Przeczytane w maju (5)

Czytelnicze podsumowanie maja 😉 I jak zwykle na ostatnią chwilę 😀

Siedem książek to wynik, jak dotąd, najlepszy 😀 W sumie 2352 stron 😉 To był ciekawy i udany czas 🙂

Czas przedstawić moje perełki 😀

„Emma” Jane Austen

To pierwsza moja styczność z dziełem tej autorki i muszę przyznać, że czuję się zachęcona do dalszego poznawania 😉 Skusiłam się na tę pozycję za sprawą książki „Rzeczy, których nie wyrzuciłem”, bo byłam ciekawa co w niej takiego jest, że została tyle razy wspomniana. Nie była jakimś obowiązkowym „must read” ale gdy zobaczyłam te piękne wydanie, przepadłam. Historia okazała się bardzo w moim klimacie. Lubię starą Anglię, czas powozów, proszonych obiadów i spotkań towarzyskich ale przede wszystkim grzeczności, elegancji, poprawności. Akcja miała miejsce zimą i jesienią kiedy najmocniej wyjawia się angielska pogoda. Bardzo wczułam się w akcję, mimo, że szła ona pomału, nie było zwrotów, dramatów ale jak widać, nie zawsze są one potrzebne. Mieszkańcy miasteczka żyją sobie pomału, otoczeni przyjaciółmi, rodzinami, każdy z nich ma swoje tajemnice, ukryte uczucia. Główna bohaterka, Emma, jest niezłym charakterkiem i królową tej książki 😀 Nie raz się uśmiechnęłam pod nosem 😉 Zakończenie zaskakujące! Aż nie mogłam uwierzyć, że Emma, głosząca, że nigdy nie wyjdzie za mąż, przyjmuje oświadczyny TEGO mężczyzny 😉 Musicie przeczytać. Chyba się skłaniam ku klasyce 🙂 9/10

Trylogia Colleen Hoover: „Slammed”, „Point of Retreat” i „This Girl”.

I znów, pierwsze starcie z pisarką i ten sam wniosek- chcę więcej. Co to jest za historia! Trzy książki przeczytałam w dwa dni, no nie mogłam się oderwać, pożerałam stronę za stroną i płakać mi się chciało gdy kończyłam ostatnią część choć była już dla mnie najbardziej oklepana. Akcja jest bardzo dynamiczna- tu miłość, potem płacz, znowu zgoda i ponownie dramat. Wypadki, śluby a nawet śmierć. Dla dwojga młodych ludzi, ciężka lekcja życia. Kibicowałam im aby dali radę stworzyć rodzinę, bo należało im się szczęście. Historia niesamowita! Targały mną przeróżne uczucia i nawet się nie spodziewałam, że coś takiego może mnie spotkać w tego typu książce. Przez niektórych, powieści tej autorki są oceniane jako bezwartościowe czytadła. Oczywiste było od początku, że będzie happy end ale zaskoczyła mnie ilość przeszkód po drodze do szczęścia. Pierwsza część była najlepsza i tak z kolejnym tomem coraz mniej mnie już zadziwiała ale poziom wciąż utrzymany wysoko. Nie zgodzę się z opiniami, że to przeciętne książki do zapomnienia- tak to jest, że większość kobiet lubi takie emocjonalne historie. Ogromny plus za tak piękne wydania! 😉 10/10

„Chłopiec ze stumilowego lasu” Douglas Lain.

Pozycja kupiona w Biedronce pod wpływem ładnej okładki no i Stumilowego Lasu. Jestem dzieckiem Kubusia Puchatka- wychowana na dobranockach i czytanych opowieściach zwierzęcych bohaterów stworzonych przez A.A.Milne. Myślałam, że to biografia i jakże się myliłam. Strona po stronie byłam w coraz większej konsternacji. Ja po prostu nie wiedziałam o czym czytam. Aż musiałam zapytać na forum o opinie innych czytelników ale oni wszyscy z tej książki rezygnowali w trakcie czytania. Ja się zawzięłam i mimo wszystko przebrnęłam. O ojcu, autorze bajek, jest dużo złych wzmianek, że nie lubił syna. że go źle traktował, że go nie było. Rozumiem, autor ma prawo mieć do ojca żal ale nawet tego było bardzo mało. Naprawdę nie wiem o czym miała być ta książka. Co więcej, akcja jednocześnie działa się w Paryżu, w trakcie strajków studentów i na koniec doszło do spotkania pana Milne ze studentem. Oczywiście akcji żadnej, męczyłam książkę kilka dni i nie uratowała jej nawet piękna okładka… 3/10

„Polskie morderczynie” Katarzyna Bonda.

Kolejne spotkanie z Panią Bondą i znów jestem na tak. Może nie są to wybitne książki, które się pamięta latami i cytuje ale takie po których chcę sięgnąć po następną pozycję autora i chyba tyle wystarczy. Jak zwykle czytało się fajnie i przyjemnie, nie zmuszałam się do kolejnych stron. Tym razem mamy opowieści prawdziwe, historie polskich morderczyń. Każda kobieta przedstawiona jest nam dokładnie- znamy jej datę urodzenia, miejsce zamieszkania i historię życia. Co najważniejsze, poznajemy jej wersje, jej motyw i cały plan działania. Jest to ciekawe szczególnie jeśli czytacz lubi tego rodzaju lekturę, a ja lubię! Przykro mi się robiło, że większość kobiet nie robiła ze swoim życiem nic, nie próbowały go zmieniać, czekały i w pewnym momencie dochodziło do tragedii… Z dnia na dzień musiały opuścić dzieci, rodzinę- o tym nie pomyślały. Część środowisk jest oczywiście patologiczna ale pokazuje to też, jak wielki i niebezpieczny jest to problem. Ciekawa lektura, polecam 8/10

„Make Photography Easier” Katarzyna Tusk.

Byłam ciekawa tej pozycji od kiedy po raz pierwszy ją zobaczyłam w internecie. Kasia Tusk- wiadomo kim jest, adres jej strony zna chyba każdy. Prowadzi ją z zaangażowaniem i fajnie, że udało jej się rozwinąć skrzydła. Na nieprzeczytane.pl była akurat jakaś promocja więc postanowiłam wrzucić poradnik do koszyka. Myślałam, że przejrzę ją raz, dwa i tyle ale musiałam jej poświęcić dwa dni. A może chciałam? Książka jest ozdobiona mnóstwem pięknych zdjęć, wydanie jest proste, eleganckie, stylowe- jak autorka. Całe szczęście nie ma tam porad czysto technicznych o działaniu aparatów. Ja zdjęcia pstrykam w miarę regularnie ale specem jeszcze długo nie będę. Kasia skupiła się na tym, żeby ładne ujęcia wyszły nam nawet za pomocą komórki- jest o tym osobny dział. Znajdziemy też porady o fotografowaniu jedzenia czy domu. Przedstawione są tu proste triki, które pozwolą nam wykonać lepsze zdjęcia bez drogiego sprzętu. Takie pozycje lubię! 8/10

Dajcie znać jak Wasze zestawienie?

Z której książki jesteście najbardziej zadowoleni?

Co polecacie? 🙂