Personalizowana Obroża od White Fox [recenzja]

Wiem, White Fox zawiesił swoją działalność i bardzo nam tym ubolewam 🙁

Długo szykowaliśmy się do tej recenzji, żeby nie było się czego wstydzić a teraz kiedy ją publikujemy, firma nie przyjmuje już zleceń 🙁

Mamy „szczęście” do takich akcji- podobna sytuacja była z personalizowanymi bandanami od Bylabel (recenzja), kiedy to dzień po opublikowaniu posta, dowiedziałam się, że nie wykonują już takich zamówień… No trudno ale chociaż wiecie jak bardzo jesteśmy z nich zadowoleni. No i pozostaje z nami cudowna pamiątka 🙂

Tym razem będzie podobnie, chcemy pochwalić się naszą ulubioną, najpiękniejszą i najczęściej noszoną obrożą – wolno nam!

Od Lisków mamy naprawdę sporo akcesoriów- wśród nich są niezniszczalne szelki Mii o których pisaliśmy (klik), smycze i adresówki więc mam nadzieję, że firma jeszcze do nas wróci 🙂

Recenzję chciałabym zacząć od opinii o firmie bo to ona, gdy jest pozytywna, przyciąga klienta. Nigdy nie miałam powodów by narzekać. Za każdym razem kontakt z Liskami był wzorowy a do tego pomocna załoga, odporna na tysiącpińcet pomysłów i poprawek, zawsze dobrze słuchali i realizowali projekty. Właśnie tak powinno być!

Oczywiście firma z Polski a takich przedsiębiorców wspieram najchętniej.

Wiele razy korzystałam z wysyłki i była ona ekspresowa.

Podobnie było z realizacją zamówień. Chwila moment a paczka już nadana 😉

Obrożę odbierałam na targach we Wrocławiu (relacja) oczywiście po wcześniejszych ustaleniach. Tym bardziej miło było poznać ekipę i pieseczka 🙂

Zawsze chciałam obrożę personalizowaną i wiedziałam komu powierzyć te zadanie 😉 Z efektów jestem bardzo zadowolona ale było to też słuchać na sali targów, haha!

Miałam wgląd w każdy etap prac nad naszym cudeńkiem (podobnie jak we wcześniejszych zamówieniach). Sama wybrałam szerokość, podszycie, kolory, zdjęcia itp. Więc naprawdę obroża jest taka, jaka była zaplanowana. Oczywiście jak to ja, Liskom wierzę na tyle mocno, że po raz kolejny efekt końcowy zobaczyłam przy odbiorze i byłam mega zadowolona!

Miło było mi bardzo, gdy po długich rozmowach o tym, jak silne jest moje bydlątko, zostały nam zaproponowane, specjalnie zamawiane- duże, wzmacniane okucia. Może wielu się to nie podoba ale ja jestem pewna, że diabełek jest bezpieczny i o to chodzi!

Obroża jest bardzo solidna, szwy są mocne– codziennie jest wystawiana na próbę wytrzymałości i nie mam jej nic do zarzucenia.

Nie wiem co musiałoby się wydarzyć by pękła…

Poza kwestią praktyczną mam wiele do powiedzenia o jej dizajnie. Jest estetyczna, nici są proste, napisy starannie wykonane a przy tym naprawdę dobrze widoczne. Zdjęcia są pięknie przeniesione na materiał. Czy mogłam oczekiwać czegoś więcej?

Taj to brudas, nie ominie piachu czy błotka. Najlepiej się chłodzi w ten sposób, lubi się solidnie wytarzać więc nasza obroża jest prana regularnie. Głównie ręcznie pod wodą ale czasem trzeba zapakować ją do pralki. Nic złego się z nią nie stało– szwy nie puściły, okucia nie zardzewiały a brudek pięknie się za każdym razem dopierał 🙂

Bo ona łatwo ten brud łapie z racji koloru. To fakt. Ale dzięki pomocy cudownej obsługi, został nam dobrany możliwie najlepszy kolor. Bombowo pasuje nam do wszystkich pozostałych akcesoriów, sami możecie się o tym przekonać 🙂 My jesteśmy „team zielony” 😉

Jest to bardzo jasny odcień zieleni, dzięki czemu pies jest dobrze widoczny a to kolejny krok ku bezpieczeństwu.

Rewelacyjne podszycie jakim jest neopren świetnie sprawdza się latem- nie grzeje psa, nie przeszkadza, nie haczy a po kąpielach wodnych ekspresowo wysycha.

Po licznych kąpielach w jeziorach jest wciąż w idealnym stanie.

Również biegi po krzakach, lasach i poligonach nie dały rady uszkodzić materiału.

Taj w tej obroży chętnie spaceruje, jak tylko widzi ją w moich rękach, skacze z radości bo jest ona wygodna, zapewnia mu komfort także na treningach.

Nie powiem, że jest super lekka, bo okucia i grubość materiału robią swoje ale chciałam taką i taką mam 🙂

Takie obroże personalizowane zdecydowanie polecam psom, które mają długą szyję i krótkie owłosienie 😉 U Taja prezentuje się przepięknie a wiem, że u Mii zginęłaby w gąszczu kłaków 😉

Ja wybrałam egzemplarz z zapięciem typu „półzacisk” bo taki lubimy najbardziej. Taj nie jest wtedy ściśnięty i opięty a ja cieszę oko luźno zwisającą taśmą. Takie obroże szybko się zakłada i dlatego je wybieramy. Czasem ta łatwość zdejmowania nas pokonuje bo zdarza się, że podczas dzikiej zabawy i wyskoków, spada mu przez głowę 😉 No zdarzyło się raz!

Oczywiście obroża jest regulowana i te okucia również są wzmocnione, nigdy się nie poluzowała. Została w pierwotnych ustawieniach mimo wielu przygód.

Nie mogę przemilczeć faktu, że całość bardzo rzuca się w oczy i często zagadują nas przechodnie, czytają i oglądają no i chwalą 😀

Jestem bardzo szczęśliwa, że mam takie cudo w domu! Odkąd ją odebraliśmy, prawie nie nosimy innych akcesoriów 🙂

Pochwalcie się swoją ulubioną rzeczą od White Fox!