Królewska obroża od Doggie Bears [recenzja]

Dość rzadko prezentuję Wam recenzje psich akcesoriów spacerowych bo bardzo długo je testujemy 😉

Szczególnie Taj pozwala mi je dobrze sprawdzić i stworzyć dla Was dopracowany tekst.

I dziś właśnie taka notka się pojawia… Mam nadzieję, że z rezultatów naszej pracy będziecie zadowoleni 😉

Przed Wami Doggie Bears i ich złota, charcia obroża!

Ja wiem, jak Taj ma się do charta i nikt nie musi tego głośno komentować 😀

Natomiast przy wyborze tego konkretnego modelu, główną rolę odegrała szerokość- 5 centymetrów to jest to, co nam się ostatnimi czasy bardzo podoba.

Opinia ludzi, że to brzydkie, za duże itd., nie jest dla mnie ważna. Interesuje mnie tylko to, jak leży na moim psie.

A przyznajcie, że syn mój prezentuje się w niej niezwykle dostojnie.

Podoba mi się rozmiar jego karku, który jest na tyle gładki i pokaźny, że obroża jest odpowiednio wyeksponowana.

Dlatego mogę poszaleć ze wzorem 😉

I tak właśnie było na wrocławskich targach- zakochałam się w złotym egzemplarzu na amen i serce sroki wygrało z rozumem, który krzyczał, że przecież to nie męskie i nie pasuje do naszej zielonej kolekcji…

Relacja z tego wydarzenia jest na blogu (klik) i bardzo cieszę się, że udało nam się tam zawitać i poznać panią Martę z Doggie Bears.

Jeśli jeszcze nie znacie tej firmy, to koniecznie lajkujcie ich na FB (klik) bo pokazują tam wszystkie nowości a że to polski hand made to jest na czym oko zawiesić 😉

Ja już planuję kolejny zakup ale przyjemność tę pozostawię sobie na kolejne psie targi 🙂

Oczywiście akcesoria Doggie Bears, skomponowane według Waszych upodobań, możecie zamówić także w sklepie internetowymklik.

Bądźcie odważni i nie bójcie się kolorów 😀

Poszalejcie tak jak my!

Choć muszę przyznać, że kilka dni oswajałam się z tak świecącym cackiem, trochę zbyt ekstrawaganckie to dla nas było. Głównie traktowałam ją jako ozdobę, jedynie na wielkie wyjścia, na pokaz.

Błąd to był ogromy bo to kawał porządnego sprzętu!

Okucia są duże i solidne, wytrzymały wiele dzikich doskoków i ujarzmiły niejeden pościg za kotem.

Mimo częstego kontaktu z wodą, nie wystąpiła na nich rdza. Są jak nowe.

Co prawda, nie przewidziano miejsca na dopięcie adresówki ale jak widzicie, można ten problem łatwo rozwiązać 😉

Obroża nie jest podszyta, mamy do czynienia z gołym, czarnym paskiem parcianym.

Nie widzę na nim jakichkolwiek śladów użytkowania, mimo wielu prań a także kąpieli psa, np. w morzu. Nie ma odbarwień i wytarć.

Materiał zewnętrzny czyli taśma ozdobna z haftem również jest w bardzo dobrym stanie a Tajson potrafi ostro zabawić się w piachu 😉

Mimo to nie została porwana, oderwana a nawet zaciągnięta.

Obroża jest wykonana bardzo estetycznie- szwy są proste, trwałe, nie ma niedociągnięć i prujących się materiałów. Najwyższa półeczka!

A teraz sami zobaczcie jak ta złota nić pięknie współgra ze słońcem!

Najprzyjemniej podziwia mi się ją właśnie latem i jesienią, wtedy tak cudownie mieni się wieloma kolorami.

Przez to, że zdobi ją także kilka innych kolorów, można ją połączyć z jakimikolwiek akcesoriami a gwarantuję, że dobrze zgra się z każdym odcieniem.

Dla Taja najważniejsze jest to, że jest lekka, wygodna i bezpieczna.

Że nie powoduje dyskomfortu w trakcie spacerów i zabaw.

Taj po kontuzji, kolejny już miesiąc spędza uwiązany na smyczy więc pewnie domyślacie się, jak często zaciska się ona na moim niewybieganym diable 😉

Niestety przy regularnym noszeniu a co za tym idzie, zaciskaniu- wewnętrzna część paska zaciskającego, delikatnie wyciera się od pracującego okucia.

Oczywiście naruszenia faktury paska widzę tylko ja i to tylko gdy przyjrzę się dokładniej. Nie jest to dyskwalifikująca wada produktu bo nie wpływa na użytkowanie i bezpieczeństwo w negatywny sposób.

A skoro już w tym miejscu jesteśmy, to zdarza się, że okucie pracuje zbyt ciężko i nie zawsze luzuje się samoistnie.

Po prostu muszę zawołać psa i mu obrożę poprawić bo po to kupuję półzacisk, żeby ładnie, swobodnie na szyi wisiał.

Szczególnie staram się taki zaciśnięty pasek korygować w momencie robienia zdjęć, bo obniża to estetykę.

To są drobne niedociągnięcia 😉

Nie żałuję kupna obroży, jest jedną z najpiękniejszych psich rzeczy w moim domu 🙂

Aby w pełni ukazać jej urodę musieliśmy zaplanować królewską sesję 😀

W takim wydaniu prezentuje wszystkie swoje najlepsze cechy.

Ale równie dobrze spisuje się podczas gonitw po poligonie wśród wysokich traw i krzaków- Taj naprawdę dogłębnie ją sprawdził!

Najbardziej zaskoczyła mnie właśnie jej wytrzymałość, odporność na wybryki Taja bo przy zakupie myślałam o niej głównie jako o ozdobie.

Warto się czasem tak zdziwić!

Oczywiście, nie zaprzeczę, że Tajut wygląda w niej jak prawdziwy gwiazdor bo naprawdę często otrzymujemy takie komunikaty.

I nie są to maniacy a weterynarze, rehabilitanci, panowie z PKP czy starsze panie z MZK- złotko po prostu w oko wpada, każdy chce dotknąć i skomplementować tak wyjątkową obrożę.

Dajcie znać czy macie w psich szafach produkty Doggie Bears 🙂

Na co zwrócić szczególną uwagę? Co polecacie?