Podwórko- psie więzienie czy raj?

Pies i podwórko- temat niezwykle kontrowersyjny…

Postanowiłam się z nim dzisiaj zmierzyć i jeśli jesteście ciekawi, co mam do powiedzenia, zostańcie i czytajcie 🙂

We wrześniu mija rok odkąd przeprowadziliśmy się do mieszkania z ogródkiem. Nie jest to super duży wybieg ale nam w zupełności wystarcza. Główną przyczyną szukania podwórka była Mia i jej problemy z chodzeniem- o wiele łatwiej pokonać jej kilka schodków niż trasę z czwartego piętra. Niestety w pewnym wieku psy zaczynają chorować i cierpieć a my, jako kochający opiekunowie, powinniśmy znaleźć najlepsze rozwiązania by im pomóc 🙂

Specjalnie z takim postem czekałam aż minie nam 12 miesięcy korzystania z ogródka, żeby móc dostrzec jak najwięcej zalet ale i wad. Ani ja, ani moje psy, nie mieliśmy wcześniej z nim styczności więc to ogromna nowość dla nas 🙂 Teraz nie wyobrażam sobie życia bez podwórka ale w marzeniach jest  jednak mowa o dużo większym terenie 😉

Ilekroć w tym tekście użyję synonimów wyrazu „podwórko” mam na myśli dobrze ogrodzony teren 🙂

Zacznijmy od tego, że ogródek to wygoda. Z tym się nie można nie zgodzić.

Widzę to przede wszystkim, gdy wracam po pracy- jestem w służbowym ubraniu, z torbą, z laptopem, często głodna i zmęczona. Gdy wracam z nocki to dodatkowo, bardzo śpiąca. Wtedy pozwalam sobie na wypuszczenie psów na szybkie siku. Po powrocie mam czas by się przebrać, zjeść a nawet wziąć prysznic. Wiem, że bez problemu poczekają na kolejne, dłuższe wyjście a ja będę na nie przygotowana.

To się tyczy też momentu, w którym pies nagle zawoła siku wcześnie rano wtedy wychodzę w piżamie, żaden problem. Pies nie musi czekać i wstrzymywać aż się ubiorę na spacer.

Niestety czasem się psy pochorują i potrzebują częstszej możliwości wypróżniania się i wtedy też korzystamy z podwórka.

Jak można zauważyć, za każdym razem wspomniałam o wspólnym wychodzeniu ponieważ nigdy nie zostawiam psów samych na ogrodzie. W koło pełno durnych ludzi, co widać także w internecie- kradzieże, otrucia czy otwieranie furtek i wypuszczanie psów… Dbam o bezpieczeństwo moich psów i Wam też radzę!

Zaznaczałam też szybkie powroty, ponieważ wyjście psa na podwórko to nie spacer!

Wiele osób twierdzi, że „pies męczy się w domu”… Moje wydają się całkiem szczęśliwe, szczególnie kiedy śpią na łóżku 😉

Problem męczenia się w domu to kwestia niezaspokajania potrzeb psa a to między innymi spacery.

Nie można ciągle wypuszczać psa na podwórko, samopas i myśleć, że to wystarczy. Wiem, że żyje w ten sposób mnóstwo psów ale jest to duży błąd.

Zamknięte podwórko po pewnym czasie jest jak kojec- ściany z czterech stron, te same zapachy, pies zostawiony sam sobie, brak kontaktu z człowiekiem… Czy to szczęście?

Ja wiem, że wielu z Was myśli, że pies sobie tam biega i świetnie się bawi ale to nie jest prawda- po pewnym czasie zaczyna się nudzić, przecież zna już każdy kąt a sam nie będzie szalał więc siedzi i się nudzi…

Z czasem pojawią się problemy jak kopanie dziur, szczekanie, frustracja, obgryzanie krzewów a nawet swojego ogona…

Pies bez towarzystwa człowieka, nie nawiąże z nim więzi i zaufania a to już niedaleka droga do stanie się dzikusem.

Tak bardzo denerwuje mnie, że w wielu ogłoszeniach adopcyjnych wręcz wymogiem jest dom z ogródkiem… Ludzie, którzy wyrywają te psy z koszmarnych warunków, pojęcia nie mają, że mogą one skończyć zamknięte na podwórku? Zastrzeganie sobie, że pies nie nadaje się do mieszkania jest naprawdę nie na miejscu a często jest dużo lepszym rozwiązaniem.

Mieszkańcy blokowisk zapewniają swoim psom regularne spacery, dzięki czemu są one szczęśliwe.

Socjalizacja w życiu czworonoga to naprawdę ważny element– one muszą węszyć, poznawać okolicę i sąsiadów (także psich).

Dzięki wędrówkom pies przyzwyczaja się do obecności różnych pojazdów i związanych z nimi hałasów, dzieci, obcych ludzi i wielu innych sytuacji, które na nas nie robią żadnego wrażenia, np. przejście przez kładkę czy schody ruchome 😉

Warto spacerować z psem nie tylko po znanym osiedlu ale wspólnie poznawać nowe miejsca. Lepiej poznacie swoje miasto. Gwarantuję, że napotkacie mnóstwo fajnych miejscówek, wystarczy wyjść poza podwórko!

Oprócz nowych doświadczeń, czekają na Was inni psiarze 🙂 Warto wymieniać się psimi nowinkami a kto wie, może to będzie przyjaźń na długie lata?

Wasz czworonóg też będzie szczęśliwy jeśli pozna psijaciela 🙂 O ile lepiej bawi się i spaceruje w dobrym towarzystwie!

Zaraz ktoś rzuci hasło „agresywny pies” więc nie może spotykać się z innymi psami. Ja też mam to na co dzień ale nie wyobrażam sobie trzymać Taja całe życie w domu czy na podwórku. To problem jak każdy inny,.trzeba próbować to przepracować. Jest coś takiego jak spacery socjalizacyjne, które są organizowane w każdym większym mieście a można je nawet powołać samemu wśród znajomych. Mam w planach napisać o tym troszkę więcej bo to ważny temat. My z Tajem regularnie chodzimy na takie spotkania, żeby uczył się chodzić, ćwiczyć i odpoczywać w grupie psów.

Regularne spacery pozytywnie wpłyną na zdrowie psa. W trakcie chodzenia mięśnie pracują, kondycja się wyrabia a nadprogramowe kilogramy szybko znikają- samo zdrowie!

Niestety Mia jest chora, ma poważne zwyrodnienia stawów i nie jesteśmy w stanie mieć tyle aktywności ile byśmy chciały ale staram się jak mogę, by nie była więźniem podwórka… Obserwuję ją dokładnie i w te lepsze dni, kiedy ma lepszy humor i kondycję, zabieram ją chociażby na drugą stronę ulicy. Widzę jaka jest podekscytowana i zafascynowana nowymi zapachami.

W te super dni, poświęcam jej pół dnia i na spokojnie, bez pośpiechu idziemy na większy zielony teren, wciąż niedaleko domu. Ona wtedy dużo leży i odpoczywa ale i dokładnie penetruje miejsce.

W przypadku starszego, schorowanego psa, przyda się auto i możliwość podjechania nawet dwustu metrów na inną trawę. Niech pies ma nowe bodźce, które poprawią mu nastrój 🙂

Ogród jest bardzo przydatny właśnie dla opiekunów staruszków. Są to psy powolne, w pewnym stopniu niepełnosprawne, głównie myślące o odpoczynku.

Gdy pogoda jest przyjemna, my również wylegujemy się podwórku! Bierzemy koce, napełniamy wodą plastikową muszelkę, ja czytam książkę a psiaki się relaksują! Ale robimy to razem, są pod moją baczną opieką z opcją częstego głaskania 😉

Jeżeli pies spędza dużo czasu na zewnątrz, trzeba pamiętać o stałym dostępie do wody a także upewnić się czy oprócz kąpieli słonecznych ma możliwość odpocząć w miejscu zacienionym! Latem są ogromne upały, które są niebezpieczne. Ja zawsze zakładam psom kamizelki chłodzące. 

Zwróćcie także uwagę na rośliny porastające ogród, niektóre mogą być trujące dla psów!

Przyznam szczerze, że Tajson długo nie potrafił odpocząć na ogrodzie. Jak tylko zaczął się nudzić, siadał pod bramką i czekał na powrót do domu. Udało mi się namówić go do krótkiego leżakowania a z czasem zaczął przysypiać. Tak właśnie wprowadzaliśmy naukę odpoczywania na dworze.

Bo ogród to także fajne miejsce na treningi 🙂

Przede wszystkim trening czystości. Miałam na tymczasie kilka szczeniaków i wykorzystałam przywilej posiadania podwórka do nauki załatwiania się na dworze 😀 Poszło bajecznie!

Przy bardzo niespokojnych, dzikich, dopiero adoptowanych zwierzętach, warto poświęcić podwórko do oswajania się ze sobą i z dworem. Często zwierzaki wyciągane są z ciemnych piwnic, czy z łańcucha i nie znają podstawowych akcesoriów spacerowych jak obroża czy smycz…

O poprawnym, bezstresowym chodzeniu możemy tylko pomarzyć więc warto zacząć psa przyzwyczajać właśnie wkoło domu. Nawet jeśli się przestraszy i ucieknie, to wciąż jest bezpieczny bo nie jest to ruchliwa ulica. Ze szczeniakami praca może przebiegać podobnie.

Oczywiście można szlifować też sztuczki czy elementy sportów. Natomiast jeśli jesteście początkujący, to w tej kwestii lepiej dokształcić się u sprawdzonego trenera, który dobierze dla Was odpowiednie zajęcia 🙂 My z Tajem często ćwiczymy posłuszeństwo, slalomy, obroty czyli łatwe i lekkie rzeczy, które nie obciążają kręgosłupa. Na obecną chwilę tylko tyle możemy ale marzy mi się plac do ulepszania agi czy fri 😉

Ogród niech będzie tylko wstępem do treningów, niech pies przyzwyczaja się do pracy na dworze, niech uczy się koncentracji na zadaniu, niech omija rozproszenia. Następnym etapem niech będą te same ćwiczenia robione w nowym miejscu, poza znaną strefą. Zobaczysz, że pies nie odnajdzie się w tym już tak pewnie ale właśnie nad tym trzeba pracować. Naukę najlepiej utrwalać w nowym miejscu, to największy rozpraszacz 🙂 Pies musi być gotowy na nowe warunki np. zawody.

Poznane komendy wykorzystuję na spacerach, pracujemy nad móżdżkiem ale także wzmacniamy więź między nami własnie wspólną pracą 🙂

Dlatego też, gdy upewniłam się, że Taj jest na to gotowy- zaczęliśmy podróżować!

Wyjeżdżamy gdzie się da i jak często nam się uda. Niestraszne są nam różne środki lokomocji.

Uwielbiam zwiedzać nowe miejsca z moim psem.

Mamy mnóstwo pięknych zdjęć, które są cudną pamiątką!

Na ogrodzie też można zrobić cudne fotki i robię ale po miesiącu zabraknie już ciekawego tła, pomysłów i miejsc… A kadry trzeba urozmaicać 😉

Przed kontuzją Tajsona, często pakowałam plecak i ruszaliśmy w teren na pół dnia 😉 Mieliśmy zabawki, aparat no i siebie 😀 Najczęściej chodziliśmy na poligon, robiliśmy setki zdjęć, testowaliśmy nowe produkty i odpoczywaliśmy spacerując. Tak własnie lubię spędzać czas!

No właśnie, bo my dużo testujemy! Ogród zamyka przed nami wiele możliwości… Choćby wiszenie na drzewie 😉

… czy pływanie 😉

Plusem ogrodu jest to, że mamy blisko dom. I kiedy jest nam pilnie potrzebne jedno zdjęcie akcesoriów do pisanej właśnie recenzji, to można wyjść w kapciach i cykać 😉 

Bawiąc się pod domem, zabawki mamy pod ręką ale to nie to samo 😉

Pakowanie psiego plecaka to jest to <3

Ale cieszę się, gdy w ciepłe dni mogę nakarmić psy na podwórku 😀 Barf, suszki śmierdziuszki czy psie lody potrafią być brudzące/ intensywnie pachnące więc korzystam z możliwości skarmienia ich na świeżym powietrzu 😉

Dobra, wydaje mi się, że do skonfrontowania została nam jeszcze jedna poważna sprawa- okres jesień/zima. Czyje pieski lubią chodzić w zimnie i po deszczu?

Taj w taką pogodę chciałby załatwić sprawę jak najszybciej i uciekać pod kołdrę. Nie pomogą bluzy czy kombinezony, on nie lubi takiej pogody.

Mimo, że zabieram na spacer smaczki, zachęcam go jak mogę to on wybiega z domu przede mną, robi co swoje na podwórku i wraca zanim ja zdążę wyjść 😀 Taki cwaniak!

No ale często psom na to pozwalam…

I najgorsze jest później to sprzątanie… Na spacerze, mając psa na smyczy, łatwo kupę zlokalizować i za pomocą woreczka uprzątnąć. Przy okazji, co ważne, przy karmieniu barfem, sprawdzić jej stan- my sami układamy jadłospisy psów i muszę wiedzieć czy dałam mięsnych kości za dużo czy za mało…

Na podwórku po zimie jest masakra… O ile latem staram się sprzątać na bieżąco, to wiadomo, nie zawsze wszystko między krzakami wypatrzę. Zimą pół dnia jest ciemno, zimno i pada więc skoro pies tak bardzo chce tylko się załatwić to ja czekam a potem od razu uciekamy do domu i robi się bałagan…

Chyba czas zakończyć tę rozprawkę 😀 Całkiem solidnie się rozwinęła ale mam przeczucie, że poruszyłam wszystkie ważne kwestie. Ja nie chcę psioczyć na ogródek, wytykać mu wad i nazywać głupcami wszystkich, którzy z niego korzystają. Bo ja też nie wyobrażam sobie bez niego życia ale jest on udogodnieniem, wygodą i świetną możliwością a nie może być jedyną opcją na wyprowadzanie psa. Pies potrzebuje regularnych spacerów, to jest jego prawo do szczęśliwego życia 🙂 Mam nadzieję, że jest to ważny temat do przemyślenia 🙂

Ps. w ogródku nigdy nie przeżyjecie tak pięknego zachodu słońca!

Dajcie znać jakie jest Wasze zdanie 🙂 

Jesteście posiadaczami podwórka? 

Może widzicie jeszcze inne ważne kwestie?