Pleciona, bawełniana smycz od Willow Dog [recenzja]

Przyznam- nie sądziłam, że kiedykolwiek opublikuję tu recenzję smyczy plecionki…

Jak wiecie, furorę w sieci robią wyroby hand made z paracordu- ma je cały chyba psi światek. I ja też zawsze chciałam mieć taką plecioną smycz ale właśnie rodzaj tworzywa mnie odstraszał… Nadal sądzę, że musi być strasznie niemiły w użytkowaniu a tak robione obroże niewygodne w noszeniu… Dlatego porzuciłam marzenia o moim egzemplarzu… Do czasu gdy na poznańskich targach znalazłam ideał!

Mowa dziś będzie o smyczy dla psa, którą możecie zamówić w sklepie internetowym Willow, dokładnie w sekcji „DOG” (link).

Jak zauważycie, zwierzęcy asortyment sklepu jest naprawdę szeroki- od akcesoriów spacerowych, po ubranka i kocyki, na kocich zabawkach kończąc 😀 Przyznam się, że prześledziłam firmę dopiero teraz… I żałuję…

My dokładnie mamy ten egzemplarz (klik)- „smycz strong dla dużego psa”, czyli wszystko się zgadza 🙂

Firmę poznałam przez przypadek na Łapa Targ w Poznaniu o którym pisałam tutaj 🙂

Tam właśnie zakupiłam smycz za niecałe 80 złotych- możecie powiedzieć wariactwo ale udowodnię Wam, że jest warta swojej ceny w przeciwieństwie do innych, obecnych na rynku smyczy firm hand made…

Muszę zacząć od tego, że fenomenalnie wygląda!

Plecionki to hit ostatnich sezonów i bardzo szczęśliwa jestem, że udało mi się ją wypatrzeć!

Cytując producenta: „Wykonana z bawełnianego sznurka o średnicy 5 mm z poliestrowym rdzeniem. Zapleciona warkoczem z dwunastu sznurków. W tym dwie linki to surviwalowy amerykański Paracord.”

Właśnie to mnie w niej urzekło- różne rodzaje, kolory i faktury lin.

Jest w bardzo uniwersalnej kolorystyce, dzięki czemu pasuje nam do wielu akcesoriów.

Wiecie już na pewno, że mam hopla na punkcie Taja w zieleni i ta smycz pasuje do nas idealnie.

Kupiłam ją przede wszystkim z myślą o połączeniu ze złotą obrożą ale doczepiamy ją również do pozostałych rzeczy 😉

Jeśli nie przypadną Wam do gustu gotowe, proponowane przez firmę modele to oczywiście szerokość, długość i barwy sznurków możecie dopasować sobie sami. W tym celu polecam skontaktować się z Willow Dog przez facebook. Na targach przekonałam się, że to są to bardzo sympatyczni i pomocni ludzie <3

Sto razy dopytywałam się czy aby na pewno ta piękna, niepozorna smycz utrzyma mojego diabła a oni cierpliwie zapewniali, że tak.

Więc jak mogłam nie zaryzykować?

Nawet w opisie produktu jest zaznaczone, że „smycz nadaje się nawet dla bardzo silnych i dużych piesków” 😉

Po kilku miesiącach intensywnych testów, mam pewność, że mój pies jest na niej bezpieczny.

Taj może jest niepozorny, może te jego 27 kilogramów to żadna wielka waga ale pociągnąć to diabeł potrafi.

Smycz wytrzymała setki a może i tysiące szarpnięć, również tych mocniejszych kiedy w grę wchodziła pogoń za kotem. Braliśmy ją nawet na spacery socjalizacyjne!

Jeździła z nami autobusami, pociągami, a oprócz niezliczonej ilości spacerów była nawet nad morzem 😀

To może świadczyć o tym, że ufam jej w stu procentach!

Szczególnie w ostatnim czasie, ponieważ po bardzo poważnej kontuzji, Taj ma zakaz biegania luzem do odwołania!

I to właśnie ta niepozorna plecionka ma utrzymać niewybieganego diabła 😉

Linki są miękkie, elastyczne i pracują z każdym ruchem psa. Przy mocnym naciągnięciu, sznurki się napinają przez co smycz delikatnie się rozciąga ale nie jest to drastycznie zauważalna zmiana. Linki oczywiście wracają do pierwotnego ułożenia.

Smycz nie stała się przez to powyciągana, krzywa i popruta.

Wciąż jest elegancko zapleciona, trzyma się równo. Liny są w bardzo dobrym stanie.

Może delikatnie zaczęła się mechacić w niektórych miejscach ale tak się właśnie zachowuje bawełna przy częstym użytkowaniu.

Nie rzuca się to mocno w oczy i nie ma wpływu na jej wytrzymałość.

Mimo codziennego używania smycz się nie rozpadła, nie pękła, nie rozplotła- w sumie w żaden sposób nie uległa zniszczeniu. A bardzo się o to bałam!

Jej długość to 2,5 metra. Dla niektórych może wydawać się za długa ale dla nas jest idealna szczególnie teraz gdy pies jest uwiązany do niej na stałe 😉

W każdej chwili mogę ją regulować ręcznie, po prostu chwytając ręką i skracając.

Nie obawiam się, że wyrządzi szkodę moim dłoniom, że je zrani i doznam dyskomfortu bo bawełna jest dla naszych rąk bezpieczna, nie pali w ręce nawet gdy jest mokra!

Rączka nie jest podszyta ale powtórzę jeszcze raz, liny są naprawdę miękkie i wygodne. Nie ma szans na przetarcia skóry. Szczególnie miło odczuję to zimą 😉

Karabińczyk jest duży i mocny. Wytrzymały na szaleństwa Tajka. Co prawda, przez chwilę myślałam, że ulegnie zniszczeniu po obfitym kontakcie z nadmorskim piachem ale udało się go odratować i przeczyścić tak, że znów działa rewelacyjnie.

Smycz jest bardzo lekka, łatwo zrobić z niej malutki pakunek. Nie ciąży w ręce nawet w trakcie długiej przechadzki a tylko takie ostatnio robimy 😉

Ostatnio długie spacery odbywaliśmy nad morzem 🙂 Tajo nie mógł przepuścić okazji wykąpania się a razem z nim zamoczyła się smycz 🙂

Słona woda nie wpłynęła nawet w najmniejszym stopniu na jej wygląd a zanurzała się często bo pracowaliśmy z Tajem nad mięśniami robiąc rehabilitację 😀

Później oczywiście trafiło jej się leżakowanie w piasku na ostrym słońcu- miała niezłą panierkę ale jakoś udało się z niej to wszystko dokładnie wytrzepać!

Ona dość łatwo się brudzi ale równie szybko ten brud z niej odpada. Nie dbamy o nią jakoś specjalnie, często po prostu rzucamy w kąt i czeka na swoją kolej 😉

A może dzięki jej barwom tego brudu tak nie widać? 😉

Wyszło na to, że mając psa brudasa, ani razu nie musiałam prać smyczy więc nie powiem Wam w jakim stanie liny wyjdą z pralki 😀

Podsumowując, jest to nasza ulubiona smycz, nosimy ją regularnie, jestem zakochana po uszy! Zdziwiłam się, że plecionka z bawełny, którą reklamują mopsy i inne małe pieski, tak dobrze sprawdzi się w opiece nad TTB 🙂 Myślę, że dałaby radę także jako podręczny szarpak w sytuacjach kryzysowych ale nie sprawdzałam tego rozwiązania- szarpnięcia wytrzyma na pewno ale wolę nie podsuwać Tajowi głupich rozwiązań 😛 Przy następnej możliwej okazji chętnie zajrzę na stoisko Willow Dog i zawieszę oko na innych ich produktach, szczególnie tych kocich 🙂 Polecamy! <3

Dajcie znać co sądzicie o plecionkach i czy macie taki rodzaj smyczy w swoich zbiorach 🙂