Jak poprawnie wprowadzić klatkę kennelową?

Dzięki temu, że tak bardzo spodobał się Wam pierwszy post z serii klatkowej (klik) i dzięki temu, że tak często pytacie o kontynuację, nie pozostaje mi nic innego niż brać się do pracy!

Jak po tytule widzicie, postaram się pomóc, doradzić,  jak dobrze wprowadzić kennel do naszego życia. Tak, naszego 😉 Sami zobaczycie, jak klatka potrafi zmienić psie potworki i Wasze wspólne życie na lepsze 🙂

Tak jak wspomniałam w poprzednim poście, najlepiej jeśli kennel będzie w domu w dniu przybycia zwierzęcia. Wtedy będzie potraktowany jako mebel, do którego trzeba się przyzwyczaić jak do reszty domu i domowników.

Wiadomo, szczeniakom będzie łatwiej bo są one hałaśliwe, rozbiegane, nieuważne, z ogromnym zacięciem do zabawy więc z rozpędu zapewne wlecą do środka i nawet nie zauważą 😉

Gorzej prezentuje się sytuacja psów dorosłych, w momencie kupna klatki są one zazwyczaj po przejściach. Mogą wystąpić lęki przed kratami spowodowane dramatyczną przeszłością lub po prostu przed nieznanym.

Dlatego najpierw proponuję przyzwyczaić psa do samego przedmiotu. Zacznijmy naukę pod podstaw i małymi kroczkami, konsekwentnie, osiągniemy cel.

Od razu polecam wyciągnąć metalowy spód klatki a wyłożyć ją legowiskiem, kołdrą czy kocami. Nawet z daleka ma sprawiać wrażenie przytulnej 😉

Na początek proponuję zabawę i pracę obok klatki. Niech sobie ona stoi otwarta, niech pies ma poczucie, że klatka go nie zaatakuje. Ćwiczenia niech będą podstawowe- siad, daj łapkę i w nagrodę zabawa, z czasem niech będzie na tyle dzika, żeby pies w trakcie otarł się o klatkę, zaparł zadem, czy dotknął łapką. Udajemy, że nic się takiego nie dzieje i radośnie pracujemy dalej wyrzucając z siebie „dobry pies” tysiąc razy 😀 Mówiłam, że ma to być mega pozytywne? 😉

Za chwilkę kolejne zadania ale oczywiście nie robimy jednego ćwiczenia za drugim. Sesje każdego z nich niech będą krótkie ale częste. Nikt nie wprowadził prawidłowo klatki w jeden dzień 😉 Sami też musimy zauważyć w którym momencie nasz pies jest gotowy na kolejny etap.

Pamiętajcie o pozytywnym nastawieniu i spokoju, pies musi czuć Wasze wsparcie w nowym przedsięwzięciu 🙂

A kolejnym wyzwaniem niech będzie bardziej świadoma interakcja z klatką. Skarmiajcie psa wkoło klatki. Rozsypujcie smaczki w kierunku klatki, jedne bliżej inne dalej, niech nie boi się podejść. Niech się pofatyguje i wsadzi nos między kraty. Bądźcie kreatywni 😉 Przesuwajcie się coraz bardziej ku drzwiczkom wejściowym. Pokażcie tez psu przysmak już w klatce ale tak żeby nie musiał wchodzić, po prostu niech delikatnie wysunie szyję. Oczywiście za każdym smaczkiem niech chodzi w inne miejsce, niech to nie będzie nudne i żmudne zajęcie a energetyczna zabawa.

Jeśli jesteście gotowi na dalszą pracę to teraz skupimy się na wejściu do klatki. Kładźcie smaczki coraz bliżej wejścia aż w końcu przekroczycie próg krat i pies będzie musiał wsadzić głowę a następnie przednie łapki. Duży sukces! Zapomnijcie o wciskaniu psa na siłę, klatkowanie nie polega na przemocy. Nie możemy psa zrazić ani do siebie ani do klatki. Nasz podopieczny musi się czuć bezpiecznie by Wam ufać. Przygotujcie tonę żarcia i pozytywnie wzmacniajcie każde najmniejsze wejście do klatki czy zabawką czy dobrym słowem czy smaczkiem. Wy wiecie na co Wasz pies reaguje najlepiej 🙂

Ale, jeśli pies nie będzie chciał wejść to nic na siłę. Pozwólmy mu się wycofać ale nie nagradzajmy go za to. Widocznie nie jest gotowy na kolejny krok więc wróćcie do zabawy z poprzednimi ćwiczeniami i za każdym razem mocno wzmacniajcie wszystkie dobre akcje 😉 Psu czasem trzeba wielu prób żeby przekonał się, że klatka się nie zamknie, nie zapadnie i nie zaatakuje.

Gdy psiak chętnie i radośnie będzie już przekraczał próg klatki za smakołykiem, rzucajmy je coraz dalej, do połowy a jak wleci zadowolony w pogodni za żarciem, to nawet na koniec klatki. Najlepiej zawsze psa nakręcić na jedzenie, udawać że mu ucieka, żeby gonił rękę i wtedy wrzucić do klatki. Jest większe prawdopodobieństwo że wpadnie tam z rozpędu za smakołykiem niż z siadu sprzed klatki.

Przyjmijmy, że wchodzenie mamy już opanowane, więc teraz skupmy się na dłuższej obecności psa w klatce. Ćwiczmy więc pace, siady, łapki, może nawet obroty. Samokontrola też będzie wskazana. Kolejnym utrudnieniem będzie zostawienie psa w siadzie czy leżeniu i chodzenie po pokoju. Oczywiście przy otwartej klatce. Podchodzimy i pysznie nagradzamy 😀 I tak kilka razy zanim pozwolimy mu wyjść.

Następnie, na etapie gdy psiak już odważnie wchodzi do klatki, wykonuje ćwiczenia, czuje się w niej dobrze, nie miga się od ćwiczeń, to nauczmy go komendy, po której będzie się ładował do środka. Przyda się na treningach, wyjazdach, seminariach ale i w domu w sytuacjach niebezpiecznych. Najlepiej jest ustawić psa przed klatką, przytrzymać za obrożę, nakręcić psa na zabawkę lub żarełko i wrzucić przedmiot ekscytacji to klatki nakręcając psa dalej. W pewnym momencie rzucić hasło np. „klatka”, puścić psa i spróbować się z nim ścigać. W momencie gdy wpadnie do kennela i złapie łup, szybko stańcie w drzwiczkach i nagrodźcie go jeszcze zabawą lub dodatkowym przysmakiem. Oczywiście przedłużamy przebywanie psa w kennelu tak jak powyżej, następnie na komendę zwalniającą, pozwólcie mu wyjść. Chodzi o to, żeby wiedział, że ma czekać w tej klatce na Wasz znak 😉

Takie wchodzenie i wychodzenie ćwiczymy długo i regularnie żeby pies załapał o co chodzi 😉 Zawsze komendę „klatka” wymawiamy głośno ale radośnie! Gdy pies już będzie na takim poziomie, że zacznie rozumieć sens komendy, zacznijmy wysyłać go do klatki z innej części pomieszczenia, żeby nie miał drzwiczek przed sobą ani żeby nie leciał za nagrodą- utrudniajcie coraz bardziej 😉 Dopiero jak wpadnie do klatki, dostaje super nagrodę 🙂 Najtrudniejszym etapem jest wysłanie pieseczka do klatki z innego pomieszczenia.

Jeśli czujecie, że niezbędne jest Wam osobne hasło na wychodzenie psa z kennela, dodajcie je 😉 To Wy wiecie w jakich sytuacjach będziecie je stosować 🙂 Pamiętajcie, żeby w trakcie jego utrwalania nie nagradzać psa z ręki bo wtedy za każdym razem będzie do Was przybiegał 😉 Stójcie przed klatką wydajcie komendę i rzućcie smaczek lub zabawkę w bok, tak żeby widział ale żeby nie zdążył do Was podejść i odejdźcie, zostawcie psa w spokoju 🙂

No dobra, jesteśmy na etapie, w którym pies chętnie wchodzi do klatki, nie boi się jej, traktuje ją jako bezpieczne miejsce. Zacznijmy więc uczyć go, że w klatce można dobrze spędzić więcej czasu i to samemu. Przygotujmy psie lody czy psi deser, napełnijmy konga albo kupmy twardy gryzak, pokażmy to psu i wrzućmy do klatki. Fafiś na pewno za tym pobiegnie, bo to prawdziwy rarytas 😉 Jeśli zostanie w klatce na czas pałaszowania to super, rewelacja, idźmy robić swoje. Jeśli wyjdzie to trudno, pozwólmy mu na to. Gdy porzuci swoją zdobycz gdzieś na podłodze, włóżmy ją z powrotem za kratki. Możliwe, że wtedy zainteresuje się nią bardziej i może nawet skusi się na konsumpcję na miejscu. Musimy być cierpliwi i konsekwentni, pies sam z siebie musi chcieć tam leżeć. Pamiętajcie, żeby nie przesadzić z jedzeniem bo pies traci zainteresowanie w skutek przejedzenia. Podajemy takie przysmaki, które zajmą psu dłuższą chwilę. Na tym etapie możemy też wkładać do klatki dzienną porcję jedzenia. Niech się przyzwyczaja, że w kennelu dzieją się tylko dobre rzeczy.

Teraz zaczną dziać się rzeczy gorsze- zamykanie. Warto zrobić z psem krótką sesję na przyswojenie hałasu, który robią metalowe drzwiczki. Nie zawsze uda nam się bezszelestnie zamknąć kennel, śpiesząc się nie zwrócimy na to uwagi, wierzcie, zdarzy się te drzwi przez przypadek kopnąć… Tyle pracowaliśmy nad psychiką psa, nad poprawnym zachowaniem, więc nie niszczmy tego, jednym głupim błędem 😉

Takie ćwiczenia to nic innego jak skarmianie psa przy klatce w jak najbliższej odległości od drzwi no i drugą ręką zamykamy te drzwi. Na początku cicho ale z czasem wydobywamy z klateczki coraz straszniejsze dźwięki. Możecie poprosić o pomoc drugą osobą i wtedy zająć psa pogonią za smaczkiem lub dzikim szarpandem a drzwiczkami to tak nieźle pierdyknąć 😛

Po takich wrażeniach, proszę psu podać coś dobrego do klateczki 😉

No dobra jeśli pies ładnie przyzwyczaja się do klatki- chętnie wchodzi sam, zjada w niej posiłki i zachowuje się spokojnie, możemy wprowadzić krótkie zamknięcia. Wyślijmy psa do klatki, posadźmy go, zamknijmy klatkę na minutę, otwórzmy i nagrodźmy. Początkowo musimy być przy wejściu. Stopniowo wydłużamy czas zamknięcia, jednocześnie odchodzimy od klatki- krok po kroku, coraz dalej, wracamy, otwieramy, nagradzamy. Bardzo mocno skupiamy się na tym etapie.

Do ostatniego etapu nauki przechodzimy, gdy pies zachowuje spokój przy krótkim zamknięciu, po wielu intensywnych sesjach trenigowych. Wydłużamy czas, na przykład, po wyczerpującym spacerze, kiedy pies potrzebuje odpoczynku. Zaprowadzamy psa przed klatkę, wydajemy komendę i zamykamy. Nie mówimy do psa, nie zwracamy na niego uwagi, na pewno zaśnie. Niech sobie zakwili raz czy dwa, nie reagujmy. Pies musi być naprawdę pozbawiony energii. Klatkę otwórzmy gdy się przebudzi- jego decyzją będzie czy wychodzi czy dosypia w środku. Z dnia na dzień wydłużamy zamykanie. Gdy wrzucamy kong, obiad, kość, zamykamy klatkę. Postępujemy krok po kroku- wychodzimy z pokoju, z domu na 10 minut, później na 30, w końcu na dwie godziny i na pięć. Solidne nagrodzenie jest bardzo ważne. Niektóre seminaria trwają po dziesięć godzin-  jeden pies pracuje maksymalnie godzinę + łącznie dwie godziny na spacery, to dalej siedem godzin w klatce 😉

Pamiętajcie, są chwile, gdy chcecie by pies był zamknięty-ok! Ale poza tym czasem, w domu, klatka musi być otwarta dla psa cały dzień, niech wtedy sam decyduje kiedy do niej wejdzie i na jak długo. Jeśli wchodzi do niej sam z siebie, regularnie i chętnie- brawo, sukces osiągnięty. Pies traktuje klatkę jako swoją norkę i na pewno z czasem ją polubi 🙂

Kolejny raz przypomnę, klatkę wprowadzamy stopniowo, od Was i Waszego psa zależy czas nauki. Znacie swojego pupila najlepiej i przez obserwację będziecie wiedzieć, kiedy ruszyć do kolejnego etapu. Czasem lepiej poświęcić na dany element dwa treningi więcej lub nawet wrócić do konkretnego zadania, niż posunąć się za daleko gdy pies nie jest na to gotowy- będziecie frustrować się oboje. Nauka klatkowania i jak wykorzystanie kennela ma być przyjemne dla Waszego wspólnego życia. Nie można psa wkładać ani wyciągać na siłę ani zamykać za karę. Kennel to wspaniała pomoc treningowa, dobrze wprowadzona, wpłynie pozytywnie na zachowanie psa. Jest to dla psiaka coś nowego, więc trzeba mu czasu by oswoić się z nową sytuacją. Nie bądźmy nerwowi 😉

Wytrwaliście, to chyba wszystko!

Życzę Wam powodzenia 🙂

Pracujcie ze swoimi psiakami, rozwijajcie się i szanujcie 🙂

Mam nadzieję, że udało mi się szeroko rozwinąć temat. Mimo, że ten post nie tworzył się w godzinę, nic więcej, co mogłabym dodać, nie przychodzi mi do głowy. Jeśli macie inne propozycje, nawet własne doświadczenia, piszcie 🙂 Obyście z dzisiejszych wielu ważnych zasad z zakresu klatkowania psa byli zadowoleni tak jak ja 🙂 

W razie pytań, niejasności, piszcie, postaram się pomóc 🙂