Letni niezbędnik- kamizelka chłodząca ze sklepu Tip-top [recenzja]

Nie wiem jak to się stało, że czarny diabełek żył cztery lata bez derki chłodzącej…

Serio. Pojęcia nie mam. To królowa nicnierobienia, madame Mia, okryta jest różowiutką Hurttą i chłodzi swój gruby zad a Tajuszek nic?

Zapewne to przez brak odpowiadającego mi egzemplarza. Przecież nie ubiorę go w róż a niebieskie krótkie kamizelki przecież nam nie pasują do niczego… No i tak mijały miesiące.

Do czasu aż w sklepie Tip-top nie zauważyłam pięknie wyciętych, eleganckich, zielonych (!) derek!

Wiedziałam, że muszę zaryzykować a że zbliżało się semi z Pająkiem to zakup był przesądzony.

Kamizelę męczymy od maja więc jeśli jesteście zainteresowani recenzją to zostańcie z nami!

Ale, ale… To nie byle jaka recenzja a pierwsza i premierowa 😀 Chyba, że widzieliście gdzieś inną to zwracam honor 😛

Tak jak wspomniałam we wstępie, derki do kupienia są w sklepie internetowym tip-top (klik

Tabelę rozmiarów, pomoc w mierzeniu, kolory i cenę macie dostępną pod tym adresem (link).

Mam te szczęście, że firmę znam od początku istnienia i Agę szefową interesu 😉 Dało mi to możliwość przymiarki kilku egzemplarzy i wyboru tego najlepszego.

Patrząc na wymiary od razu celowałam w XL i właśnie ten pasował nam najlepiej. Rewelacyjna obsługa w postaci Sandry, zaproponowała jeszcze zmierzenie większej ale była dużo za duża i Taj wyglądał już jak sierota 😀

Cieszę się, że miałam możliwość kupić derkę szybko i przyjemnie, bez wysyłek a z możliwością zmierzenia.

Derka chłodząca jest nowością w sklepie gdyż prowadzą ich sprzedaż dopiero pierwszy sezon.

Jak zauważyliście, tę kamizelkę odróżnia przede wszystkim krój– pięknie podkreśla budowę psa, eksponuje mięśnie Taja, ładnie wygląda, jest wyjściowa, subtelna, delikatna.

Urzekło mnie jej wykonanie– wszystkie szwy są równiuteńkie, nie prują się i jest dbałość o najmniejszy detal- cudo!

Mówię także o miejscu na podpis, które szczególnie przydatne jest na psich wyjazdach, kiedy to tak łatwo w roztargnieniu capnąć cudzą 😉

Sami przyznajcie, prezentuje się bardzo estetycznie i szkoda byłoby ją stracić 😀

No i kolor zielony, którego szukaliśmy tak długo a który pasuje nam do pozostałych akcesoriów 😉 Głównie dzięki temu, zdecydowałam się na zakup 😉

Nie mamy problemu z zakładaniem- robi się to w kilka sekund. Taj już sam wkłada głowę do środka byle szybciej mieć derkę na plecach 😉

Klamry zapięć są porządne, nie rozpięły się samoczynnie, nie pękły mimo tarzania czy zabaw z psami.

Zewnętrzna warstwa derki to jaskrawa siateczka, druga warstwa to jaskrawy materiał a trzecia- wewnętrzna, to czarna siatka.

Siateczka wciąż pięknie wygląda– nie jest uszkodzona, nic nie jest zaciągnięte a było ku temu wiele okazji, jednak trzyma się dzielnie.

Derka pokryta jest materiałem, który odbija promienie słoneczne i to się sprawdza, nawet jeśli kamizelka już wyschła to pies pod nią się nie nagrzewa, trzyma schłodzoną temperaturę ciała.

Taj jest czarny a wiadomo, że czarne bardzo przyciąga słońce więc piesiol nagrzewał się w tempie ekspresowym. Niechętnie wychodził na dwór a o treningu mogłam zapomnieć. Upał wykańczał mi psa…

Więc często robiłam testy, które polegały na tym, że pies był zziajany a ja dopiero wtedy nakładałam mu derkę i wiecie co? Wystarczyło kilka minut odpoczynku w ubranku i oddech wracał do normy a ślina przestawała bezwładnie latać na wszystkie strony. Oczy odzyskiwały energię!

Dzięki kamizelce, poprawia się wydolność psa- możemy wyjść na dwór i uskuteczniać nasze ulubione aktywności.

Dereczka naprawdę wspiera psa i pozwala się mu cieszyć piłeczką nawet w upalne dni. Nie musimy się nudzić w domu i czekać do wieczora.

Używamy jej regularnie- Taj w niej biega, skacze, pływa, maszeruje i w żaden sposób nie pokazał, że ona mu przeszkadza. Nie krępuje ruchów- tak jak szalał tak szaleje, nie patrzy na to, że na grzebiecie coś tam wisi 😉

Jest bardzo lekka i przyjemna w dotyku co na pewno pozytywnie wpływa na komfort użytkowania.

Chciałam szybko kupić kamizelkę przed majowym spotkaniem z Anią Radomską- wiedziałam, że będzie skwar a ochłodzenie będzie przydatne. Spisała się naprawdę fajnie. W trakcie treningu zdejmowałam ją z psa ale między wejściami, odpoczywając w kennelu, Taj miał ją cały czas na sobie. Widziałam po nim, że ładnie odpoczywa, że derka przynosi mu schłodzenie- praktycznie od razu zasypiał. A co najważniejsze, miał ochotę ćwiczyć i skakać mimo upałów. Naprawdę dobra robota.

Kilka dni temu mieliśmy spotkanie z dziećmi na trwających półkoloniach. Mieliśmy pokazać kilka sztuczek, zabaw z psami, powiedzieć coś o fundacji. Oczywiście pierwsza na liście do spakowania była derka bo u nas temperatury powyżej trzydziestu stopni a pokaz uzgodniony w samo południe. Byłam bliska rezygnacji, żeby nie męczyć psa ale jednak postanowiłam wykorzystać ten dzień na porządny trening i derka nam to umożliwiła! Prawie godzinna pogadanka minęła nam bardzo szybko- Taj w kamizelce aportował, wykonywał polecenia i rozdawał buziaki. Widziałam, że był zmęczony ale nie  wykończony a o dobre samopoczucie psa zadbało właśnie chłodzenie.

Później znalazł także chęć na zabawę z dziećmi i leżenie na kocu a to znaczy, że derka spisała się znakomicie!

Taj oczywiście jej nie oszczędza- pokazuje jej błoto, piach, najdziksze krzaki a ona wiernie go chłodzi. Nie zerwała się, nie podarła, nie pękła. Uszkodzeń brak.

Niestety z racji jasnego koloru, bardzo się brudzi ale dla mnie najważniejsze jest to, że chłodzi psa a wyprać ją zawsze mogę. W sumie wystarczy ją dobrze wymoczyć i brud spływa ale raz rozlał nam się w plecaku sok więc pralka była nieunikniona. Nie wpłynęło to ani na wygląd ani na działanie derki.

Jej kolor to także bezpieczeństwo bo odznacza się z daleka 😉 Dodatkowo kamizelka ma paseczki z odblaskiem dzięki temu pies jest lepiej widziany po zmroku bo latem przecież później chodzimy na spacery.

Gdy nie jest nam już potrzebna, wystarczy ją złożyć i schować do plecaka- zajmuje bardzo mało miejsca i jest idealna na wycieczki bo nie waży prawie nic 🙂 Tutaj mogę mieć zastrzeżenie do braku pokrowca- jeśli kamizelka jest namoczona to nie wsadzimy jej tak po prostu do innych rzeczy bo wszystko przemoknie… Przydałby się wodoodporny worek 😉 Póki co, używam reklamówki.

Jeśli myślicie, że kwestia namaczania kamizelki jest upierdliwa to jesteście w błędzie 😉

Słyszałam o czterech patentach by zwilżyć derkę: 1. namoczenie derki, wykręcenie nadmiaru i założenie na psa, 2. opcja na trasie: polanie wodą z butelki założonej na grzbiet derki, 3. kąpiel psa w jeziorze z kamizelką na plecach lub 4. zamrożenie i założenie jej na psa.

Przyznam się, że najczęściej uskuteczniamy punkt pierwszy i trzeci. Chociaż oczywiście zdarzyło się skorzystać także z dwójki w mieście, gdzie zbiorników wodnych brak.

Zamrażarka chyba nigdy nie zostanie przetestowana bo jestem barferem i zwyczajnie nie zmieszczę tam nic 😉

Przyszedł czas na kilka zauważalnych minusów, z którymi da się żyć ale potrafią być wkurzające a może to ja się tak szybko irytuję?

Taj uwielbia wodę i jest to miłość szaleńcza i dzika. Nie potrafi wejść do wody spokojnie i zawsze są to dzikie skoki a nawet wyskoki, bo w drugą stronę także się spieszy. Przez to, bardzo mokra derka nie wytrzymuje ciężaru wody i się luzuje, przez co mocno wisi na przodzie i wygląda bardzo nieatrakcyjnie. Wystarczy poprawić paski regulujące i znów jest na miejscu. W żadnym innym wypadku regulacja sama się nie zmienia. Tylko, że w naszym przypadku skoków do wody jest przynajmniej kilkanaście i na początku poprawiałam derkę za każdym razem a dostawałam od tego białej gorączki ale z czasem mi przeszło i Taj bawi się w takiej rozciągniętej- w niczym mu to nie przeszkadza, nic go nie obciera, nie ma szans na zaczepienie się łapą itp. Po prostu płacze moja wewnętrzna nadgorliwość, by zawsze ładnie wyglądał 😛

Myślę po prostu, że ja mu te paseczki zszyję, żeby się nie poszerzały. To będzie chyba najlepszy pomysł. Problem jest z rozmiarem derki a raczej niewymiarowym psem. Bo żeby zmieściła się szeroka szyja i żeby derka na długość była dobra, zapas szerokości w klacie jest ogromny i myślę, że to właśnie wpływa na zmianę regulacji ale tak musi zostać 😉

Po takich odważnych kąpielach, z derki ścieka mnóstwo wody i niektóre psy mogą być tym bardzo zdziwione jednak na Tajsonie nie robi to wrażenia 🙂

Kolejną sprawą, która sprawia, że szlocham wewnętrznie jest bardzo niestabilny tył derki… Przekręca się regularnie- raz na lewo, raz na prawo ale tylko przy wolnym tempie. Ale im szybciej idzie Taj to derka leży równiej. Nie wiem czy to kwestia kościstej dupy i kręgosłupa, czy jest za wąski w tej okolicy, czy derka jest jednak za krótka (ale to jedyny pasujący rozmiar) ?

Co z tego wynika, tylna część jest często podwiewana przez wiatr lub zahaczana przez smycz flexi i zostaje taka odgięta i mnie to strasznie razi w oczy, no taka mania ale przywołuję psa i cierpliwie poprawiam. W tym wypadku nie odpuszczam, bo plecki też muszą być chłodzone.

Proponowano mi doszycie gumeczek przy nogach natomiast na sto procent obetrą one Taja więc nie ma takiej opcji by zacząć stwarzać mu dyskomfort skoro przesuwający się tył akurat jemu różnicy nie robi 😉 Mam suczą Hurttę dla porównania ale znowuż ten dłuższy tył stosowany w Hurcie na pewno nie pozwoliłby Tajowi na takie aktywności i skoki jakie uskutecznia w derce z Top-Top. Może pomyślę o kolejnym zapięciu w okolicach podbrzusza ale muszę to przedyskutować z krawcową 😉

Jak widzicie, wypisałam kilka drobnych zachowań derki, które mnie denerwują ale da się z nimi żyć bo kamizelka wciąż regularnie z nami działa. Te drobne niedoskonałości nijak nie wpływają na działanie chłodzące a to ono jest przecież najważniejsze!

No i właśnie, w największym słońcu, kiedy upał to nawet 32 stopnie, derka chłodzi około dwóch, trzech godzin. Robiłam takie testy kilkakrotnie, specjalnie trzymała Taja na podwórku i zapisywałam obserwacje.

Po godzinie od intensywnego zmoczenia w domu, była jeszcze dość wilgotna. Po półtorej godzinie zaczęła schnąć ale chłód pod kamizelką był mocno wyczuwalny. Sprawdzałam ręką temperaturę grzbietu i różnica była mocno zauważalna. Przez około godzinkę efekt chłodzenia był zauważalny a to naprawdę super wynik!

Kiedy derka jest z nami na spacerze, w ciągłym użyciu, nigdy nie daję jej wyschnąć na wiór- zawsze znajdziemy rzeczkę, jeziorko czy stawik by schłodzić psa i kamizelkę więc zawsze korzystam z tej możliwości.

Zostaje mi podsumowanie naszego nabytku 😉 

Prezentuje się bosko, wygląda stylowo, nie wstyd wyjść z nią na miasto bo za każdym razem zwraca na siebie uwagę ludzi, którzy dotykając jej. jednogłośnie stwierdzają „ej, też bym taką chciał/a” 😀 Bardzo podoba mi się jej krój, dobrze podkreśla figurę Taja. Ale oczywiście najważniejsze jest jej przeznaczenie- chłodzenie, i zapewniam, że sprawdza się rewelacyjnie. Derka przynosi duże orzeźwienie, jest ogromną pomocą w upalne dni. Bardzo przydatna podczas treningów, długich spacerów czy nawet podczas długiego wylegiwania na podwórku. Tylko raz użyłam jej w mieszkaniu bo nasz stary dom trzyma temperaturę idealną 😉 Kamizelka chłodząca jest naszym niezbędnikiem wakacyjnym- już jest przyszykowana na najbliższy wyjazd 🙂 Polecamy!