„W zgodzie z naturą”, Izabela Sekuła. [recenzja książki]

Dziś książkowym tematem jest surowa dieta bo pies jest mięsożercą i nie może to umknąć żadnemu opiekunowi.

My barfujemy od majówki 2017. Bez przerw, bez większych wpadek, z dużym zapałem.

Książkę kupiłam kilka miesięcy po naszym starcie, w sklepie Pokusy (klik).

Kosz to około 60 złotych. Książka jest w miękkiej oprawie i ma 351 stron.

Jak widać na zdjęciach, mój egzemplarz jest solidnie zmęczony życiem 😉 Czytany dwukrotnie ale dopiero za trzecim razem zaczęłam się nad nim pastwić- teraz mam wszystko oznaczone i korzystanie z niej będzie łatwiejsze 🙂

Nie będę się tu dziś wymądrzać o barfie, o ideologii, o cudownym wpływie na wszystkie psy świata bo aż takiej wiedzy nie posiadam. Ale całe szczęście jest ktoś, kto o surowiźnie mówić może długo i mówi dobrze.

Opowiem Wam trochę o pozycji „W zgodzie z naturą”, której autorką jej Izabela Sekuła.

Zacznę od tego, że książka ma przepiękną dedykację <3 Jeśli dołożymy do tych słów, kilka kolejnych zdań ze strony „od autora” to wiem, że ta praca to była przyjemność i napisana jest prosto z serca, z wielkim zaangażowaniem, z troską o nasze psy. Tyle mi wystarczy i jestem zachęcona dalszym czytaniem.

Od razu od pierwszych stron, ruszamy z przytupem. Autorka rozprawia się z najczęściej spotykanymi mitami o surowej diecie, wylicza błędy koncernów produkujących suche chrupki i namawia każdego, by już dziś zaczął właściwie dbać o swojego największego przyjaciela, za którego jest odpowiedzialny.

Oczywiście uprzedza, że początki w świecie RAW bywają trudne, dlatego wspomaga nas słowniczkiem, tłumaczy poszczególne modele diety, a także jak uniknąć błędów żywieniowych, jak stworzyć pełnowartościowy posiłek dla kochanego stworka i w końcu, jak zacząć to znaczy, jak wprowadzić mięso!

To wszystko poparte jest oczywiście setkami badań, potwierdzonymi informacjami a czas jaki pani Sekuła musiała poświęcić by napisać tę pozycję rzetelnie, jest wręcz niewyobrażalny i to wszystko dla naszych psów.

Najbardziej zainteresował mnie rozdział szósty: „Przystosowanie układu pokarmowego psa do surowej diety”. Wyniosłam z niego mnóstwo wartościowych informacji.

Nie bójcie się, że to za trudna pozycja dla początkujących, nie rezygnujcie. Może będziecie musieli przeczytać tę książkę razy dwa a może trzy… Ale dacie radę 🙂

O naszej barfowej historii planuję napisać osobny post, bo wielu z Was jest ciekawych i będzie, jak tylko wyrobię czasowo 🙂 Chciałam tylko nadmienić, że ja zaczęłam od czytania fejsbukowej grupy „Raw- rzetelna grupa wsparcia” (klik) i dałam radę- odważyłam się! Dopiero po kilku miesiącach zamówiłam książkę i uzupełniałam wiedzę.

Oj a tej wiedzy tu mamy sporo. Tłumaczona jest od poziomu bardzo początkującego więc będzie dobrym źródłem wiedzy nawet jeśli dopiero planujecie zabrać się za barf 🙂 Wszystko rozpisane jest a nawet czasem rozrysowane bardzo logicznie i przystępnie.

Oczywiście jest tu mnóstwo ciężkiej i trudnej terminologii ale da się przebrnąć. To jest jedyne moje zastrzeżenie- za dużo fachowej wiedzy, której nie jestem w stanie przyswoić. Często zdarzało się, że czytałam coś czego kompletnie nie mogłam zrozumieć, np. budowę jakichś cząsteczek, jak się utleniają itp. Daleko mi do zainteresowań chemią więc tym bardziej męczyło mnie to w książce, która przecież miała być o mięsie…

Żarty na bok, wiem, że wielu barfiarzy to ludzie po biologicznych studiach dla których ta wiedza będzie bardzo przydatna. Więc wiecie już, że mamy tu dostępność informacji na wielu poziomach!

Różnica między „karmić” a „odżywiać” jest ogromna a nie zawsze zrozumiała. Dlatego powstały działy o poszczególnych składnikach odżywczych, które muszą znaleźć się w psiej misce. Mamy tu mnóstwo ciekawostek jak „zawartość białka w różnych rodzajach mięsa surowego” czy „zawartość cynku w produktach żywieniowych”. Co ciekawe, z pomocą autorki, możemy obliczyć indywidualne zapotrzebowanie na białko naszego psa. Takie rzeczy tylko w tym podręczniku 🙂

Samej wodzie przeznaczono aż 15 stron!

Kolejne rozdziały to: mięso, tłuszcze, kości, podroby i rośliny. Czy kwintesencja surowej diety. Produkty które na co dzień powinna pożerać Wasza bestia 🙂

Nie ukrywam, najbardziej zaskoczyło mnie jajko a dokładniej ilość ważnych informacji o tym niepozornym cudzie natury. Coś tam wiedziałam, że trzeba dawać bo zdrowe ale jak przeczytałam 20 (!) stron o tym bohaterze to zaniemówiłam. Kto normalny napisałby tyle stron na temat jaja? Oniemiałam.

I już kiedy myślisz, że to koniec, kiedy mózg paruje od nadmiaru nauki, zaczynają się barfosuple. I aż usiadłam z wrażenia. W końcu dostałam solidną literaturę, w końcu zrozumiałam po co to sypać psu do miski i co należy wybrać by odpowiednio wesprzeć psa.

Suplementy pozwalają nam zapobiec niebezpiecznym niedoborom i poważnym chorobom. Warto przyłożyć się solidnie do ich dawkowania. Ja robię to na bieżąco ale chciałabym kiedyś spróbować mieszanki mrożone, których tak dużo na grupie 🙂 Oczywiście przygotuję ją własnoręcznie ale będę musiała przekonać się czy taką formę przyjmą psy 🙂

Dużo nowości doszło do mnie z podrozdziału ziół. O ile czystek podaję tak działanie wrotycza, pokrzywy i orzecha włoskiego zaskoczyło mnie bardzo pozytywnie. Na pewno jeszcze wrócę do tematu.

Na koniec mamy także informacje dla hodowców- o niezbędnych składnikach odżywczych i poważnych konsekwencjach dla płodów w momencie ich silnych niedoborów.

Ważne dla mnie są dwa kolejne tematy czyli badania okresowe i odchody. Jak badać, co, jak często sprawdzać oraz według jakich wytycznych oceniać. Bardzo przydatne informacje! (Jak widać na zdjęciu, Mia świeżo po kontroli 😉 )

Koniec książki to podsumowanie, najważniejsze informacje, przydatne wskazówki, rozprawienie się z najczęstszymi wymówkami i zachęcenie do surowej diety.

„Pamiętaj, Twój pies kupowałby mięso” 😀

I jak Wam się to widzi? 😉

Ogromna dawka wiedzy teoretycznej i praktycznej, dla każdego. Jest to typ książki do której będziecie wracać niejednokrotnie. Podręcznik barfera.

Niestety kartki są klejone i już zauważyłam, że ostatnie strony się luzują a to przecież nie koniec używania jej…

Wydaje mi się, że chodzą plotki, jakoby pani Sekuła miała szykować kolejną część więc czekam cierpliwie 🙂

Póki co, długa droga jeszcze przede mną do perfekcji, sporo nauki ale przede wszystkim praktyki, będę kombinować, eksperymentować i się uczyć.

Warto pamiętać, że każdy pies jest inny, ma inne potrzeby i ulubione smaki. Trzeba to wszystko testować na psie, żadna książka nie powie Ci, że Twój pies nie lubi kaczki i nie ruszy jej dopóki nie pomęczysz się sporo by ją przemycić 😉 A jeśli w domu są dwa psy to już w ogóle kocioł 😀 Mia jest odkurzaczem a Taj wybrednym księciuniem, ale warto! <3

Muszę jeszcze wspomnieć o obszernej bibliografii. Przeczytałam ją i przyznam, że wybrałam sobie kilka artykułów, które zechcę przeczytać.

Książka jest naprawdę sztosem, zresztą o autorce idealnie wypowiedział się wydawca: „Iza wymiata w tym względzie, niszczy system i wyciera nim podłogę”.

Bardzo polecam tę pozycję! Moja ocena to 9/10

Ps. Ogromne brawka dla kundelciaków za piękną współpracę przy misce pełnej świeżego mięcha 😉