Liker Cord 9 cm- najlepszy z najlepszych! [recenzja]

Znając preferencje swojego psa, staramy się wszelakie akcesoria dopasować do niego idealnie. Bo jak kochamy to dbamy, proste 🙂 

Długo, naprawdę długo szukałam idealnej, wszechstronnej, wytrzymałej zabawki dla Tajsona. Po wielu próbach, długich testach i latach rozczarowań, trafiliśmy na perełkę!

Piać z zachwytu będziemy nad Likerem Cord! 

O Likerze pierwszy raz usłyszałam przy okazji Pullera. Nie wiem czy był to sklep internetowy czy stacjonarny czy jakieś blogi… Puller sprawdzał się super i bałam się klapy. W końcu wiosną 2017 zaryzykowałam no i jak widzicie po tytule notki, opłaciło się! Zapraszamy na obszerną recenzję! 🙂

Liker to piłka wykonana z takiego samego materiału jak Puller- niby guma, niby pianka? Ciężko określić. Tworzywo jest bezzapachowe i nietoksyczne.

Do kupienia jest w wielu sklepach zoologicznych- stacjonarnych i internetowych. Jest rozsławiony na całą Polskę– chyba nie ma osoby, która by o nim nie słyszała 😉

Jest kilka odmian likera- na sznurku (Cord), na taśmie (line) i wersja samej piłki.

Wielkości mamy do wyboru trzy- S o średnicy 5 cm, M o średnicy 7 cm i L o średnicy 9 cm.

Jak widzicie, postawiłam na Liker Cord 9 cm 🙂

Cena jest bardzo przystępna patrząc na wykonanie, wytrzymałość ale też wszechstronność zabawki o czym przekonacie się w dalszej części recenzji 🙂 Koszt Likera waha się między 17 a 40 złotych zależnie od rodzaju (wg. toys4dogs). Ja niestety nie pamiętam już gdzie i za ile go kupiłam 😉

Zabawka na pierwszy rzut oka, może się wydawać strasznie badziewna a to za sprawą podatności piłki na dziurawienie. Sama byłam przerażona gdy zobaczyłam w jakim tempie Tajson ją dziurawi. Bez problemu wbijał w nią zęby a one zostawiały widoczne dziurki. Jednak po roku regularnego użytkowania z piłką nic się nie stało- jest bardzo wytrzymała, wciąż jest w jednym kawałku. Nie ukruszył się ani kawałeczek.

Oczywiście Liker służy do zabawy człowiek-pies. Nie można zostawić z nim psa bez nadzoru bo niestety grozi to zepsuciem zabawki a nawet zadławieniem. Całe szczęście Tajo nie lubi samotnego memlania 🙂 Natomiast gdy piłkę przejmie Mia to muszę mieć ją na oku, mimo, że nasz Liker jest dla niej za duży i niewygodny 😉

Piłka jest ultra lekka i lata bardzo daleko, szczególnie jeśli przy wymachu trzyma się ją za sznurek. Idealna do aportowania! 

Jej intensywny, pomarańczowy kolor jest dobrze widzialny z daleka z każdej powierzchni. Chowałam ją w błocie, w sianie, w wysokiej trawie i w śniegu i Taj odnajdywał ją w mig.

Po dokładnych testach kolor nie wyblakł.

Liker nie brudzi się mocno a nawet jeśli, to jego czyszczenie jest banalnie proste- wystarczy umieścić piłkę pod strumieniem wody i ewentualnie wyszorować dłonią, zależy od stopnia ubrudzenia 😉 My go nie oszczędzamy!

Wiosną i latem, płuczemy go oczywiście podczas kąpieli bo Liker to także zabawka wodna. Jest pięknie widoczny na tafli wody, nie tonie. Nagrałam wakacyjny filmik na Fb, na którym widać likera w wodzie => klik

Ważne jest też to, że ani piłka ani sznurek nie nasiąkają wodą, przez co zabawka nie gnije od środka. Główna część ma na sobie jedynie kropelki, które łatwo wytrzeć a sznurek schnie super szybko.

Z racji tego, że Liker jest połączeniem piłki z szarpakiem- dla nas ideał! Tajson to diabeł wcielony i uwielbia się szarpać i wyrywać z likerem w paszczy. I on wciąż ma się dobrze- to znaczy, że naprawdę jest porządnie wykonany 🙂

Przyznam się szczerze, że trochę poszalałam z rozmiarem a to dlatego, że byłam przekonana, że sznurek pęknie przy pierwszej próbie zabawy a my zostaniemy z samą piłką. Tajson za młody zjadł już piłkę więc aby unikać podobnych sytuacji, zawsze wybieram rozmiar większy, żeby nic się złego nie wydarzyło.

Piłka ma dużą średnicę ale Tajson nie ma problemu by złapać ją w locie, to się chwali 😉

Mimo, że psie zęby wchodzą w piłkę dość głęboko, to zabawa jest bezpieczna. Psie zęby ani dziąsła nie zostały zranione ani podrażnione a Taj siłę szarpnięcia to ma 😉

No i tak zostałam z za dużą piłką i sznurkiem. Tak, po roku szarpania jest w stanie nienaruszonym. Tajson nie dał rady go zerwać. Oczywiście przy braku kontroli szybko by się z nim rozprawił ale nie dopuszczam do takich sytuacji. Logiczne.

Sznurek jest przyjemny w dotyku. Jest gumowany, przez co bezpieczny dla rąk. Bałam się, że przy kontakcie z wodą, szarpanie będzie niemożliwe, ale nic z tego, nie mam i nie miałam otarć ani poparzeń na dłoniach nawet przy diable 😛

Super rozwiązaniem jest supeł na końcu sznurka, w miejscu rączki. Pomaga mi w utrzymaniu zabawki gdy zakładam rękawiczki. Lina nie wyślizguje mi się z rąk bo supeł jest super blokadą.

Nie wiem czy długość sznurka jest zamierzona ale dla mnie idealna, że dobrze bawić się z psem i mieć go blisko. Tajo biegając z likerem w paszczy ani razu nie nadepnął na linę, natomiast regularnie, przy trzepotaniu piłką, wsadził sobie supeł w oko- zdolnym trzeba być 😀

Liker nie jest może kompaktową zabawką ale bez problemu mieści się w nerce a nawet w dużej kieszeni mojej kurtki. Sprawdziłam to podczas treningów agility, gdy chowam go jako nagrodę przez Tajsonem 🙂

Nie zauważyłam wpływu warunków atmosferycznych na zabawkę- równie dobrze używa się jej latem i zimą 🙂 Nie kruszeje, nie zamarza, nie topnieje.

Podsumowując, Liker Cord 9 cm to jedyna taka zabawka w naszym domu- jesteśmy zachwyceni. Wszystkie luzem latające piłki poszły w odstawkę tak jak i większość szarpaków. Bo odkąd mamy Liker, zrezygnowaliśmy z wielu innych zabawek. Tajson bardzo polubił pomarańczową piłę na sznurku! Powtórzę: nadaje się do przeciągania, ostrego szarpania, aportowania i pływania. Synek bardzo chętnie się nią bawi, nie narzekam na motywację psa gdy nagrodą jest Liker a często właśnie tak go wykorzystujemy!

Bardzo, bardzo, bardzo polecamy!

Mam nadzieję, że równie mocno lubicie Likery 😀

Dajcie znać!

  • Anna Kobylarz

    Ja tylko powiem, że my mamy wszystkie 😉 oprócz tego z magnesem – za drogi 😀 osobiście najbardziej lubie ten na linie a raczej moje dłonie 😉 W sumie u nas mając Pullery, Likery i Flyber inne zabawki mogą nieistnieć, ażurkowe piłki tylko mogą z nimi konkurować

    • Ja liker brałam w plecak w każdą podróż, jest tak super uniwersalny 🙂 Ale jednak mniejszy rozmiar bardziej poręczny. Zdecydowanie zostajemy przy tym uchwycie, ten na linie bardzo pali 🙁