Kundelciaki testują przysmaki Renske ;) [recenzja]

Jeśli dobrze nas obserwujecie na Facebook’u to wiecie, że zostaliśmy wybrani na testerów przysmaków Renske od Premium4animals.

Trochę czasu już minęło, testy smakowitości przeprowadzone więc czas najwyższy przedstawić Wam wyniki czyli nasze spostrzeżenia 😀

Dostaliśmy dwa rodzaje smaczków– z serii Renske Dog Healthy Treat smak kaczki i jagnięciny a z serii Renske Dog healthy Meat Strips suszone płaty mięsa kaczki i królika.

Samo przyjście paczki i otwieranie jej, dostarczyło nam wielu emocji 😉 Królem rozdzierania kartonów jest Tajek i zawsze cierpliwie z Mią czekamy aż rozpakuje nam prezenty 😀

W środku oprócz wymienionych już smakołyków, dostaliśmy piękny list adresowany imiennie również do pieseczków <3 Miłe to bardzo 😉 Wśród dołączonych broszur i reklam znalazła się informacja o wszystkich dostępnych smaczkach firmy Renske 🙂

Oczywiście nie obyło się bez pierwszego poważnego treningu jakim było usiedzenie z listem- Tajuś mistrz 🙂 Poczta doręczona, czarna sowa doleciała 😀

Produkty firmy Renske dostępne są na stronie internetowej premium4animals. Nie znałam wcześniej tej marki a okazało się, że ich asortyment jest bardzo szeroki 🙂

Zapraszam też na FP: Renske oraz Premium4animals 🙂 Poczytacie o nowościach, poznacie testerów a może sami nimi zostaniecie? 🙂

Recenzję zacznę od drobnych ciasteczek 🙂

Zapakowane były w przeźroczystą folię i wsadzone w kartonowe pudełeczko. Opakowania na plus, etykiety czytelne, ładnie się prezentują.

Są to smaczki treserki, idealne na trening. Ich wielkość to 1,8 cm więc dla moich psów są przekąską „na raz”. Są dość zbite więc pies musi je dobrze pogryźć aby się nie zakrztusić a to zajmie psu kilkanaście sekund.

Używałam je jako nagrodę w sesjach sztuczkowych lub pojedynczych ćwiczeniach posłuszeństwa, żeby pies nie rozkojarzył się jedzeniem.

Oczywiście można ciasteczka podzielić na mniejsze kawałeczki i jest to łatwe ale uwaga, czasem potrafią się brzydko kruszyć.

Rąk nie brudzą, nie są tłuste.

Pachną przyjemnie ale nie na tyle mocno by zasmrodzić nerkę więc często braliśmy je ze sobą na spacery.

Najbardziej zauroczył mnie ich kształt czyli serduszka 🙂 No rozczulają mnie takie aspekty bardzo.

Psiaki były zainteresowane nagrodami, skupione na pracy i bardzo zmobilizowane. Nie odmawiały przekąski a pałaszowały je chętnie więc smakowo też nie mamy nic do zarzucenia.

Niestety zawartość mięsa to tylko 31-34%, obok kukurydza, mąka łubinowa, ziemniaki, czerwone buraki, siemię lniane, olej z łososia, lecytyna ze słonecznika i rozmaryn…

Jak widzicie, nie jest ciekawie ale są to tylko przysmaki dawane w nagrodę, co jakiś czas więc nie ma co rozpaczać. Ważne, że psie mordki zadowolone 🙂

Smaczki Heatlhy Treats będą odpowiednie dla każdego psiaka, wystarczy, że spośród dostępnych wariantów smakowych wybierzesz jego ulubiony 🙂

Cena za opakowanie (150g) tych przysmaków to ok 15 złotych.

Teraz przejdźmy do filecików 🙂

Tego rodzaju przekąski podajemy regularnie ze względu na ich jakość. Jest to suszone mięso czyli trzymamy się blisko naszego rodzaju żywienia.

Gamę dostępnych wariantów smakowych znajdziecie na premium4animals. Cena za opakowanie to niecałe 19 złotych- naprawdę warto!

Skład jest rewelacyjny– 97% mięsa, 3% warzyw i koniec 🙂 Nie ma zbóż, soli, cukru i innych sztucznych dodatków. To lubimy!

Opakowanie w porównaniu z poprzednim kartonikiem, jest dużo lepsze- wodoodporne, sztywne i opcją wielokrotnego zapięcia dzięki czemu mięsko nie wyschnie.

Fileciki pachną mięsem delikatnie i jest to przyjemny zapach.

Najlepiej sprawdzą się jako przekąska w trakcie relaksu na podwórku czy w przerwie na spacerze. Pies musi zjeść taki paseczek na spokojnie, bez pośpiechu bo smaczki są dość mocno ususzone przez co są dość twarde.

Mia bardzo lubi się nad nimi pastwić i dziamdzia je sobie pomału i dokładnie.

Dłuższe żucie tych paseczków bardzo wycisza Tajsona ale bardzo są nam potrzebne takie zabiegi zwalniające bo Taj jest tak pazerny, że najchętniej połykałby wszystko w całości…

Co więcej, mam więcej dowodów na ich smakowitość bo nawet jak upadły Tajowi w piach to próbował je wziąć, no starał się szaleńczo a to są naprawdę rzadkie sytuacje bo brzydzi się braniem czegokolwiek z ziemi.

Używamy mięsnych kawałków głównie do treningu samokontroli- z większym przedmiotem na głowie pracuje się ciężej ale dajemy radę 🙂

Mia, wykonując proste dla niej ćwiczenie czyli trzymanie przysmaków na łapkach tak się śliniła, że zdjęcie musiałam poprawiać wielokrotnie 😛

Polecałam suszone mięso również w poście o klatkowaniu (link), jako przykład dobrego czasoumilacza i bardzo dobrze sprawdziły się w tej roli 🙂

Paseczki całkiem łatwo można sobie podzielić na mniejsze kawałki 😉

Smaczki spełniły swoją rolę jako motywacja do pracy, do wykonywania ciężkich zadąń, do budowania zaufania i przezwyciężania strachu 😀 No spójrzcie na Tajusia– takie to złe i trudne ale tak bardzo się stara o dobrą nagrodę <3

W codziennym użytkowaniu sprawdzają się naprawdę fajnie- nie są tłuste, nie robią plam, nie kruszą się, nie brudzą. Można je transportować nawet w spodniach- sprawdzone 😛

Testy wypadły znakomicie! I ja i pieseczki pięknie dziękujemy za możliwość testów– dzięki nim poznaliśmy nowe przysmaki 🙂

A teraz proszę spojrzeć w te piękne oczy i wytłumaczyć Tajsonkowi, że wszystkie smakołyki są już zjedzone 😉 

Dajcie znać jak podoba się Wam taka króciutka recenzja i czy znacie przysmaki Renske 😉

Do następnego <3