Kundelciaki we Wrocławiu- druga trasa spacerowa ;)

Hejka, cieszę się, że nasz pierwszy spacer po Wrocławiu tak bardzo Wam się spodobał! 🙂 Dostaliśmy kilka wspaniałych wiadomości, pochwał no i udostępnień 🙂

Przyjechaliśmy tam ze względu na psie targi (relacja tutaj) i postanowiliśmy trochę połazić! Część pierwsza naszych wędrówek jest dostępna tutaj, jeśli jeszcze nie czytaliście- zapraszamy 🙂

Czas pokazać Wam naszą kolejną trasę po Wrocławiu, jesteście gotowi? 😉

Zaczynamy na niezwykle pięknym Moście Zwierzynieckim i kierujemy się na ZOO.

Ale uwaga, od razu po zejściu z mostu odbijamy w prawo. Spacerujemy sobie teraz w cieniu Przystanią Zwierzyniecką.

Po lewej stronie mury ogrodu zoologicznego a po prawej Odra. Coś miłego dla nas bo czasem uda się podejrzeć i usłyszeć zwierza a piesio w każdej chwili może się ochłodzić w rzece.

Wkoło dużo zieleni, można usiąść i się zrelaksować. Napotkamy tu dużo rowerzystów, biegaczy i spacerujących rodzin ale do wyboru mamy kilka dróżek więc mimo, że na początku zaczęłam się ludźmi irytować to jednak udało mi się szybko odprężyć i zapomnieć o tłoku i hałasie. Można tu sobie wypożyczyć rowery wodne czy kajaki i naprawdę świetnie spędzić czas. My zamiast tego, dużo spacerowaliśmy- pies oczywiście na smyczy.

W pewnym momencie rzeka skręca w lewo i tak też prowadzi nas ścieżka.

Po drodze do Kładki Zwierzynieckiej są knajpy, bary, grille i miejsca na odpoczynek więc my się szybko ewakuowaliśmy stamtąd idąc w dzicz.

Znaleźliśmy idealne miejsce na plażing z psem ok 50-100 m od Kładki.

Niższa trawa, sporo piasku i łagodne zejście do wody. Tyle nam wystarczyło, by spędzić tam dwie godziny 😉 Tajo szalał- aportował, pływał i nurkował a my robiliśmy zdjęcia i jedliśmy słodycze 😀 Taka dzicz jest dla nas idealna. Nie przeszła obok nas ani jedna osoba, wszyscy wybierali utwardzoną drogę.

Ruszyliśmy dalej, wzdłuż ZOO ale musieliśmy wejść na główną alejkę by przedostać się dalej.

Gdy mury ZOO się skończyły, weszliśmy w Park Dąbski obfitujący w cień i zieleń i kierowaliśmy się do głównej ulicy. Idąc chodnikiem znów podglądaliśmy zwierzaki a Tajo wkładał nos w każdą szparę by odkryć źródło kuszącego zapachu 😉 Musieliśmy dotrzeć do przejścia nadziemnego by dojść do Hali Stulecia. W sumie wyszło na to, że okrążyliśmy cały ogród zoologiczny ale było warto poznać nowe miejsca 😀

Na kładce,Tajson zobaczył wielbłąda 😀

Okolice ZOO i hali stulecia to są już bardzo oblegane tereny i dane było nam to odczuć. Akurat rozpoczynała się tam gala KSW. Chciałam zrobić fotki pod pergolami i przy fontannie ale nie było takiej opcji… Człowiek na człowieku, koc na kocu. Pogoda była piękna, słońce prażyło więc ludzie piknikowali, wylegiwali się i czytali. Trzeba tam wrócić kiedy pergola porośnie bluszczem 😉

My poszliśmy w prawo, kierując się na tereny zielone. W końcu dotarliśmy do wody więc Tajuś był szczęśliwy mogąc się wypluskać.

Niestety cały czas chodził na smyczy ale w takim tłumie właśnie tak powinno być bo mijaliśmy wielu przechodniów i rodziny z dziećmi. Spacerowaliśmy wkoło Ogrodu Japońskiego, odkrywaliśmy piękne zakątki a nawet polanki na frisbee.

Pchaliśmy się w każde możliwe alejki by zrobić jak najwięcej pięknych pamiątkowych zdjęć.

Gdy już obeszliśmy dokładnie cały teren, postanowiliśmy przejść na drugą stronę ulicy Adama Mickiewicza, nieopodal pięknie ukwieconego Skweru im. Charlesa Proteusa Steinmetza 😉

I weszliśmy wprost do głównego Parku Szczytnickiego.

To jest zupełnie inny świat. Zdecydowanie nasz świat. Niby dzieliła nas tylko ulica a wszystko było inne.

Przede wszystkim nie było tyle ludzi, jacyś pojedynczy rowerzyści czy emeryci z kijkami. Wszyscy życzliwi, pozytywnie nastawieni do Taja, chętnie odbierał uwielbienie i miłość.

Inny rodzaj zarośli, gęste krzewy, dużo zacienienia i ciszy– prawie jak w lesie. Było pięknie, zielono, ptaszki śpiewały.

Tajo miał okazję sobie pobiegać, powąchać drzewka i widać było, że jest zadowolony.

My odpoczywaliśmy i planowaliśmy kolejne spacery. Udało nam się zrobić mnóstwo cudownych zdjęć.

Teren jest zróżnicowany– są piękne polanki, alejki, pagórki i nawet stawik nad który nie dane nam było trafić 😉

Bardzo spodobał mi się Park Szczytnicki i na pewno tu wrócimy. 

I w tym miejscu kończymy ten post 😉 Ale w tajemnicy szepnę, że spacer zakończyliśmy dużo dalej tak więc będą kolejne części jak tylko przebrnę przez setki zrobionych zdjęć 😉

Podczas eskapady Tajo nosił bandankę od Baylabel (recenzja) i identyfikator Safepet, który także opisaliśmy (klik).

Dajcie znać jak podoba Wam się nasza trasa i foteczki 😀

Do następnego!