Klatka kennelowa- dobra inwestycja na lata.

Przed nami temat kontrowersyjny.

Dziś nie wiem co w nim złego i strasznego ale jeszcze kilka lat temu to wiedziałam.

Pierwszy raz z pojęciem klatka kennelowa, spotkałam się w momencie wypełniania ankiety adopcyjnej przy adopcji Tajsona. Nie znając hasła, od razu wklepałam je w google i zdębiałam! Mój (choć jeszcze nie było to takie pewne) uratowany od wstrętnych pseuduhów maluszek ma siedzieć w klatce? Przecież nie tak dawno zostało z niej uratowany… I padło milion niecenzuralnych słów– przyznaję! Temat klatki odszedł w niepamięć.

Po adopcji z Tajem działy się niesamowite rzeczy, ręce opadały. Był psem nieogarniętym, nieskupionym, sam nie wiedział jak chciałby się w danej chwili zachować. Bardzo potrzebował stabilizacji i konsekwencji. Włożyłam mnóstwo siły i czasu by wyprostować szczeniaka- Taj stał się nagle półtorarocznym psem! Sięgałam się różnych metod- czytałam książki, blogi, strony, jeździłam do specjalistów- chciałam mu pomóc ze wszystkich sił. Udało się zwalczyć większość problemów dzięki mojemu samozaparciu i wielu konsultacjom behawioralnym ale zdarzały się momenty bardzo ciężkie. Z perspektywy czasu, muszę przyznać, że wprowadzając klatkę nasza przygoda potoczyłaby się łatwiej i przyjemniej.

Ja czasu nie cofnę ale przygotowuję ten post dla tych, którzy wciąż (mimo postępu czasu) uważają kennel za narzędzie tortur. Obserwuję co się wyprawia na grupach fejsbukowych pod zdjęciem psa w klatce… Niestety zamiast reakcji zapytam-odpowiem/pomogę są wyzwiska, przepychanki a to wcale nie rozwiązuje problemu, wręcz go nasila. Bo klatka tak się później kojarzy- jako nieprzyjemne, przymusowe zło. Klatka jest przyjemnym narzędziem treningowym pod warunkiem, że jest mądrze wykorzystywana.

Rozumiem oczywiście, że nie wszystkim klatka jest potrzebna. Moja Mia żyła bez niej dziesięć lat. Wiem, że poza nią się psy, które całe życie żyły bez kennela.

Ale post jest czysto informacyjny. Zamiast skrytykować i znienawidzić, warto poznać. Może Twój kolejny pies będzie jej potrzebował a Ty sobie o niej przypomnisz 🙂

Dając psa do adopcji, mam w ankiecie punkt dotyczący klatki jako narzędzia treningowego. Oczywiście polecam przyszłym właścicielom o niej poczytać- internet ma dziesiątki mądrych tekstów, wystarczy chcieć. Niewiele osób, nie mając klatki, poradziłoby sobie z prawidłowym wychowaniem Tajsona. Dlatego chcę, by wzrastała świadomość klatki wśród opiekunów psów, by zwrotów psów było jak najmniej, żeby każdy był w stanie poradzić sobie z problemami o których wspomnę dalej w tekście.

Żeby nie narzucić zbyt dużej ilości informacji, podzielę temat klatkowania na trzy posty: podstawowe informacje, jak klatkę wprowadzić a także przedstawię ich rodzaj kenneli wypisując wady i zalety każdego modelu.

Dziś, podstawowe informacje, czyli co to jest klatka kennelowa?

„Prototyp klatek kennelowych został wynaleziony dla celów militarnych, podczas drugiej wojny światowej. Klatki były drewniane i służyły do transportu psów wojskowych. Następnie pewna firma lotnicza podpisała pierwszy kontrakt z producentem drewnianych klatek do transportu psów.”

Do wyboru mamy: klatki metalowe, materiałowe, plastikowe i drewniane.

Jak dobrze wykorzystać kennel?

Jak widać, już pierwsze klatki miały przed sobą poważne zadanie- dbały o bezpieczeństwo psów w trakcie transportu i nic się w temacie nie zmieniło- klatki są robione pod wymiary bagażników by wykrzesać z nich jak najwięcej miejsca dla psa. Kennel jest zbawiennym azylem w trudnych momentach- wystawy, wyjazdy, seminaria, nowe miejsca, goście, wystrzały fajerwerków. Stresujące okoliczności to także nasz dom- grający telewizor, warczący odkurzacz, remonty na klatce schodowej, wiercący sąsiad czy wizyta licznej rodziny. Dla nas to normalne, może po kilku godzinach upierdliwe a dla psa są to sytuacje nowe i naprawdę nieprzyjemne- miejmy to na uwadze. Każdy pies musi mieć zapewnioną własną przestrzeń i klatka sprawdza się idealnie- zapewnia odpoczynek i możliwość wyciszenia dlatego też wykorzystanie klatki kennelowej jest polecane głównie do pracy z psem lękliwym, po przejściach- one instynktownie szukają miejsca do schronienia w sytuacjach stresujących i my, opiekunowie, musimy im takowe zorganizować. Psy z natury lubią ciemne, ciasne miejsca i miło będzie takiemu psu za każdym razem wracać do „norki”, w której znajdzie swoje ulubione zabawki a kocyk pachnie tylko nim. Sprawdza się to dobrze na wyjazdach przy zmianie otoczenia- pies ma swoje miejsce, swój przenośny domek bez względu na miejsce zamieszkania, łatwiej odnajdzie się w nowej sytuacji. Mądre jest oddawanie psa z klatką do hoteliku, na czas naszego wyjazdu- wszystko pachnie mu domem. Pies też potrzebuje poczucia schronienia, że nikt nieproszony mu nie wtargnie do klatki, nie przeszkodzi w odpoczynku i nie zaatakuje, ważne jest to w przypadku treningów i spotkań dużej ilości psów na małym terenie. Kennel jest przydatną sprawą w przypadku izolacji zwierzęcia. Zarówno w momencie powiększenia stada i socjalizacji ale także po operacji czy po kontuzji, kiedy skazany jest na odpoczynek i brak ruchu. Szczególnie ważne jest używanie klatki w przypadku psów z lękiem separacyjnym, szczekających i nadpobudliwych. Naszym zadaniem jest zwierzę wyciszyć, uspokoić i właśnie w kennelu- małej, zacisznej przestrzeni- psy uczą się odpoczynku. Zamknięcie psa w klatce, pod naszą nieobecność, da nam gwarancję, że pies jest bezpieczny. Oczywiście ważne jest, żeby zrobić to z głową! Nieokrzesany osobnik, pozostawiony sam sobie w mieszkaniu, rozniesie je na kawałki- gwarantuję. Przy okazji, niestety, może wyrządzić sobie krzywdę- może to być tylko rozcięta łapa a może być silne zatrucie a nawet śmierć. Jeśli we właściwy sposób- przy pomocy szkoleniowca, fundacji czy materiałów szkoleniowych- wprowadzicie klatkę kennelową do swojego życia, oboje będziecie szczęśliwi i spokojni.

Jaki rozmiar klatki? Gdzie ją kupić? Ile kosztuje?

Klatka musi na tyle duża aby pies bez problemu mógł w niej stanąć, obrócić się czy wyciągnąć. Psiak powinien mieć w niej swobodę ruchów a jednocześnie powinna być w miarę ciasna i przytulna, żeby pies w niej odpoczywał a nie łazikował. Gdy kupujemy klatkę dla szczeniaka, musimy uwzględnić jego docelową wielkość- tak, radzę od razu wybrać większy kennel, po co bawić się w wymienianie, sprzedawanie… Psy szybko przyzwyczajają się do swoich klatek, nie ma sensu ich zmieniać.
Zawsze trudno było mi dobrać rozmiar klatki do psa, mimo podanych wymiarów nie mogłam jej sobie wyobrazić. Zamawiając klatki dla psów, na stronie jednego ze sklepów, znalazłam przypis ras do konkretnego rozmiaru klatki.
-S- Boston Terrier, Chihuahua, Jack Russel Terrier, Maltańczyk, Pomeranian, Mops, Shih Tzu, Yorkshire Terrier
-M- Basenji, Cocker Spaniel, Jamnik, Buldog francuski, Cavalier, Sznaucer miniaturowy, Owczarek szetlandzki, West Terrier
-L- American Pit Bull Terrier, Australian Cattle Dog, Basset Hound, Beagle, Bull Terrier, Bulldog, Shar-Pei, Szpic wilczy, Whippet
-XL- Owczarek belgijski, Owczarek niemiecki, Labrador, Golden Retriever, Dalmatyńczyk, Border Collie, Chow-chow, Doberman, Samojed, Husky.


Według tej rozpiski dla Mii, suki w typie ONka wybrałam L a Tajson przedstawiciel TTB dostał Mkę.Mieszkają sobie wygodnie, rozmiary są dobrze dobrane.

Klatki kennelowej warto poszukać na serwisach aukcyjnych, bazarkach na FB, OLXie czy na targach staroci/giełdach. Wiele razy spotkałam tam kennele w bardzo dobrym stanie i w niskich cenach.

Nowy egzemplarz polecam wybrać ze strony zooplus- szeroki asortyment, najniższe ceny.

Klatkę najlepiej kupić jeszcze przed przybyciem psa do domu, niech będzie ona czymś normalnym, codziennym a nie nowością. Gdy pies wejdzie i zobaczy kennel, obwącha go i będzie dla niego po prostu kolejnym meblem, który już był więc i będzie. Dlatego też na maniakach klata pojawia się na każdej wish liście przy okazji wyczekiwania psa, żeby nie miał on nagle szoku związanego ze zmianą miejsca.

Miejsce klatki w domu.
Psia norka powinna znajdować się w ustronnym, spokojnym miejscu z możliwością obserwacji jak największej części domu. Miejsce to powinno być często użytkowane przez domowników i gości, np. salon, jadalnia, przedpokój. Jeśli w domu nie ma cichego kącika, można nakryć klatkę, kocem lub ręcznikiem, tak by przynajmniej dwie ściany były zakryte- to pozwoli stworzyć psu, intymne, ciche gniazdko. Ważne aby klatka nie stała zimą przy kaloryferze, który ogrzewa mieszkanie a latem przy oknie, żeby nie nagrzewała się od wpadających promieni słonecznych. Zadbajmy o stały dostęp do powietrza ale bez przeciągów.

Zawartość klatki.
W przypadku klatki metalowej, najpierw sugeruję wysunąć blachę ze spodu. Nie potrzebnie będzie hałasować, psa lękliwego może odstraszyć i pogorszyć lęk. Dokładnie tak było w moim przypadku, biedny Tajo wpadł do klatki z nadzieją nagrody a sparaliżował go okropny, niemiły hałas- uczymy się na błędach. Zyskamy wtedy też w transporcie bo klatka będzie lżejsza. Na pewno potrzebujemy czegoś miękkiego- posłanie, koc, dywanik. Piesio musi mieć cieplutko i milutko. Jeśli mamy jego poprzednie legowisko, to najlepiej będzie wsadzić je do środka by czuł swój zapach szybciej się oswoi. Jeśli zostawiamy psa zamkniętego w klatce, to obowiązkowo miska ze świeżą wodą- pamiętajcie by umieścić ją w rogu na specjalnych haczykach by pies rozciągając się, nie rozlał zawartości i nie siedział w mokrym. Miskę z jedzeniem wstawiać w momencie karmienia i zabierać zaraz po zjedzeniu posiłku.

Na koniec opowiem jak i kiedy my używamy klatek 🙂

Klatki są rozłożone w domu i otwarte. Tajson w domu ma klatkę materiałową i rzadko leży w niej sam z siebie- woli miękkie łóżko i kołdrę ale gdy dostanie posiłek kostny lub super gryzak to prędziutko leci do kennela. Siedzi tam zawsze po kąpieli do momentu aż foch mu minie. Dąsa się tam zawsze, za każdą pierdółkę, za każde krzywe spojrzenie i wtedy leży i zerka na mnie czekając na przeprosiny- cały Tajsonek, pitek pełną gębą 😀 Gdy tymczasujemy niesforne szczeniaki, Taj wchodzi do klatki odpocząć i pilnuje swojego miejsca, by nikt mu nie przeszkadzał. No i używamy klaty na treningach, seminariach bo ja mam pewność, że Taj wśród zgrai psów jest bezpieczny, że nie ucieknie, że nie przeszkodzi nikomu w treningu. Ale na powietrzu zawsze jest to kennel metalowy.

Mia w klatce śpi regularnie. Ona uwielbia swoją norkę i swój burdelik. Znosi tam sobie zabawki i się w nich kotłuje. Wie, że jest bezpieczna bo śpi bardzo twardym snem. Jej klatka jest w większości zasłonięta bo Mia tego potrzebuje. Nie lubi kiedy wiecznie ktoś koło niej chodzi a to Taj a to kot i wtedy się denerwuje. A tak śpi sobie spokojnie. Zamykam Mię w klatce gdy przychodzą goście- ona nie cierpi tego momentu bo nie cierpi ludzi. Gdy jest odseparowana od tłumu, relaksuje się. Właśnie po to jest klatka.

Każdy mój psi tymczasowicz jest zapoznany z klatką kennelową i przygotowany do życia z nią. Szykuję go na przyszłe życie ale i ułatwiam sobie pracę z nim w moim domu. Ciężko przewidzieć jak zachowa się pies w obcym mieszkaniu gdy ja wyjdę do sklepu na 20 minut. A zamykając go na chwilę mam pewność, że on będzie w całości a mieszkanie nie będzie zdemolowane.

Ciekawą historię mam związaną z Blekim. To kundelek, ważył około 15 kilogramów. Trafił do mnie jako roczny pies. Zabrałam go z gminnej przechowali do której oddali do jego opiekunowie. Powodem było niszczenie domu i agresja do dzieci. Z racji tego, że klatkę w domu miałam, spore doświadczenie także, wzięłam go na tymczas. Szybko znalazła się rodzina, która chciała go adoptować ale od razu powiedziałam jakie są z nim problemy. Mieli córkę około dziesięcioletnią ale zdecydowali się na spotkanie, poznanie psa. Zakochali się w sobie. Cała trójka i pies. Ludzi byli bardzo odpowiedzialni i postanowili kupić klatkę. Po tygodniu Bleki z mojej klatki płynnie przeszedł do nowego mieszkania do nowej klatki i od razu się rozgościł 🙂 Ma bardzo bogate, aktywne życie a kennel jest jego świętym miejscem, w którym odpoczywa. Nie sądzę by szybko wyszedł z gminnego kojca z wcześniej wydaną opinią a wystarczył nam ponad tydzień pracy. Okazało się, że psiak wcześniej gnieździł się na kilku pokojach z całą rodziną i dziećmi. Nie miał azylu, nie miał miejsca na relaks, dzieci nie dawały mu spokoju. W amoku niszczył mieszkanie by wyładować stres… Również w trakcie obecności opiekunów! Kiedyś nawet wpadł na szklany stolik i cudem ominął tragedii 🙁 Minęły ponad dwa lata i Bleki jest cudownym, rodzinnym ale przede wszystkim, szczęśliwym psem!

Plisia też propsuje klatę 😉

Nawet z największego potwora po przejściach można dokonać przemiany na zdrowego i szczęśliwego psa. Pierwszy wymóg to cierpliwość i konsekwencja. Do klatkowania podejść jak do treningu– z dobrym humorem, szacunkiem i toną żarcia 🙂 A później już tylko nagrody, wzmacnianie dobrych zachowań, spokój i długie szczęśliwe życie 🙂

Niedługo pojawi się kolejna notka o klatkowaniu.

Koniecznie dajcie znać jak u Was przyjęła się klatka?

Czy były problemy i jak udało Wam się je rozwiązać?