem w stanie bawić się z psem tak jak lubi najbardziej czyli mocno i energicznie.

Jeśli chodzi o wykonanie zabawek to nie mam zastrzeżeń do żadnej wersji- materiał nie jest toksyczny w pełni bezpieczny dla zębów, dziąseł i pysków 😉

Każdy rodzaj jest lekki, przyjemny w użytkowaniu i uniwersalny w zabawie.

Nigdy nie widziałam fenomenu w piłkach na sznurkach a tu proszę, ulubieńcy.

Niesamowite jak szybko możemy przejść z aportu do szarpania, wystarczy złapać dyndający sznurek 😉

Często bierzemy Likery na treningi- są dla Taja świetną motywacją i zawsze odrabia kawał dobrej roboty wiedząc jaka czeka go nagroda.

Ostatnimi czasu regularnie chodzimy do przedszkoli i robimy dzieciom pokazy sztuczek i zawsze pokazuję im jak Tajson jest najarany na zabawki i jak wygląda ich wymiana z takim szatanem. Zawsze wtedy towarzyszą mi właśnie Likery. Taj chętnie się nimi bawi, wymienia, podrzuca, łapie i szarpie. My pracujemy a dzieci się cieszą.

Nie zauważyłam żeby któryś model był jego faworytem. Każdego kocha tak samo 😉

Różnice w rączkach, o których pisałam wyżej, chyba zauważa też pies…

Sznury czyli cord i lumi są bardziej sztywne, cięższe i zakończone supłem. Przez to, że są mniej elastyczne, notorycznie uderzają Tajsona w głowę lub oczy… Nie jest to bolesne odczucie ale na wielu zdjęciach widzę jak przymyka oczy…

Line natomiast jest za długi i zależnie od chwytu piłki, często plącze się psu między łapami… Raz nawet na niego nadepnął i wyszarpnął sobie piłkę z pyska. Całe szczęście nic złego się nie stało ale przed oczami już miałam poważną kontuzję…

To są sytuacje sporadyczne i póki Taj chętnie bawi się likerem i nie ma do niego uprzedzeń, to szaleję razem z nim 😉

Mam pewność, że w każdej sytuacji uda mi się odwołać nią Taja od innych kuszących opcji.

Ostatnio taką „opcją” było śmierdzące błotko do którego Taj jednak postanowił zaprosić swoją ulubioną zabawkę i wytaplali się razem 😉

Piłki całe szczęście nie nasiąkają wodą ani smrodem, szybko się myją, dziurki często przejeżdżam gąbką żeby dobrze je oczyścić z wszędobylskich zarazków.

Rączką która najgorzej się dopiera jest Lumi… Chociaż Line ze względu na biały pasek też jakiś taki wiecznie niedoprany 😉

Dla takich brudasów jak my to najlepszy Cord- na czarnym nie widać a z gumy wszystko łatwo schodzi 😀

Wszystkie trzy posiadane egzemplarze schną w tempie ekspresowym.

Jedną z ważniejszych różnic naszych likerów jest to, że Liker Lumi świeci w ciemności 😀 Sznur zabawki można łatwo dostrzec w ciemności więc rewelacyjnie sprawdza się jesienną i zimową porą 😀 Bez obaw przed zgubieniem, można wykonywać aporty w mniej oświetlonym parku 🙂

Właściwości lotne są takie, że 9 wygrywa 😉 Jest najcięższa więc najłatwiej jej lecieć. Najgorzej spisuje się Line, faluje na wietrze, szybko traci lotność i opada.

Żaden z likerów nie odbija się od podłoża. Dla mnie nie jest to wada ale notuję uwagę dla osób, które nie miały do czynienia z likerami 🙂

Faworyt niebiegającej Mii to Lumi- w pyszczku się z łatwością zmieści, poglamać można i w rączce nie plączą się łapki 😉

Wydaje mi się, że wyczerpałam temat. To co chciałam zawrzeć i przekazać jest napisane.

Nie potrafię jednogłośnie stwierdzić, który jest moim ulubionym bo używamy ich wymiennie.

Każdy ma równe szanse u Tajsonka ja dobieram je pod pogodę, porę roku i aktywność, którą mam zamiar psu sprzedać 😉

Jeśli macie pytania, piszcie śmiało 🙂

Dajcie znać jak Wasze doświadczenia z Likerami 🙂

Teraz myślę o zakupie nowej zabawki tego samego producenta czyli Pitchdog 🙂 Będę chciała porównywać z Pullerem 😀