Kundelciaki we Wrocławiu- pierwsza trasa spacerowa ;)

Nasze majowe wycieczki obfitują w setki zdjęć także stworzyłam kilka spacerowych postów. Mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu a może i okażą się przydatne 😉 Z Tajem we Wrocławiu byłam pierwszy raz, w sumie to przy okazji psich targów, z których relacja dostępna jest tutaj. Z Mią zwiedzałam miasto z osiem lat temu ale to był wyjazd bardziej rozrywkowy a z Tajem postawiłam na zwiedzanie. Zrobiliśmy łącznie dziesiątki kilometrów, padaliśmy na pyski ale wyjazd bardzo nam się udał 😀 Jeśli macie ochotę poznać fajne, przede wszystkim psie, trasy spacerowe- zapraszamy 🙂

Pierwszy spacer zaczynamy przy Wzgórzu Partyzantów (znajduje się przy skrzyżowaniu ulic Piotra Skargi i Nowej). My dotarliśmy tam właśnie tą pierwszą, idąc prosto z dworca 🙂 Już z daleka widać było piękną acz leciwą budowlę i w głowie miałam już tylko piękne zdjęcia. Niestety okazało się, że trwa remont i obowiązuje zakaz wejścia 🙁 Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie sprawdziła historii tego miejsca i powiem Wam, że jest bardzo ciekawa- polecam poczytać. Aktualnie wkoło tego miejsca trwają konflikty władz miasta z obecnymi właścicielami, którzy to ponoć zaniedbali to miejsce. Mam nadzieję, że historia Wzgórza Partyzantów zakończy się dobrze i niedługo będziemy mogli je dokładnie zwiedzić. Jestem bardzo ciekawa jakie rozpościerają się widoki z punktu widokowego 🙂

Wzgórze otoczone jest parkiem i fosą. Udało nam się z mostu, zobaczyć pływającego w wodzie żółwia 😉

Miejsce to jest bajecznie zielone, idealne na spacer. Mimo dość wczesnej pory było mocno zaludnione. Całe szczęście, ścieżek spacerowych jest wiele więc każdy znajdzie dobre dla siebie miejsce.

Alejki są asfaltowe więc ostrzegam, jest wielu biegaczy i rowerzystów.

Duża ilość drzew pozwala na cichy odpoczynek na jednej z wielu ławeczek- widok na wodę jest niezwykle relaksujący.

Oczywiście można sobie zorganizować pilnik na trawce i wygrzewać się na słoneczku. Mijaliśmy starsze panie, rodziny z dziećmi a nawet młodzież czytającą książki 😉

Niestety nie wyobrażam sobie puścić tutaj psa luzem- dużo pokus a mało zielonych polanek.

Minusem też jest płynąca rzeka a jednak słabe do niej wejście. Tajo uwielbia się schładzać, pogoda była bardzo ciepła i chciałam mu pozwolić na wejście ale nie było to możliwe wzdłuż Promenady Staromiejskiej. Może był za wysoki poziom wody? Dla nas było to utrudnienie.

Całe szczęście przy wejściu do parku są schodki prowadzące do wody i dopiero w tym miejscu czarny diabełek mógł wskoczyć do wody.

Kierując się główną alejką w stronę wyjścia na Galerię Dominikańską, odkryliśmy niedużą fontannę zabudowaną w ścianie i to był chyba najweselszy moment spaceru, według Tajsona 😉

Wyszalał się czubek– rozchlapywał wodę, skakał, nurkował i był ogromną atrakcją dla przechodniów 😛 Ten to potrafi!

Tak jak wspomniałam, dalej idąc Promenadą, przeszliśmy przejściem podziemnym przy Centrum Handlowym i pasem zieleni, wzdłuż wody, doszliśmy do Parku Juliusza Słowackiego.

Znacie to miejsce na pewno, szczególnie ze względu na Panoramę Racławicką, która się tu znajduje. Z racji tego, że spacer był z psem, nie staraliśmy dostać się do środka 😉 Za to obeszliśmy sobie park dokładnie.

Ludzi było mniej, terenów zielonych więcej więc i pies pobiegał 🙂 Bardzo przyjemne miejsce na spacerki.

W parku obejrzeć można pomnik Słowackiego i pomnik Ofiar Zbrodni Katyńskiej. Niestety udało nam się zrobić tylko takie zdjęcie bo wkoło chyba jakieś wycieczki chodziły 😉

Ten teren jest bardzo bogaty w ładnie kwitnące krzewy i drzewa więc polecam również na sesje zdjęciowe 🙂

Na przeciwko Panoramy Racławickiej zobaczyliśmy ładne wzniesienie więc dalej spacerowaliśmy Promenadą Staromiejską.

Na górze opadła mi kopara- widok był niesamowity! Tajo podziwia bardzo 😀

Wkoło na zielonej trawce miało miejsce wiele pikników. Niestety zaczęliśmy wchodzić w strefę ogromnego skupiska ludzi. Wzdłuż Odry, na pięknym Bulwarze Xawerego Dunikowskiego, było mnóstwo spacerowiczów. Pogoda była piękna, stoiska z goframi i lodami kusiły, pieski biegały, rowery jeździły, grajki grały. Tego było dla nas za wiele więc jak najszybciej chcieliśmy uciec na drugą stronę rzeki.

Mostem Piaskowym, przenieśliśmy się na Bulwar Piotra Włostowica i kierowaliśmy się na Katedrę.

Niestety znaleźliśmy się tu w najgorszym możliwym czasie bo nie było nawet gdzie postawić nogi. Tłum, ścisk– no tylko taki termin na wycieczkę nam pasował. Spacerowało się chociaż z miłymi widoczkami. To tutaj można kupić najróżniejsze pamiątki i wyruszyć w rejs po Odrze. To miejsce koniecznie trzeba odwiedzić i myślą tak też przewodnicy zagranicznych wycieczek 😉

Niestety przy żadnym z bulwarów nie było zejścia do wody… Dla nas to było bardzo ważne. Oczywiście, podawaliśmy psu wodę ale to nie to samo co schłodzenie ciałka w rzece…

W końcu, oszołomieni hałasem, wpadliśmy na Most Tumski, zwany mostem zakochanych. Mimo ogromnego tłoku, musiałam zrobić Tajowi fotkę z kłódkami 😀

W tle Wyspa Słodowa ale po niej przejdziemy się innym razem 😉

Po zejściu z mostu to już prosta droga i koniec pierwszej trasy spacerowej czyli ulica Katedralna, która prowadzi nas pod Katedrę św. Jana Chrzciciela. Na Plac Katedralny musi trafić każdy. To obowiązkowy punkt zwiedzania Wrocławia.

Oczywiście po drodze jest mnóstwo knajpek- ogródki były już czynne więc w każdej można było zatrzymać się psem- potwierdzone info 😉 I tutaj polecamy posiedzieć chwilę przy lemoniadzie, zrelaksować się podziwiając wieże Katedry i zaplanować dalszą trasę 🙂 Jeśli będziecie mieli szczęście, czas umili Wam uzdolniony muzyk!

Kolejna część niebawem 😀

Koniecznie dajcie znać jak Wam się podoba taki post 🙂