Przegląd gryzaków od Milord cz.1 [recenzja]

Staram się aby gryzaki były obecne w naszym domu zawsze.

Gdy widzę, że suszki się kończą, szybko domawiam kolejne, żeby tylko kundelciakom ich nie zabrakło.

Dziś postanowiłam pokazać Wam nasze zamówienie od Milord.

Są to jednocześnie paczki, które dopiero co przyszły ale i te z wcześniejszych zakupów.

Jest to polska firma, produkty są przygotowywane z mięs pochodzenia polskiego. Bez konserwantów, wzmacniaczy, aromatów itp.

Zakupy zrobić można przez stronę internetową: milord.com.pl.

Strona jest przejrzysta, produkty są dobrze widoczne, nie ma natłoku zbędnych informacji.

Zostajemy sam na sam z asortymentem i jak widać, jest on szeroki. Mamy do wyboru suszone mięsa, podroby ale i gryzaki w postaci skór i kości.

Na pewno uda Wam się wybrać prezent dla psiaka. Także alergika 🙂

Mięso suszone jest specjalną metodą, tak by zachować wszystkie cenne wartości odżywcze!

Jak zaraz się przekonacie, są odpowiednie dla każdego podopiecznego- wystarczy dobrać odpowiedni rozmiar, twardość i mieć na względzie preferencje kudłacza 🙂

Firmę Milord często można spotkać na wystawach, targach i pokazach. Ja właśnie w tych miejscach spotkałam się z nimi kilkukrotnie i zawsze potrafili mnie na coś namówić 🙂

Obsługa jest przemiła, chętna pomocy i cierpliwa względem niezdecydowanych klientów 😉

Jeżeli dacie im swoje wytyczne, w mig znajdą odpowiedni produkt 🙂

Oczywiście kupić je możecie także w wielu sklepach stacjonarnych i internetowych- wystarczy dobrze poszukać i dołożyć do koszyka 😀

W przypadku każdego smaczka, mamy możliwość wyboru gramatury opakowania.

Podoba mi się to, że firma rozwija się i ulepsza swoje działanie. Mam na myśli opakowania.

Wciąż są to głównie woreczki papierowe, które nie oszukujmy się, przechodzą smrodkiem, nie są odporne na wilgoć i trzeba mieć to na uwadze w czasie wyjazdów 😉

Papierek często się niestety rozrywa…

… ale trzymam je wtedy dobrze zamknięte w puszce przez co nie wietrzeją i nie tracą jakości.

Kiedy pakujemy się wycieczkę zazwyczaj ładuję smrodki do szczelnego pojemnika i jestem bezpieczna o ich losy 🙂

Kolejną sprawą są etykiety- czytelne, kolorowe i ładne…

… ale przypięte jedynie na dwie zszywki więc jak łatwo się domyślić, często się odrywają a wtedy mam problem z rozróżnieniem asortymentu.

W takich sytuacjach zawsze wkładałam metki do środka, do gryzaków ale w ostatnim zamówieniu, zwróciłam uwagę na to, że firma oznaczyła papiery opisując ich zawartość. 

Dobre ulepszenie!

Przedstawię Wam teraz moje odczucia odnośnie kilku ich produktów 🙂

  1. Łosoś.

Chyba najbardziej kuszące przysmaki jakie mieliśmy okazję próbować 😀

Jestem nimi mocno zachwycona, psy nie mniej a nawet koty się schodzą kiedy wyjmuję łososia. Nie jest mocno ususzony, bardzo wilgotny, mięciutki ale kruchy, rozpada się w dłoniach. Zwierzyniec wyczuwa na kilometr mocny aromat ryby i ślinotok działa. Dzięki odpowiedniej metodzie suszenia mają w sobie dużą ilość zdrowych i potrzebnych psom wartości- są tłuste ale to te dobre tłuszcze 😉 Odpowiedni dla każdego psa ze względu na przyjemną strukturę no i bajecznie łatwo podzielić kawałeczki na mniejsze. Moje dzikusy szaleją.

Ręce brudzą się bardzo, plamy zostają także więc w nerkę na spacer nie polecam ale w domu taki przysmak należy się jak najbardziej. Niestety łatwo je rozkruszyć. Nam się to zdarzyło w transporcie niestety ale te mniejsze cząsteczki psy po prostu sobie wyliżą. Super, że opakowanie plastikowe (nie ma szans na zniszczenie) i zamykane strunowo. Na pewno jeszcze się spotkamy 😀

2. Wołowina w paskach.

Mięso jest podstawą diety moich psów więc takie smaksy często u nas goszczą. Podaję je w trakcie długiego spaceru jako energetyczne uzupełnienie ale także na treningach.

Lubię mieć w nerce różne nagrody i często suszki też w niej lądują. Są dobrze ususzone ale paski są cienkie więc łatwo je połamać na mniejsze elementy. Właśnie w takiej postaci wyrzucam je psu jako nagrodę i miłym oderwaniem się od ciężkiej pracy będzie chrupnięcie czegoś wartościowego 🙂 Nie brudzą i nie są mocno wyczuwalne więc miłe w użytkowaniu a smakowitość na pewno odpowiednia 😉 Pod każdym względem nadają się dla każdego psa.

3. Gęsina w paskach.

Gęś niestety nie gości w psich miskach więc serwuję im ją w formie suszonej. Urozmaicam nią dietę a jednocześnie nagradzam psy.

Kruchość i chrupkość pozytywnie wpływają na dzielenie pasków na części dzięki temu mogę podać je każdemu psu w odpowiedniej wielkości. Nie są zbyt aromatyczne, nie brudzą. Dobrze mieć takie wartościowe przekąski pod ręką- idąc na spacer wystarczy wsadzić je do kieszeni 🙂

4. Jądra wołowe.

Przekąska, która zadowoli każdego psiaka.

Gdyby jądra były sprzedawane w całości to bym ich nie kupiła ze względu na wielkość ale Milord postanowił pociąć je w talarki dzięki czemu i mały i duży i silny i stary mogą się tymi suszkami delektować.

Nie są twarde ale bardzo atrakcyjne ze względu na aromat 😉 Smakowo też mocno przypasowały 😀

5. Gryzaki/śliniaki wołowe.

To jest hit! Przekąska jest bardzo aromatyczna, mięsista, okazała i pyszna. Oba psy wariują na jej punkcie- bardzo wybredny Tajson i staruszka.

Mia się męczy, widać, że żucie tego nie idzie jej tak sprawnie ale ona zawzięcie się w to angażuje i w końcu zjada 😉 Gdy za często dosmaczam Tajsona, staje się strasznie wybredny na smaksy ale takie ślinianki to mógłby jeść codziennie 😉 Wyjątkowo mu przypasowały i są dla niego bardzo wartościową nagrodą. Jego silne zęby potrzebują kilku minut, żeby się z tym gryzakiem rozprawić i zawsze pozostaje niedosyt…

To już nasze kolejne opakowanie 😀 Są twarde i zwarte więc raczej nie dla małych psów bo ich małe szczęki mogą nie przyswoić takiego treningu żuchwy 😉

6. Żwacze jagnięce.

Oj jest to niezły śmierdziuszek ale przecież pieski dlatego tak bardzo je kochają 😉 Nie polecam brać w podróż i chować po kieszeniach właśnie ze względu na mocny, specyficzny aromat 😉 W domu też polecam je trzymać w zamknięciu.

Oczywiście smakowitość na najwyższym poziomie. Są łatwo łamliwe więc ze względu na kruchość podpasują każdemu psiakowi. Dobre urozmaicenie diety w rzadko występujące elementy 😉

7. Skóra z dzika.

Jest to najtwardsza dostępna skóra w ofercie Milord. Od razu logiczne wydaje się, że ani dla małych psów ani dla seniorów gdyż nadmierna walka z takim okazem może spowodować ból zębów czy uszkodzenie dziąseł… Tajson jako młody, zdrowy pies też sobie z nią tak łatwo nie radzi… Może dlatego, że irytuje go takie powolne zjadanie bo ze skórą dzika siłuje się nawet pół godziny i widać, że go to męczy. Oczywiście nie odpuszcza bo smakowo jednak warto mimo, że nie wydziela mocnego aromatu.

Są dość tłuste, co można zauważyć na zdjęciu i potrafią przez to pobrudzić i zasmrodzić. Często wykorzystuję takie twarde gryzaki w trakcie szkoleń kiedy pies musi zrelaksować się w klatce i czekać na swoją kolej i w momentach w których chciałabym aby zajął się sobą/odpoczął a jest zbyt podekscytowany. Podaję te skóry w dużych odstępach czasowych ale warto mieć je w domu na wyjątkowe okazje.

8. Skóra z jelenia.

Twarda ale nie aż tak jak ta dzicza. Jest też mniej tłusta, bardziej sucha więc bardziej wygodna w transporcie.

Niestety mniej atrakcyjna dla psa bo mniej smrodku produkuje i mniej wabi zwierza. Nadaje się natomiast dla większego grona psów ale to zależy też od preferencji. Mia (senior) się czasem do niej dosiądzie ale po chwili memlania zaśnie ale coś tam jednak poskubie 🙂 Zdrowy, młody pies rozprawi się z tym smaksem w około 20 minut.

9. Skóra wieprzowa.

Niestety jest dużym rozczarowaniem a pokładałam w niej nadzieje co najmniej na poziomie ślinianek…

Rozmiar jest gigantyczny, za duży na moje psy. Nie wygląda atrakcyjnie, trochę jak chrupki kukurydziane- naprawdę dziwna faktura…

Nie wydziela zapachów, więc nie zachęca psów tak mocno ale myślę, że zależy to od osobistych preferencji kudłacza- moje chyba stały się zbyt wybredne 😉

10. Przełyk wołowy.

Kolejny gryzak wołowy za którym szaleją moje psy– oba. Wiadomo, staruszka musi się bardziej natrudzić ale po jej zacięciu widać, że warto. Smaczne zajęcie dla psa. Ze względu na twardość, raczej dla tych średnich o zdrowych zębach 😉 Bardzo aromatyczne i atrakcyjne dla psów.

Mam nadzieję, że zdjęcia przekonały Was do rewelacyjnej jakości tych przysmaków.

Ekstra mięsne, bardzo aromatyczne, łatwo dostępne i uwielbiane przez psy 🙂

Dzięki różnym strukturom przysmaki Milord są uniwersalne i mogę podawać je w różnych sytuacjach.

Niestety, nie ma zdjęć z pieskami bo gryzaki za szybko znikają w paszczach ale sama obecność „pomocników” mówi najwięcej 😛

Całe szczęście nie widzicie ile tam zostało psiej śliny 😛

Podaję psom smaki Milord regularnie ale nie codziennie, wzbogacam im dietę ale nie przekarmiam. Wolę żeby miały niedosyt, były miło zaskakiwane i zjadały z apetytem 🙂

I tak właśnie się dzieje z przysmakami Milord <3 Bardzo polecamy!