Łapa Targ w Poznaniu (22.04.18), czyli kolejne psie targi za nami :D

Wiem, zdaję sobie sprawę z tego, że dwa posty zakupowe i relacje z targów to dużo ale no tak jest, że miały miejsce w podobnym terminie i akurat nam było na nie po drodze 😀

Dzisiejsza notka będzie krótsza bo ogarnęliśmy się na targach ekspresowo. Tym razem byłam z Tajem sama, więc stresu było więcej. Okazało się, że Taj w moich rękach zachował się dużo lepiej niż ostatnio. Było kilka gorszych momentów ale poradziliśmy sobie. Pies miał we mnie pełne wsparcie i jego bezpieczeństwo było dla mnie najważniejsze.

fot. Project Vento.
Ps. Widzicie jak syn na mnie patrzy? 😀

Socjal z ludźmi jak zwykle rewelacyjny. Przywitał się miło nawet z kilkoma psami ale więcej sytuacji było niemiłych kiedy psy wręcz wsadzały mu pysk do kagańca… Taka jest wyobraźnia niektórych właścicieli. Ale było minęło, Tajo zachowywał się naprawdę kulturalnie. Niektórzy spytają po co ja go tam biorę… Ano właśnie dla socjalizacji. Żeby szedł za mną i szukał ze mną porozumienia, wsparcia. Aby miał więcej cierpliwości do innych psów. Nie łażę z nim bezmyślnie między stoiskami bo zakupy. Owszem, kupujemy ale najważniejszy jest pies. Szybka rundka, dosłownie dwadzieścia minut i wyszliśmy. Zawsze wcześniej myślę, gdzie chcę iść, co sprawdzić i co kupić i taką drogę robimy, bez zbędnych rund 😀

fot. Project Vento

Porównując budynki, Wrocław był ładniejszy, wręcz zabytkowy a Poznań dla kontrastu, nowoczesny. Pod względem organizacji obie imprezy na piątkę. Post o wrocławskich targach już jest (klik). Odnoszę wrażenie, że w Concordii było więcej miejsca, chodziliśmy na spokojnie między stoiskami, był luz. Może dlatego tak to odczułam, ponieważ we Wrocławiu mogło byś więcej ludzi 😉

Na te targi planowałam przyjść z niewielkim opóźnieniem. Poprzednio pojawiliśmy się prawie równo z otwarciem i tłum nas przeraził. W Poznaniu, godzinę po rozpoczęciu targów, było znośnie ale z czasem napływało ludzi i psów. Robiło się gorąco. Każdy był w szale zakupów 😀

Najpierw pokonały nas metalowe schody które były jednym z dwóch wejść do Concordia Design 😉 Tajo był zdziwiony, że widzi świat pod łapami 😛 Wpuścić wieśniaka do miasta 😀

Na dzień dobry zawitaliśmy u Doggie Bears 🙂 Aktualnie nosimy piękną obrożę kupioną u nich na stoisku we Wrocku i jest naprawdę super. Pani nas poznała i miło przywitała Taja ubranego akurat w ich piękną złotą obrożę 😀 Miałam się obejrzeć za jakąś pasującą smyczką i akurat u nich była fajna plecionka z paracordu. Niestety chyba się pospieszyłam bo jakaś taka dla nas za mała… Chyba ją sprzedam i jednak zamówię szerszą… Większych rozmiarów na targach nie mieli i pocieszyłam się tym co było… Wykonanie bardzo na plus i pięknie się prezentuje 🙂

Zaraz za nimi był rozsławiony Pik-pik ale jakoś tak nie potrafiłam nic sobie wybrać… Na przeciwko było coś wspaniałego czyli stoisko Dziarczyńcy 😉 Można było zrobić sobie tatuaż i wspomóc bezdomne zwierzaki. Świetna inicjatywa, uśmiechnięte dziewczyny i mnóstwo zainteresowanych 😉

Poszłam szybko do przodu i trafiłam na charcie stoisko Mundo Galgo. Bardzo byłam ciekawa ich kagańców ale okazały się dla nas zdecydowanie za lekko wykonane 🙁 Obok było Dog Ahead i cały czas się zastanawiam czy warto, czy będą wystarczająco wytrzymałe… Było dużo mat samochodowych, szelek, smaczków, obróżek, kocyków i legowisk. Na pewno każdy znalazł coś dla siebie. I taka jest własnie idea psich targów 😀 Można było oszaleć 😉

Wpadliśmy przywitać się z Pieski w Kreski 🙂 Bardzo miło było poznać ekipę najlepszych psich bluz 😀 Mimo ciepłej pory roku, ich produkty oglądało wielu psich opiekunów. My swoje bluzy już mamy i recenzja naszego kompletu jest już na blogu (klik)

Dalej była Pokusa ale nasze suple są dobrze uzupełnione, podobnie jak Meatlove 🙂

Skusiliśmy się na smaczki Lata Kita. Cudowni ludzie, którzy cierpliwie opowiadali o swoich produktach 🙂 Dostałam też zakładeczkę do książki– przyda się na pewno;)

Hauever i Modna Koza w pełnym oblężeniu 😀 Do Haułków dopchałam się popołudniu ale nie było tego nad czym się zastanawiałam… Cała nadzieja w maniakach i zamówieniu grupowym 😀

Obok była Zayma i oczywiście musiałam zajść! Kupiłam coś nowego, czyli brązową owcę 😉

Już mieliśmy wychodzić gdy nagle zobaczyłam piękną smycz na stoisku Willow. No must have! Gruba, przepinana, pleciona, bawełniana smycz w upragnionych kolorach 😀 Musiałam wziąć 😉

To było na tyle. Ale po południu wróciłam na miejsce targów i dokupiłam dwa czystomięsne słoiczki Dogs Plate. Zobaczymy co to 😉 Dla nas nowość totalna 😉 Dziękuję pani za długą rozmowę o produktach i polecenie najlepszych smaków.

No i tak się prezentują nasze poznańskie zakupy.

Z targów jestem bardzo zadowolona. W ogóle Poznań był świetną przygodą 🙂 Byliśmy z Tajem na dwóch sesjach zdjęciowych, poznaliśmy fantastycznych ludzi i przeszliśmy prawie całe miasto pieszo 😀 Mamy co wspominać. Życzę sobie aby kolejne nasze wycieczki były równie bogate pod tym względem.

Mamy już plany na kolejne posty, na pewno pokażemy wrocławskie trasy spacerowe, poznański park i kilka recenzji 🙂

Do następnego!

Jeśli byliście na poznańskich targach to dajcie znać co upolowaliście <3