JW Pet HOL-EE Roller czyli kultowa ażurka [recenzja]

Długo zastanawiałam się czy przygotować recenzję tej piłki… Czy to w ogóle potrzebne? No bo czy jest gdzieś psi maniak, który jej nie zna, który jej nie ma? 😉 Ja się wahałam i wzbraniałam- że oklepane, że wszyscy mają, że się szybko zepsuje ale w końcu się skusiłam i kupiłam. Wyniki naszych testów JW Pet HOL-EE Roller poznacie poniżej 🙂

Zacznijmy od tego, że kupiłam ją na początku grudnia zeszłego roku, więc Kundelciaki męczą ją już pół roku 😉

Nie jest to pierwsza nasza oryginalna ażurka ale poprzedni egzemplarz przetrwał tylko jeden dzień. Nigdy nie rozpoczynałam recenzji od wad produktu ale chyba teraz właśnie się ku temu zbieram. Bo piłka nie pływa– no nie nadaje się do zabawy w wodzie. Ja o tym nie wiedziałam. Taj wypuścił ją sobie z pomostu w dół żeby zaraz za nią skoczyć i jak się domyślacie, już jej nie wyłowił 🙁

Ale spokojnie, to jest jej jedyna wada! Serio! Czytajcie dalej a zobaczycie, że warto ją mieć 😉

Jak już wspomniałam, jest to hit, prawdziwy must have! Znajduje się na każdej liście „do kupienia” w momencie gdy ktoś dopiero zaczyna przygodę z psem/ maniactwo 😉

Ażurkę można kupić internetowo w każdym sklepie z artykułami dla zwierząt. Te lepsze sklepy stacjonarne również mają je w ofercie.

Najtaniej natomiast kupimy je w sieci sklepów Auchan. W moim mieście takiego niestety nie ma ale przekazuję to, co widzę na psich grupach. Ażurki nawet za dyszkę! Warto sprawdzić!

Rozmiary piłki są dostępne w pięciu rozmiarach- mini, S, M, L, jumbo.

Kolory do wyboru mamy trzy: zielony, czerwony i niebieski.

My mamy zieloną Lkę 🙂 Jest na tyle duża i intensywna, że widać ją dobrze z każdego miejsca. Przy naprawdę częstym użytkowaniu, nie udało nam się jej zgubić 😛

Ażurka wykonana jest z naturalnej, bezpiecznej dla psa gumy. Jest ona bardzo mocna, wytrzymała, zdarza się, że Taja wręcz na niej podnoszę i robię karuzelę a bydlątko waży 25 kg 😉 Oczywiście nie pękła! Jest bardzo elastyczna i fajnie się rozciąga co ułatwia zabawę. A Tajcio lubi dzikie szarpando!

Używamy jej naprawdę często a guma nie jest podziurawiona, popękana. No nie widać żadnych śladów użytkowania.

Dla naszych rąk ten materiał też jest bezpieczny- miękki i przyjemny. Szarpiąc się z psem nie czuję dyskomfortu- nie pali w ręce, nie wrzyna się, nie kaleczy. Czasem jedynie Taj postanawia mi z niej strzelić po palcach 😛

Piłka dzięki swojej budowie, jest bardzo lekka. Łatwo ją także złożyć i zmniejszyć jej rozmiar. Te cechy za każdym razem wpływają pozytywnie na wynik pakowania plecaka na spacer. Nie pamiętam już nawet kiedy ażurka została sama w domu 😉 No, nie licząc wyjazdów nad wodę 😛

Dzięki temu, że łatwo się ją zgina, często brałam ją do kieszeni w trakcie treningów agility. Tajo bardzo cieszył się z takiej nagrody bo ażurka jest super motywatorem.

A dlaczego tak jest? Bo łączy cechy szarpaka i piłki czyli to, co Tajutek kocha najbardziej!

Pragnę poinformować, że ażurka to nie jest taka zwykła piłka bo o ile jeszcze jako tako się turla, to nie odbija się wcale! Ale lata dość daleko i bez najmniejszego problemu sprawdzi się w aportach 🙂

Dzięki temu, że ażurka jest ażurką, łatwo ją złapać w pysk. Zarówno w locie jak i z ręki Taj chwyta ją błyskawicznie, bez żadnych problemów. Nigdy nie pokazał, że jest to nieprzyjemne dla ząbków, wbija się w nią bez bólu 😉

Równie fajnie przejmuje mi się ją z psem. Gdy Tajo wraca z łupem, zawsze znajdę wolne milimetry żeby wcisnąć paluchy i móc od razu szarpać się z psem co jest nagrodą za wspaniały aport. Przekonałam się już nie raz, że paluchy czasem spotkają się z niemałymi pięknymi bialuteńkimi psimi kłami no ale co ja na to poradzę, że bardzo lubimy takie nakręcające, niebezpieczne zabawy? 😀

Wiele wymienionych już wyżej cech ażurki, pomogło mi w pracy nad sztuką frisbee. Dużo łatwiej nakierować psa piłką, pomóc mu to zrozumieć i zrobić to dobrze pracując na ażurce niż na źle rzuconym frisbee 😛 Piłka jest duża, dobrze widoczna, fajnie lata, łatwo ją chwycić do paszczy i jest przyjemna– o tym wszystkim już było 😉 Naprawdę polecam!

Często wykorzystujemy tę piłę by obudzić myślenie w psie 😀 Bo Taj ślepo zapatrzony w zabawki jest, w ażurkę bardzo bardzo, więc na jego oczach wyrzucam piłkę przed siebie i każę synkowi zrobić coś innego. W jego oczach oczywiście jest bardzo trudne, wymagające i wręcz niemożliwe ale spokojnie, to zwykłe zmiany pozycji lub obiegnięcie drzewa. Po dobrze wykonanym zadaniu pozwalam mu lecieć wprost do piły! Och jaki on wtedy jest dumny z siebie 😀 I biega z ażurą i podrzuca ją w górę! Serio 😉

W trakcie biegania jest wygodna, bo piesiol nie haczy o nią łapami, nie nadeptuje na nią, nie uderza się nią po pysku więc nie dekoncentruje się w trakcie zabawy.

Na innych blogach widziałam, że ażurka wykorzystywana jest jako tzw. „kula smakula” i przyznam, że jest to fajny patent na zajęcie dla psa 🙂

W codziennym użytkowaniu piłka naprawdę super się spisuje. Jest jak nowa! Niestety jej regularne testowanie zdradza jej zabrudzenie. Niby łatwo się ją myje i czyści z błota, to niestety w wielu zakamarkach błotko zostaje na dłużej 😉 Nam to zupełnie nie przeszkadza, wolimy skupić się na wielu pozytywnych cechach tej piłki 😀

Miałam możliwość porównać oryginalną ażurkę z podróbkami. Wynik jest taki, że jedne były za twarde, drugie pękały przy szarpaniu a jeszcze inna pozwoliła się Tajowi połknąć 🙁 Oryginalna ażurka jest ideałem, kto raz weźmie ją w ręce, nie będzie chciał żadnej innej.

Jak widzicie, hit wrzechczasów! W zestawieniu naszych ulubionych zabawek znajduje się wysoko na górze 🙂 Bardzo polecamy, mam nadzieję, że po przeczytaniu naszej recenzji, wszystkie dotychczasowe „ale” znikną. Regularna cena w internetach to około 30 złotych i jest to naprawdę dobra cena za tak uniwersalną zabawkę. Oczywiście polecam polować na promocje 😀 Pamiętajcie żeby rozmiar piłki dobrać indywidualnie pod psa. Mia choć jest dużym psem, nie lubi bawić się naszą ażurką bo jest dla niej za duża więc zabawa nie jest komfortowa ale mniejszy a waleczny Taju wiecznie domaga się zabawy nią 😀