Piękne i solidne personalizowane bandany od BAYLABEL [recenzja]

Często chwalimy zabawki, bo lubimy testować nowości. O ile da się je w miarę szybko sprawdzić, to akcesoria spacerowe wymagają większego poświęcenia i bardziej solidnych testów. Na rynku jest mnóstwo sklepów, coraz więcej pięknych produktów. Ale ja się boję je zamawiać, boję się, że nie będą odpowiednio solidne by zadbać o bezpieczeństwo mojego syneczka. Sunia wiadomo, mało chodzi, ma mniej siły więc to Taj jest tym wymagającym klientem. Ma naprawę mocny zryw i jeszcze czasami uda mu się mnie zaskoczyć… Dlatego stawiam na szerokie akcesoria, które nie pękną przy pierwszym szarpnięciu.

Ale wiadomo, jestem matka maniaczka i czasem do zdjęć potrzebne jest coś ładnego więc w sumie, rok temu, na swoje urodziny, zamówiłam „sobie” paczuszkę od Baylabel 😉

Zamówienie składało się z dwóch bandan, kubka, przypinki i naklejki.

Ciekawi jesteście jak w przeciągu prawie roku testowaliśmy te prześliczne produkty Baylabel?

Tak jak wspomniałam, zamówienie przyszło do mnie w lipcu 2017. Produkty wypatrzyłam na stronie internetowej ale nie bandan nie było oficjalnie w sprzedaży, więc napisałam wiadomość na FB.

Muszę to podkreślić, że strona jest przejrzysta, prosta i przyjazna dla oka. Wyróżnia się pięknymi zdjęciami, które są najlepszą reklamą na świecie. Cudne mordki z równie wspaniałymi dodatkami, szybko skusiły mnie do zakupów 😉

Na stronie oczywiście są informacje, które pomogą nam w poprawnym zmierzeniu pupili ale najbardziej zachwyciła mnie zakładka „O NAS”. Zawsze to czytam by poznać ludzi tworzących takie cuda, którzy mają pasję dzięki której my, klienci, zyskujemy cudowne akcesoria. Poznałam wszystkie zwierzaki ekipy Baylabel i z miejsca ich wszystkich pokochałam <3

Cieszy mnie też fakt, że wsparłam firmę, która również dużo daje od siebie. Baylabel regularnie przekazują fanty na bazarki charytatywne by wspomóc tych, którzy sami o to nie poproszą… Dziękuję Wam, to dla mnie dużo znaczy <3

W asortymencie sklepu znajdziemy wiele niepowtarzalnych wzorów– każdy jest piękny na swój sposób, dzięki temu, każdy wybierze coś dla siebie, co w jakiś sposób kojarzy mu się z jego zwierzem 🙂 A widziałam na targach, że te słodziutkie akcesoria przyciągają zainteresowanych i oby tak było zawsze!

Baylabel tworzy akcesoria także dla kotów! Niedługo na pewno zamówię coś fajnego dla Plisi i na pewno będzie to wzór różowej nutelli 😉

Oczywiście jeśli chcecie stworzyć coś osobistego, firma oferuje personalizację ale wtedy musicie nawiązać kontakt ze sklepem- omówić projekt i możliwości. Ja właśnie tak postąpiłam w przypadku stworzenia bandan. Przy każdej fazie tworzenia, dostawałam projekt do zaakceptowania. To było cudowne!

Kontakt ze sklepem jest bardzo dobry. Zostałam miło obsłużona za co dziękuję 🙂 Zostały mi doradzone pewne aspekty, niektóre pomysły znalazły się w koszu ale dzięki temu zyskałam produkty idealne.

Polecam obserwować Baylabel na FB. Często oferują zniżki lub dorzucają gratisy do zamówienia. Ja skorzystałam z okazji Dnia Psa i dostałam piękny kubek <3 A kilkanaście dni później, dosłali nam jeszcze naklejki z mordkami Kundelciaków! To miłe, że pamiętali 🙂

Baylabel oferuje: muchy, bandany, obroże, szelki, smycze, dwójniki, pasy samochodowe a nawet kubki, przypinki i zabawki 😀

Tak jak pisałam, chciałam jedynie coś pięknego ale gdy otworzyłam paczkę, byłam w szoku! Bandany wyglądały przepięknie, cudownie, najlepiej na świecie- chwaliłam się gdzie tylko mogłam! Ale bardzo zaskoczyło mnie wykonanie– nawet nie sądziłam, że może być tak solidne!

Bandany, które powinnam nazywać obrożami, są regulowane, mają cudownie pasujące czarne bardzo mocne okucia i oczywiście solidny plastikowy zatrzask, który dodatkowo zdobi #hasztag 😉 No dopracowane są detale niesamowicie. Również logo na materiale jest pasujące i bardzo gustowne.

Na Tajsońskim kółeczku przy obroży, zaczęła delikatnie schodzić farba ale od wewnętrznej strony więc tego nie widać. Co ważne, nie odpryskuje tylko regularnie się wyciera i wciąż ładnie wygląda. Jest ona naprawę często noszona więc ma prawo zmieniać się z czasem 😉

Obroże są naprawdę solidnie wykonane. Szwy są równe, dokładne, nie pruje się ani jedna nitka, jakby bandany były nowe. Materiał nie pękł, nie przetarł się. Jest sztywny i dzięki temu ładnie układa się na szyi, nie fruwa z wiatrem 😉

Taka piękna rzecz, również może być bezpieczna. Bandana jest odporna na nieprzemyślane wybryki Tajsona- zatrzask nie pękł oraz ani razu się nie odpiął, naprawdę jest mocny. Obroża raz wyregulowana zostaje na swoim miejscu, nie luzuje się.

Taj testuje swój egzemplarz naprawdę sumiennie 😉 W piasku, w lasach, w parkach, w jeziorze, w rzece, w autobusie i w pociągu, na spacerach i na treningach.

A nawet na pokazach i występach 😀 Tajo rewelacyjnie zaprezentował w niej przebieg agility na masowej imprezie w naszym mieście 😉

Wiem, że mogę zaufać tej obroży na tyle by wziąć ją do dużego miasta. Odwiedziliśmy Wrocław (klik), przeszliśmy dziesiątki kilometrów, pływaliśmy w Odrze a nawet byliśmy na psich targach (klik). To dużo mówi o tej obroży 🙂

Nie będę ukrywać, produkty Baylabel robią furorę na spacerach. Ludzie czasem się za nami obracają, chwalą i dopytują skąd takie cudo 😉

Bandana jest lekka, dzięki temu także bardzo wygodna, komfortowa, nie krępuje psa w żadnych momencie aktywności.

Synuś jest brudaskiem i specjalnie nie prałam bandany by można było zauważyć w których miejscach brudzi się najbardziej. I jest to zdecydowanie wewnętrzna oraz przednia część obroży. Czyli materiałowe podszycie. Na pewno jest przyjemne dla psa ale coraz mniej efektowne. Z biegiem czasu zaczęło się kulkować- zapewne ma na to wpływ twarda i krótka sierść Tajsona. Egzemplarz Mii wciąż wygląda jak nowy 😉

Tajsona sierść także ciężko ściągnąć z podszycia. Włoski wchodzą jak igły, jest to upierdliwe kiedy już zabiorę się za dokładne czyszczenie. Sierść Mii w ogóle nie wpływa na uszkodzenia materiału, nawet tak bardzo nie przywiera 😉

Jak widzicie, wybrałam bandany w jasnych kolorach– poszalałam! Bardzo łatwo chłoną brud ale na obronę powiem, że łatwo się je pierze więc można je torturować w każdych warunkach 😉

Egzemplarz Taja ma bardzo dużo styczności z wodą i nie wpłynęła ona negatywnie na jakość materiału czy nadruku.

Po zdjęciach łatwo zauważyć, że takie akcesoria, takie ozdoby dużo lepiej wyglądają na krótkowłosym psie. Wtedy produkt jest w pełni zauważalny, nie ginie w czeluściach kłaków i nie załamuje się na włosie a układa się równo na ciele 😉

Dlatego Mia często nosi bandanę na karku 😀 Wtedy jest odpowiednio zauważalna. Ogromny plus za to, że bandana jest na stałe przyszyta do obroży, przez co się nie przekręca.

Myślę, że ten fakt wpłynął też pozytywnie na komfort noszenia– pies się nie rozprasza, nic go nie gryzie, nie denerwuje. Czasem psy stołują się na mieście, wtedy przekręcam bandanę na karczycho, żeby nie zrobiła przypadkiem za śliniaczek 😉

Zbliżamy się ku końcowi, więc chyba czas najwyższy skupić się na tym co najważniejsze- piękno!

Grafiki psich mord wyglądają naprawdę bajecznie! Ale są to dwa rodzaje grafik- Taj wygląda identycznie, natomiast Mia bardziej bajkowo 😉 Ale oboje są śliczni! Imiona psów napisane są wyraźnie i na przodzie i na pasku obroży. Do dziś nie wiem, dlaczego dla Taja wybrałam bandanę w kolorze niebieskim, skoro nasz kolor to zieleń 😛 Mia jak zwykle dostała królewski róż 😀

Szerokość naszych obroży to ok 3 cm. Z racji tego, że Taj na mniejszy obwód szyi, jego bandana jest węższa i krótsza. Natomiast egzemplarz Mii jest bardziej pokaźny. No cudnie to wykonali <3

Każdy z psiaków dostał bandanę w inny wzór– syneczek w serduszka a gwiazdeczka to wiadomo 😛

Całość prezentuje się pięknie, pastelowo i delikatnie. Gdy wymarzyłam sobie wspólną sesję z psami (klik), której część została poświęcona na zdjęcia wielkanocne, wiedziałam, że bandany jadą z nami. To był oczywisty wybór. Efekty sesji przed Wami <3

No i została nam cena. Przy zakupie dwóch bandan zapłaciłam 79 złotych za jedną. Początkowo wydawało mi się dużo jak za zwykłą bandanę no ale za piękne rzeczy się płaci 🙂 Później okazało się, że do ceny został wliczony nadzwyczajny design i solidne wykonanie. To czyni cenę dobrą 🙂

Jestem naprawdę zadowolona i polecam zakupy w Baylabel. Cieszę się, że mogliśmy poznać ich ekipę na targach. Jeśli szukacie czegoś pięknego, wiecie gdzie się udać.

Myślałam, że bandanę będziemy nosili jako dodatek ale długi już czas Taj nosi ją jako normalną obrożę 😀 A Mia to wiadomo- gwiazda, ale w spersonalizowanej bandanie błyszczy jeszcze bardziej <3 Nie wiem czy po tak długiej recenzji mogę napisać jeszcze jakiś komplement 😀

Znacie produkty Baylabel?