Kundelciaki we Wrocławiu- czwarta trasa spacerowa ;)

Dobrnęliśmy do końca naszych kwietniowych wędrówek po Wrocławiu i dziś zaprezentujemy Wam kolejne psie miejsca na mapie tego pięknego miasta!

Tym bardziej ulicami, wśród ludzi i hałasu. Czasem trzeba i tak 😉

Niestety miejscami tłok był tak duży, że nie mogliśmy nawet zapozować do fotki- ach te blogery celebryty 😛

Więc tym razem będzie mniej zdjęć a więcej gadania, tzn. pisania i czytania 🙂

W ten upalny dzień, przygnało nas do wody i tak oto zjawiliśmy się w Parku Stanisława Tołpy, który umiejscowiony jest między ulicami: Wyszyńskiego, Nowowiejską a Prusa.

Zaskoczyła nas ilość wypoczywających tam osób- niektórzy grali w lotki, inni czytali, dzieci biegały a pomiędzy nimi jeszcze piknikujący- no szał! Ale pogoda była piękna więc ludzi przyciągnęło do zieleni 😉

Udało nam się wcisnąć na schodkach przy stawie i zalegliśmy tam dłuższy czas. Tajo był przeszczęśliwy bo w ten upalny dzień mógł się pluskać w wodzie. Pływał z kaczkami, aportował zabawki a w pewnym momencie to się nawet położył w tym stawiku i tyle 😉 Bardzo wypoczęliśmy. W koło nas siedziało sporo czytaczy i nie przeszkadzał im szalejący pies wręcz odrywali wzrok od lektury by go trochę pogłaskać 😉

Po drugiej stronie mogliśmy podziwiać piękny budynek szkoły.

Niestety nie udało nam się przejść po całym parku i nie mogę o nim za dużo napisać ale skoro był aż tak zaludniony to ludziom na pewno się podoba ale psiarze to chyba wybiorą inną miejscówkę 😉 Chociaż stawek to my bardzo polecamy!

Obowiązkowym punktem jest wybieg dla psów, który mieści się na drugim końcu parku, przy ulicy Wyszyńskiego. Oczywiście tam poszliśmy ale był mocno oblężony więc darowaliśmy sobie tę przyjemność bo Taj nie odnajduje się w takiej sforze psów.

Bardzo mnie zaskoczył kiedy tak chętnie i kulturalnie przywitał się z pieskami przez ogrodzenie.

Wybieg może nie jest specjalnie duży ale znajduje się w nim zarówno strefa aktywności czyli przeszkody jak i miejsce do odpoczynku. Miękkie, piaskowe podłoże jest idealne do zabaw z psimi kumplami.

Na pewno tam wrócimy i bardziej szczegółowo zerkniemy bo w naszym mieście takich miejsc brak 🙁

Idąc za ciosem, postanowiliśmy iść w kierunku drugiego takiego obiektu dla psów 🙂

Przeszliśmy na drugą stronę ulicy, do Parku Świętej Edyty Stein. Mamy stąd doskonały widok na piękny Kościół Michała Archanioła. Można przycupnąć na ławeczce i chwilę podziwiać zabytek, bo my jesteśmy z tych zwiedzających przecież 😛

fot. grafika Google

Następnie szliśmy ulicą Nowowiejską do samego końca i ukazała nam się tzw. Górka Słowiańska czyli Park Słowiański. Na górze jest superowa fontanna więc musieliśmy pstryknąć fotkę 😀

Ogrodzony tutaj teren dla psów, spodobał mi się bardziej niż jego poprzednik. Wydał mi się większy, bardziej na uboczu od spacerowiczów i przede wszystkim cichy- nie ma w okolicy ruchliwej ulicy.

Na wybiegu była tylko dziewczyna z jednym psiakiem ale nie chcieliśmy przeszkadzać bo widziałam, że trenują skoki 😉 Dużo lepiej jest zagospodarowany teren i chodziliśmy trochę w kółko z nadzieją, że może się zwolni ale nie udało się 😉 Mamy pretekst żeby przyjść tu jeszcze raz 😀

Park Słowiański był przytulny, zielony, zadbany i pusty– spotkaliśmy jedynie kilka osób.

No, szybka fota i lecimy dalej w najbardziej upragnione przeze mnie miejsce a wypatrzyłam je na innym psim blogu ale zabijcie mnie, nazwy nie pamiętam 🙁

Jest niedaleko taka ulica, Roosevelta, a na niej zwykłe szare kamienice. Ale gwarantuję Wam, że gdy tylko zaczniecie zwiedzać ich podwórka to przepadniecie! Zobaczcie co odkryliśmy!

Spotkaliśmy krewnych Tajsonka 😛 …

i jeszcze więcej znajomków…

i takie panie…

i boską Fridę Kahlo!

Tym barwnym akcentem, kończymy kwietniowe spacery po Wrocławiu!

Czekajcie na nasze następne wycieczki 😀

Koniecznie dajcie znać, czy podobają Wam się nasze spacery i polecane trasy 🙂