Przeczytane w lipcu (7)

Kolejny miesiąc za nami a ja wciąż regularnie czytam i sprawia mi to ogromną frajdę 😉

Niesamowicie korci mnie zamawianie nowo wydanych pozycji ale rozsądek wygrywa bo przez lata książkowych zakupów, nagromadziłam pokaźne stosy i są to teraz półką wstydu…. Dlatego też czytam wszystko to, co zalega 🙂

A nagroda będzie słodka i mocno pachnąca papierem, haha! Ale to za kilka miesięcy- najpierw muszę wytrwać w postanowieniu 😀

W lipcu udało mi się przeczytać siedem książek, łącznie 2241 stron 😀

„Bądź paryżanką gdziekolwiek jesteś” Anne Berest, Audrey Diwan, Caroline de Maigret, Sophie Mas

Potrzebowałam czegoś lekkiego, do odmóżdżenia i ta lektura spełniła swoje zadanie. Nie pamiętam gdzie i po co ją kupiłam ale przydała się 😉 Naprawdę przyjemna pozycja, w której autorki pokazują siebie-paryżanki, w bardzo uroczy sposób. Nie pomijają wad, nieczystych zachowań i są w tym wszystkim prawdziwe. Nie zabrakło humoru i ironii, dzięki którym nie raz się szczerze uśmiechałam. Te roztrzepane kobitki w wielu kwestiach przypominały mnie samą i wiem już, jak wszystko co złe obrócić w dobre 😀 Można zasięgnąć wiele inspiracji i być paryżanką w swoim mieście 😀 Nie zabrakło propozycji książkowych oraz klimatycznych fotografii- także biblioteczki. 8/10

„27 pięter” Bradley Somer

Historia o mieszkańcach jednego z bloku na nowo powstającym osiedlu. Budynek wysoki, ogromna ilość mieszkań tak więc losy sąsiadów są bardzo różne. Oni sami nie znają się, nie wiedzą kto mieszka na drugim końcu korytarza. Właśnie o tym jest ta opowieść- o poznawaniu ludzi, o zwracaniu na nich uwagi, o szacunku i pomocy. Każdy z nich jest inny, stawia czoła innym problemom i dylematom ale potrzeby mają podobne i zbliżają się do siebie w niespodziewanych sytuacjach. Przyjemna obyczajówka, bez natłoku akcji, skłania do myślenia o drugim człowieku. Część wydarzeń opisywana jest przez złotą rybkę imieniem Ian, która wyskoczyła z akwarium i spada z tytułowego dwudziestego siódmego piętra. To ma nam przypomnieć, że oczekując nowych przygód, ciekawszego życia, musimy po prostu się wychylić i o to zawalczyć, nie wystarczy czekać. 6/10

„Tamte dni, tamte noce” Andre Aciman

Polecano mi tę pozycję z każdej strony- na yt, na blogach, w oknach księgarń i z ust znajomych. Jestem osobą tolerancyjną- mam nadzieję, że homoseksualiści będą w końcu mogli żyć normalnie, będą się ujawniać i będą szczęśliwymi, godnymi ludźmi. Dlatego też temat LGBT w literaturze mocno mnie odpycha bo boję się, że spotkam jakieś nieprzychylne traktowanie gejów a tego nie chcę bo swojego zdania na ich temat nie zmienię. Ale dałam się przekonać i zamówiłam książkę a mimo to i tak wzbraniałam się przed nią miesiącami- logika 😛 Przyszła na nią kolej i muszę to przyznać, że czuję się rozczarowana… Chciałam wzruszeń, emocji, miłości, wielu uniesień a to było takie płaskie, nijakie. Myślałam, że będą to poważne rozważania, ujawnienie się, dramaty, no i happy end. Że to uczucie będzie dorosłe, potraktowane wrażliwie, pięknie a momentami miałam ochotę zamknąć książkę z obrzydzeniem. Młody bohater zachowuje się strasznie trywialnie, jak gówniarz- jego uczucie jest chaotyczne, frustrujące a nie budujące i wyczekane. No nie mogę się do tego przekonać. Szkoda, że narratorem jest tylko jeden z głównych bohaterów bo tak naprawdę nie wiem jak do sprawy podszedł starszy mężczyzna. Ten młodszy zachowywał się w taki sposób, że od początku wiedziałam, że miłości z tego nie będzie. No i nuda, brak akcji, dorosłych emocji i poważnego potraktowania tematu… Może taka własnie miała być, przesadzona i młodzieńcza? No ale mnie nie ujęła. 6/10

„Dziewczyny” Emma Cline

Kolejna książka, po której spodziewałam się lepszej treści. Okładka przyciągnęła moją uwagę na równi z rekomendacjami- niestety nie będzie to opowieść, która na długo zostanie w mojej głowie, nie wstrząsnęła mną. Jest to historia o bardzo młodej dziewczynie, która z racji problemów rodzinnych, czuje się osamotniona, zdradzona i niepewna siebie. Zaczyna więc szukać towarzystwa wśród bandy kobiet, które zdarza jej się spotykać na mieście w niecodziennych okolicznościach. W końcu zbliża się do nich a gdy zostaje przez nie zaakceptowana robi wszystko by dłużej utrzymać się w paczce. Oczywiście okłamuje matkę, która od razu zakazałaby jej spotkań z „tymi” ludźmi, przed którymi ostrzega całe miasto… Główna bohaterka była zaślepiona w przywódczyni i popełnia wiele wykroczeń by się jej przypodobać. Tematem przewodnim tej pozycji jest sekta, łatwowierność, skłanianie do przestępstw, wykorzystywanie ludzi. Pełno w tym wszystkim alkoholu, narkotyków, molestowania i brudnego seksu. Każda osoba z zewnątrz postrzega ich ranczo jako miejsce straszne, obskurne, które trzeba omijać szerokim łukiem ale mieszkańcy oszukują się widząc jedynie radość, wolność i miłość i ślepo dążą do zaspokajania swojego przywódcy. Książka kończy się wydarzeniem tragicznym i pozwala dojrzeć niebezpieczeństwo jakie grozi nam ze strony takich fanatycznych ugrupowań. Temat ważny i ciekawy ale jakoś bez polotu, bez akcji… Rozwiązanie było do przewidzenia, nad głupotą tych ludzi załamywałam ręce… 6/10

„Dzień czwarty” Sarah Lotz

Kontynuacja „Troje” o której pisałam tutaj. Tym razem apokaliptyczny thriller niestety nie dorównuje części pierwszej. Również pod względem wyglądu, który tak naprawdę w głównej mierze wpłynął na zakup książki. Tym razem akcja dzieje się na pokładzie statku wycieczkowego, więc już mamy zawężone pole zdarzenia. Historia opisywana jest oczami wielu pasażerów i jest to ciekawe bo przecież każdy z nich ma swoje zdanie, wierzenia oraz cel podróży ale przekazywanie treści jest uboższe bo głównie jest to normalny prosty tekst, brak urozmaiceń. Jest co prawda bloger ale jego wypowiedzi są krótkie, rzadkie i nie wnoszą niczego wartościowego. Dopiero na koniec książki są dołączone wywiady z uczestnikami ale są one bardzo chaotyczne, nie jasne. W ogóle mam wrażenie, że bardzo zgubiłam się przy tej książce, pod koniec już sama nie wiedziałam o co w niej chodzi… Nie odstawiałam jej z poirytowaniem, czytało się ją w miarę dobrze, przyjemnie ale historia mnie nie porwała. Dojrzeć w niej możemy na pewno to, jak człowiek zmienia swoje wartości pod wpływem tragedii i nieprzewidzianych zdarzeń. W chwili katastrofy zaczyna myśleć tylko o sobie, o własnym bezpieczeństwie ale także skłania się do refleksji nad swoją osobowością i dotychczasowym życiem. Podsumowując, 5/10- liczyłam na coś lepszego bo pierwsza część urwała mi pewne cztery litery 😉

„Zabawy z psem. Najlepsze pomysły na krótkie treningi z pupilem.” Kyra Sundance

Sięgnęłam też po typowo psią pozycję i oceniam ją bardzo dobrze. Mnóstwo fajnych pomysłów na wspólną zabawę ale dopatrzyłam się też kilku minusów. Recenzja tej książki pojawi się niedługo i poświęcę jej osobny post 🙂 9/10

„Julie & Julia. Rok niebezpiecznego gotowania.” Julie Powell

Ostatnia lipcowa pozycja i znów przeciętniak… Znudzona życiem sekretarka nagle postanawia zmienić swoje życie i decyduje się rozpocząć projekt kulinarny, który polega na przyrządzeniu 524 dań w rok. Zamierza to wszystko opisywać na blogu. Wspiera ją w tym wszystkim mąż, rodzina oraz znajomi. Z czasem wkoło jej akcji robi się hałas, pojawiają się komentarze, spotkania a nawet wywiady. Oczywiście bohaterka pokazuje też kulisy projektu czyli życie. Pisanie postów, szukanie produktów, godziny spędzone nad garami, kombinowanie z przepisami i niewyspanie. Nie zawsze jest kolorowo ale wniosek jest jeden- naprawdę warto. Książka ta, to pozycja lekka, niezajmująca myśli, życiowa, z nutką humoru. Niczym nie zaskakuje. Nie jest to pyszna, delikatna przeprawa przez kuchnię francuską bo czasem bywa nieprzyjemnie, szczególnie dla wegetarianki. 5/10

Dajcie znać jak Wasze lipcowe czytanie 🙂