Przeczytane w marcu (3)

Nasz kwiecień cały był w rozjazdach- tych mniejszych jak i większych. Na blogu działo się mniej ale zaczynam nadrabiać 😀

Nie mogę uwierzyć, że do tej pory nie pojawiło się marcowe podsumowanie książkowe 😉

Cieszę się, że trzymam poziom i do tej pory udało mi się nie spaść poniżej poziomu pięciu przeczytanych książek. Wiadomo, są cieńsze i grubsze, pełnowymiarowe i pockety ale mimo wszystko jestem zadowolona 😀 Więc pięć książek i 1769 stron. Więc zaczynamy 😉

Pierwszą przeczytaną książką była „Rzeczy, których nie wyrzuciłem” Marcina Wicha. Ta książka była wszędzie, zewsząd krzyczały dobre opinie, do tego Paszport Polityki no i potężny temat. Więc zamówiłam w sklepie internetowym za niecałą trzydziestkę złociszy… I ja się chyba za bardzo napaliłam, za duże miałam oczekiwania… Emocjami chciałam się wbić w fotel i przeżyć to mocno. Dowalić sobie emocjonalnie i rozpaść się na kawałki. I z tym tu kiepsko. Teksty są krótkie, często rzucone są hasła, których nie rozumiałam. Nie odebrałam tej książki dobrze. Jeśli już ktoś decyduje się na taki krok, na taki temat to miałam nadzieję, że będzie bardziej poruszająca a jest jakaś taka zimna. W niektórych momentach traciłam pewność czy autor pisze o własnej marce czy o sąsiadce. Nie czepiam się tu omawianych tematów bo rozumiem, że każdy kojarzy swoją mamę z innymi rzeczami- dla jednych to dziurawa rękawiczka dla innych jej ulubiona książka czy czapka. Przyznam, że niewiele pamiętam z tej książki i za co ją tak chwalą… Przeciętne 6/10 ale plus za wspomnienia o ulubionych pozycjach czytelniczych, to najwięcej mówi o człowieku (lista lektur na ostatnich stronach). Oczywiście musiałam kupić „Emmę” Jane Austen 😉

Druga to „Boks na ptaku czyli każdy szczyt ma swój Czubaszek i Karolak” czyli kolejna książka Marii Czubaszek i Artura Andrusa. Przyznam się, że pierwszej nie czytałam ale autorów lubię i szanuję więc skoro leżała taka taniutka w Biedrze to ją wzięłam. Mimo tego absurdalnego tytułu. A okazało się, że on dużo o tej lekturze mówi. Tekst jest dziwny, jakby osoby po prostu spisywały swoje codzienne rozmowy, tak siedzą sobie przez telewizorem i paplają. Co więcej, niczego się tu o pani Marii nie dowiedziałam- gwiazdą jest jej mąż, którego poznałam na nowo. Pojęcia nie miałam, że jest tak uzdolnionym muzykiem, że za nim taka kariera no i uzależnienie… Te fragmenty były naprawdę ciekawe. Odczułam, że fajna relacja jest (a właściwie była) między małżonkami. Ale czy to wystarczy by napisać książkę? Nie porwała mnie. Niektóre strony są ozdobione rysunkami pana Karolaka- fajne urozmaicenie. Czasem było śmiesznie, czasem niezrozumiale. Andrus wplótł także krótkie opowiadania pani Czubaszek i to dużo mówi o tej pozycji. Było dużo wszystkiego i niczego ;( 5/10

Trzecią pozycją była „Sprawa Niny Frank” i Katarzyna Bonda. Jak dobrze pamiętacie, w lutym (klik), przeczytałam „Tylko martwi nie kłamią” i okazał się to być drugi tom opowieści. Trochę byłam na siebie zła, że dowiedziałam się o tym po skończonej lekturze ale od razu w internecie zamówiłam pozostałe części (każda jakoś 10-12 złotych) i udało mi się je w macu przeczytać. Pierwszą częścią jest właśnie „Sprawa Niny Frank” ale spokojnie, historie nie są ze sobą połączone. O ile w drugim tomie znajdziemy kilka ironicznych tekstów odnoszących się do głośnej sprawy Niny Frank tak trzeci tom jest zupełnie oderwany 🙂 Wracając do samej treści, to właśnie pierwsza część wydaje mi się najlepsza. Trzymała w napięciu bo historia życia Niny Frank była ciekawa- oj działo się! Były zdrady, romanse, seks, kochanki, tragedie rodzinne i nałogi, przez to właśnie, co chwilę pojawiał się nowy podejrzany, naprawdę fajnie i szybko się ją czytało. Akcja działa się w zupełnie skrajnych miejscach- zabita dechami wieś a dla kontrastu, centrum Warszawy 😉 Zakończenie śledztwa mnie zaskoczyło, muszę to przyznać i lubię to uczucie. W tej części też poznajemy profilera Huberta Mayer’a i tutaj najwięcej dowiemy się o jego życiu prywatnym. Niestety efekt całej książki zepsuły dwa ostatnie rozdziały. Kompletnie nie wiem czemu miały służyć… Zepsuły mi opinię o tej książce i będzie 8/10.

Kolejna do kolekcji to trzeci (ostatni) tom tej serii czyli „Florystka”. Tutaj niestety fabuła mnie tak nie porwała… Trochę męczyła mnie florystka, jej problemy psychiczne i od początku wiedziałam, że to nie ona gra tu mordercę. Mało się działo, nawet nie trzeba było się jakoś specjalnie skupiać na zapamiętywaniu bohaterów, po prostu się czytało. Bonda ma przyjemny styl pisania, dzięki czemu było to przyjemne i łatwe. Historia nie umywa się do dwóch pierwszych tomów ale nie jest to zła książka. Żałuję, że drugą część oceniłam na 7 bo tak jak pierwsza, zasługuje jednak na 8- to takie porównanie wszystkich trzech tomów. W trzeciej części bardzo podoba mi się postać profilera, który w każdym tomie jest oczywiście ważną postacią w śledztwie i ciekawe jest poznawanie zasad jego pracy ale w tomie trzecim wyjątkowo mocno mamy wgląd w jego życie prywatne. Jest to jakieś urozmaicenie. Oczywiście najsmutniejszym momentem było postrzelenie psa i sama miałam ochotę dopaść tego bydlaka złoczyńcę… Podsumowując, przeciętniak ale przyjemny 7/10

Ostatnią, piątą książką marca była „Blondynka u Szamana” Beaty Pawlikowskiej. To już kolejna część z tej serii i kolejny raz jestem bardzo zadowolona. Wraz z pozostałymi częściami zamówiłam internetowo i były taniutkie, coś około 10 złotych za sztukę- warto! Lubię styl pisania Pawlikowskiej, dobrze opisuje miejsca, kraje, zwyczaje no i swoje historie i odczucia i jest to po prostu bardzie ciekawe. Mam głód zwiedzania i poznawania nowych miejsc i ta pozycja spełniła moje oczekiwania. Jak każda książka pani Beaty, jest bogato zdobiona wykonywanymi przez nią ślaczkami i rysunkami. Tekst jest zrozumiały, napisany prostym językiem więc książka jest dla każdego a nie tylko dla zapalonych, doświadczonych podróżników. Niestety strasznie zirytowały mnie przydługie opisy zwidów i majaków autorki, no przyznam się, że odłożyłam książkę na chwilę bo czytać się tego nie dało… A poza tym to lekki, przyjemny, ciekawy pamiętnik z podróży 8/10

Chętnie poznam Wasze listy czytelnicze, koniecznie nowości i odkrycia 😀 

Dajcie czadu, nie żałujcie komentarzy 🙂