PULLER- niepozorne kółko idealne na trening! [recenzja]

Hejo!

Już pewnie dobrze wiecie, że najbardziej lubujemy się w zabawkach wielofunkcyjnych 😀 Moje psy co prawda nie widzą różnicy, ale ja wolę zapłacić raz a dobrze i mieć porządną, fajną zabawkę, którą będziemy mogli bawić się w każdych warunkach. Kilka już takich recenzji u nas było no i właśnie pojawia się kolejna i nasz ulubieniec. Wieloletni.

Puller, bo o nim mowa, posiadam w dwóch egzemplarzach. Pierwszy jest naszym odkryciem i ma około trzech lat. Natomiast drugi kupiłam około roku temu. Na zdjęciach zobaczycie różnicę czasu 😉

Fioletowe kółeczko możemy zamówić chyba już w każdym sklepie internetowym. Dostępność naprawdę jest duża ale szczególnie polecam zajrzeć tutaj i poznać opis produktu. Dodatkowo, na tej stronie, trwa właśnie oferta kupna worka treningowego w dużo niższej cenie. Co więcej, przy zakupie Pullera otrzymacie naturalne gryzaki wołowe. Takie zakupy lubimy  😉 Super opcją jest także możliwość pobrania dokładnej instrukcji ćwiczeń z Pullerem! No wow! Nowicjusze, warto poznać różne kombinacje wspólnej zabawy  😉 Ja niestety obie zabawki kupiłam w innych sklepach i nie mogłam skorzystać z żadnej promocji  ;(

Miałam okazję współpracować ze sklepem Canagan.shop.pl przy okazji testów drugiego likera i zarówno kontakt jak i obsługa na najwyższym poziomie. Kolejną zaletą sklepu jest ekspresowa wysyłka.

Puller dostaniemy w pięciu rozmiarach, tj. MICRO (12,5 x 1,5 cm), MINI (18 x 2,3 cm), MIDI (20 x 3 cm), STANDARD (28 cm x 4,3 cm) i MAXI (28 cm x 7,3 cm). Pamiętam, że gdy zamawiałam nasz pierwszy egzemplarz, dostępne wielkości były tylko cztery 🙂

Wszystkie warianty oprócz maxi są pakowane po dwie sztuki. Fajna opcja patrząc na szerokie możliwości zabawy ale szczególnie przydatne przy dwóch psach. Oba nasze kółka kupiłam na pół z koleżankami bo nie korzystam z dwóch egzemplarzy w tym samym czasie.

Cena jest bardzo korzystna biorąc pod uwagę wytrzymałość i wielofunkcyjność. Wiadomo, im większy rozmiar to cena wyższa. Tutaj z pomocą może przyjść koleżanka i pakiet wziąć na pół, wtedy nie ucieka aż tak dużo pieniędzy 😉

Puller jest koloru fioletowego. A może to kolor wrzosowy? Ładnie wygląda, jest dobrze widoczny na każdej powierzchni. Niestety z czasem blaknie ale nasz egzemplarz często był narażany na kąpiele, zarówno wodne jak i słoneczne.

Puller stworzony jest z polimerowego tworzywa (coś jakby pianka), które nie pachnie. Jest całkowicie bezwonny i dobrze, nie lubię sztucznie aromatyzowanych zabawek. Jest to toksyczne.

Zabawkę można wykorzystać w każdych warunkach pogodowych. Zima nie wpłynęła na kondycję pianki, nie zaczęła kruszeć. Bród także nie jest trwałą przeszkodą. Puller, mimo wielu dziurek w materiale, łatwo się czyści– wystarczy opłukać go pod wodą 🙂

Waga kółka jest piórkowa 😉 Zależna oczywiście od rozmiaru. Nasz wybór to STANDARD i waży on 265 gram! Dzięki tej zalecie, Puller dobrze lata 😉 Oczywiście jak się potrafi odpowiednio rzucać 😛

Przyznam, że po pierwszym kontakcie Mii z zabawką byłam przerażona. Ledwo wzięła ją do pyska a zostawiła na niej wielkie dziury. Czułam się oszukana, bo docelowym właścicielem miał być Taj i jego stalowe szczęki 😉

Materiał jest na tyle miękki, że psie zębiska (nawet te słabe) bardzo łatwo się w nim zatapiają. Oczywiście, mimo, że ma bezpośredni kontakt z zębami i dziąsłami, jest bezpieczny– nie kaleczy, nie powoduje krwawienia, nie sprawia bólu. Na zdjęciach podziurawienie jest mocno widoczne.

Mimo wielu dziur, Puller jest bardzo wytrzymały! Nie spodziewałam się, że wytrzyma z nami tyle czasu w stanie (prawie) nienaruszonym 😉

Przetestowaliśmy wszystkie warianty zabawy z Pullerem i zostaliśmy przy tych najlepszych. Postaram się w skrócie opisać przykłady naszych wariacji 😉

Najważniejsze dla nas jest szarpanie. Super opcja do wspólnej aktywności. Kółko jest na tyle duże, że nie ma możliwości by mocno nakręcony pies przez przypadek złapał człowieka za rękę. Niestety zdarzało mi się skaleczyć w ten sposób a z Pullerem jest to niemożliwe nawet gdy pies łapie go w locie.

No właśnie, dobra wiadomość dla fanów wysokich skoków. Dzisiejszy bohater nadaje się do tego idealnie. Wystarczy wystawić rękę na konkretną wysokość i zwolnić psa do skoku. Nie musimy martwić się o niestabilny, powiewający na wietrze materiał. Rewelacja!

Materiał jest przyjemny dla rąk. Nawet podczas ostrego szarpania z nakręconym Tajem, komfortowo trzyma się w dłoni. Dodatkową zaletą jest możliwość trzymania kołka dwoma rękoma a to gwarantuje nam stabilne ale i bardzo dzikie szarpanie. Nie ma możliwości, żeby Puller obtarł nam rękę czy ją skaleczył.

Nawet po kąpieli nie jest w stanie „poparzyć” nam skóry. Niestety ślizga się wtedy strasznie i ciężej nim manewrować ale wystarczy strzepnąć nadmiar wody i problem znika 😉

Pianka nie nasiąka wodą dzięki czemu nie gnije i nie rozpada się po krótkim czasie.

Kupiłam Puller z myślą o sezonie letnim i kąpielach. Regularnie jeździmy nad jeziora i szukałam na tyle dużej ale oczywiście wygodnej zabawki, by była dobrze widoczna na tafli wody.

Kółko spisuje się świetnie! Unosi się na wodzie więc jest wygodne w transporcie na brzeg. W każdej chwili piesio może zrobić sobie przerwę i wypuścić zabawkę z pyska bez stresu że zaraz pójdzie na dno. Jest to ważne. Komfort zabawy i bezpieczeństwo przede wszystkim!

Puller wymaga od psa dobrej kondycji pływackiej bo jak już wspomniałam, lata naprawdę daleko. Nie raz Taj musiał przepłynąć pół jeziora 😉

Jest dobrym motywatorem. Taj pięknie przy nim myśli, jest chętny do pracy. Lubi się nim bawić a to najlepsza i najszczersza opinia 🙂 Dla mnie ważne jest to, że będąc w grupie psów nie skupia się na zaczepkach i awanturach ale na mnie i na Pullerze. I cały świat go wtedy nie obchodzi 😉

Już wiecie, że Puller super sprawdza się jako szarpak i zabawka do wody ale równie dobrze bawimy się nim także na lądzie!

Aport to podstawa 😉 Tajo o tym wie i chętnie biega ze swoją fioletową zabaweczką po krzakach. Zawsze dobrze jej pilnuje, chroni przed zgubieniem.

Dobrym sposobem na zabawę jest puszczenie rollera. Oczywiście trzeba umieć, haha! Kółko wtedy super gna do przodu a pies biegnie za nim jak szalony. Śmiga równie dobrze po piachu jak i po trawie. Udało mi się nawet kilka razy sprawić, że odbił się od podłoża i wywołałam tym pełne zaskoczenie na psim pysku 😉

Kilka razy sprawdziliśmy jak Puller zachowa się przy zabawie dwóch psów jednocześnie i egzamin zdał 🙂 Niestety dwa silne osobniki sprawiają, że kółko się rozciąga i zmienia rozmiar. Mimo wielu włożonych wysiłków, nie pękł 😀

Nie zepsuł się także podczas zaawansowanego szarpania w momencie, gdy zawieszony był na drzewie. Do takiej szalonej zabawy warto wziąć nowy egzemplarz, nie zdezelowany. Nasz nowy standard długo wytrzymywał takie intensywne wyżywanie się na nim ale nie odważyłabym na taką zabawę w powietrzu 😉 W tym celu muszę zakupić rozmiar MAXI i zrobić hardcorowe testy, takie jak lubimy najbardziej 😀

Nasz stary STANDARD przeszedł na zasłużoną emeryturę i bawi się nim Mia 😉 Nic się u nas nie marnuje.

A co zdecydowało o kupnie nowego Pullera dla Taja? Niestety po naprawdę długim i intensywnym czasie użytkowania, rozciągnął się znacznie. W trakcie biegu, Tajson potrafił zaplątać w nim łapę a to nie jest bezpieczne przy dużych prędkościach. Bardzo łatwo o kontuzję 🙁

Po ogromnej eksploatacji materiału, zaczął się on miejscami odchodzić. Wiem, że spowodowały to stalowe szczęki i nie ryzykuję zadławieniem które mogłoby nastąpić przy kolejnych silnych szarpnięciach. Dlatego Mia teraz kula sobie naszego staruszka po domu a my męczymy nowy egzemplarz 😀

Ważne, Puller nie nadaje się do samodzielnej zabawy przez psy zdrowe, pełne energii. Chwila moment i pianka zostanie rozszarpana i zjedzona i zaszkodzi naszemu psu a przecież Puller to czysta przyjemność dla teamu człowiek-pies dlatego należy używać go zgodnie z jego przeznaczeniem- do wspólnej zabawy!

Jedyną wadą (choć jednocześnie zaletą), jest duży rozmiar Pullera. Musiałam wybrać Standard bo jest  odpowiedni dla mojego psa ale transport zabawki jest problemem. O ile waga nie jest problemem to zapakowanie go do plecaka jest niezłym wyzwaniem. Jeśli uda mi się to zrobić, to nie zostawia wolnej przestrzeni np. na aparat ;( No jest nieporęczny i niestety w wielu przypadkach musimy rezygnować z zabierania Pullera z nami. Także na treningi agility. Nie jestem w stanie schować zabawki na czas biegu… Ale nie ma takiej zabawki by dopasowała każdemu pod każdym względem 🙂 My i tak jesteśmy bardzo zadowoleni o czym świadczy kolejny egzemplarz w domu 😀

Wielofunkcyjność Pullera jest dobrym czynnikiem by zadbać o formę psiaka. Różne aktywności, które możemy wykonywać z psem przy pomocy kółeczka, dobrze wpłyną na rozwój mięśni ale przede wszystkim na nastrój naszego podopiecznego 🙂 O swoje mięśnie też zadbamy, uwierzcie na słowo 🙂

Tajson na pewno dodałby od siebie, że bardzo fajnie i łatwo jest podrzucać Pullerem do góry i wkładać go wprost w moje ręce wymuszając zabawę 😀

Przypomniałam sobie jeszcze o kłopotliwej sytuacji. Oczywiście dla Taja, ja w takim momencie zanoszę się śmiechem 😉 Zdarza się, że w biegu, kółko przechyla się do tyłu i wpada Tajowi na szyję. Powinniście zobaczyć jak biedaczek usiłuje się uwolnić 😛 Beczka śmiechu! Po kilku nerwowych westchnięciach muszę interweniować 🙂

Zdaję sobie sprawę, że nasze recenzje zawsze są długie ale staram się by treści w niej zawarte były przydatne osobom, które produktu jeszcze nie znają. Jeśli coś jest świetne, to żal napisać mi tylko kilka zdań, ja chcę piać z zachwytu! Puller oczywiście dostaje od nas ocenę doskonałą i będziemy bawić się nim jeszcze długo. Cieszę się, że wielu użytkowników fioletowego kółka ma dobre zdanie na temat zabawki a świadczą o tym wielokrotne zwycięstwa plebiscytów w branży kynologicznej 🙂 Kto raz kupi Pullera i przekona się o jego zaletach, nie zrezygnuje z jego obecności na spacerach 🙂 Dużo łatwiej na jedną eskapadę spakować jedną zabawkę i wykorzystać ją podczas wielu zabaw. Zakocha się w niej mały i duży, szczeniak i senior- potwierdzone info!

Korzystacie z Pullera?

Napiszcie jak się spisuje Wasz egzemplarz i jaki rodzaj aktywności preferujecie 🙂

Ps. Najstarsze zdjęcie z tego posta, zostało wykonane w maju 2017, „najmłodsze” kilka dni temu 😉 Zrozumcie jakość wcześniejszych zdjęć i wybaczcie :p