FURminator- pogromca kłaków! [recenzja]

Nie wiem, naprawdę nie wiem, jak mogłam żyć bez niego, mając w domu potwora ulepionego z tony futra! Natomiast z każdym kolejnym miesiącem wiem, jak badziewne były wszystkie dotychczasowe czesadła i otwieram oczy ze zdziwienia ile sierści można z psa wyczesać…

Przygotujcie się na falę zachwytów, nie mogę inaczej…
Ale od początku….

FURminator zaczął pojawiać się w internecie, na blogach i w wielu reklamach. Zaciekawił mnie ale po kilku nietrafionych szczotkach, zaczęłam sceptycznie podchodzić do wszystkich pielęgnacyjnych nowości. Długo się wahałam, długo oglądałam i czytałam aż któregoś dnia dostałam maila z propozycją współpracy– szalałam z radości! To był kwiecień 2016. To musiało być przeznaczenie 😉

Jeśli zamierzacie kupić FURminator, koniecznie zajrzyjcie na stronę producenta (klik) oraz FB. Jest tam mnóstwo informacji i porad. Zobaczycie jak dobrać model do konkretnego zwierzęcia.
Pamiętajcie, że oryginalny FURminator jest tylko jeden! Niestety powstaje mnóstwo podróbek tego rodzaju szczotki, które mogą być niebezpieczne dla sierści psów, zwyczajnie mogą niszczyć włos. Jak odróżnić oryginał od fałszerki kiedy nawet ceny są podobne a ciężko dostrzec różnicę w wyglądzie? Przede wszystkim, tak jak widać na zdjęciu, numer serii ujęty jest na ostrzu oraz na dole plastiku. Ważne też by szukać opcji kupna w sprawdzonych sklepach czy na aukcjach w których zawarte jest logo firmy lub bezpośrednio u producenta. W pierwszej zakładce na stronie internetowej przedstawione WSZYSTKIE dostępne produkty, zdziwiłam się, że nie są to tylko szczotki 😉 Skoro planujecie zadbać o psa, zróbcie to porządnie!

Co mówi producent? FURminator to profesjonalne narzędzie do usuwania podszerstka i martwego włosa u psów i kotów zaprojektowane przez specjalistę w dziedzinie pielęgnacji zwierząt. Pozwala ograniczyć linienie do 90% Działa skuteczniej niż tradycyjne szczotki i grzebienie Zapobiega plątaniu się sierści. Nie podrażnia skóry.

Nasza testerka Mia jest w typie owczarka, jej sierść jest dość długa (powyżej 5 cm).

Szczotka przyszła do nas dokładnie zamknięta. Próżniowe opakowanie gwarantuje bezpieczeństwo w transporcie oraz upewnia nas, że FURminator jest nowy, nie używany. Na zgrzebło nałożona była plastikowa nakładka aby w żaden sposób nie uległo zniszczeniu. Niezbędna była instrukcja obsługi

Produkt jest łatwo dostępny. Poza internetem, widziałam FURminatory w lecznicach i większych sklepach stacjonarnych. Firma cieszy się popularnością i dobrą opinią. Do wyboru mamy kilka modeli- różnią się głównie rozmiarem, choć podział jest także na typ sierści. My mamy Lkę przeznaczoną dla psów w zakresie 23 a 41 kilogramów a ostrze ma długość 10,16 cm a więc powinniśmy nim czesać psy długowłose.

Na pierwszy rzut oka cena wydawać się może wysoka bo taka jest ale po kilku latach regularnego użytkowania, śmiało mogę stwierdzić, że FURminator jest wart każdej złotówki. W tym przypadku cena idzie w parze z jakością.

Stalowy grzbiet jest niezniszczalny. Przez intensywny okres używania, nie wykrzywił się ani jeden ząbek, ostrze wygląda jak nowe, wciąż jest ostre. Materiał w ogóle się nie zużywa. Czyszczenie zgrzebła jest szybkie i proste. Po każdym użyciu, przecieram je mokrą szmatką i wycieram do sucha by nie rozwijały się bakterie. Bez obaw, ostrze jest ze stali nierdzewnej.

Wygląd FURminatora jest profesjonalny, przyjemny, utrzymany w jednej kolorystyce, odcienie dobrze dopasowane. Każdy model różni się kolorem. FURminator jest dość ciężki ale dlatego, że jest porządnie wykonany. Dostajemy kawał solidnego plastiku i dużą, wygodną rączkę. Jest ona pokryta gumą i licznymi wypustkami, co sprawia, że trzyma się ją w dłoni bardzo wygodnie. Nie ślizga się i nie wypada nawet gdy mamy mokre ręce dzięki temu, używanie FURminatora jest bezpieczne– nie wypadnie z rąk, nie uderzy ani nie wystraszy psa. Nie powoduje odcisków na dłoniach nawet przy długim użytkowaniu- osobiście sprawdzone 😉

Ostrze sunie (!) po sierści futrzaka płynnie i delikatnie. Zakochałam się w nim już przy pierwszy przejechaniu po grzbiecie- z suki wyszła kępa futra, byłam w szoku! Nie wiedziałam, że Mia ma na sobie tyle zbędnych kłaków, wcześniej używane szczotki wcale na to nie wskazywały…

Nie musimy w tę czynność wkładać dużej dawki energii. Trzeba to robić ze spokojem, wtedy też będzie relaksem dla psa. Efekty są zauważalne już po pierwszym przeciągnięciu po futrze. Zauważyłam, że odkąd używamy FURminatora, Mia coraz lepiej znosi czesanie. Wcześniej uciekała, warczała, potrafiła łapać zębami za szczotkę a teraz leży odprężona. Nasze codzienne czesanie sprawia nam coraz to większą przyjemność- ostrze nie sprawia bólu. Poprzedniki FURminatora ciągnęły włos, wyrywały go i łamały a nawet potrafiły skaleczyć psa… Wcale się Mii nie dziwię, że tak to znienawidziła. Całe szczęście, komfort pracy znacznie wzrósł.

Ważne jest, że czas czesania znacznie się skrócił. Praca z FURminatorem jest szybka i przyjemna- robi to co ma robić w ekspresowym tempie.

Niestety Lką nie jestem w stanie dokładnie wyczesać kryzy. Ostrze jest za duże. Oczywiście robię to i jestem zadowolona bo dużo kłaków wyczesuje ale by dogłębnie wypielęgnować futro na szyi muszę się wspomagać inną szczotką i wtedy dokładnie widać różnicę na psie- tułów wygląda dużo lepiej, jest ładniej wyczesany przy pomocy FURminatora.

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie wypróbowała FURminatora na Tajsonie. Przyznaję rację producentowi, rodzaj zgrzebła musi być dopasowany do psa. W przypadku Taja, ostrze obijało się o kości, nie było to miłe choć oczywiście robiłam to delikatnie. W miejscach gdzie synek ma ciut więcej sierści, tj. na karku i nad ogonem, spełnił swoją rolę- troszkę martwych kłaczków wyszło razem z „brudami”. Taj jest psem bez podszerstka.

Czesanie jest bardzo ważną czynnością w życiu naszego czworonoga. Przede wszystkim rozplątuje posklejane pasma i pozwala skórze oddychać a także czyści sierść z codziennych zanieczyszczeń jak ziemia, kurz czy liście. Mia nie zwraca uwagi na rodzaj podłoża i jak ma ochotę poleżeć to po prostu się kładzie, ja się później muszę martwić jej wyglądem. Nie kąpię jej za często więc tym bardziej przykładam się do regularnego czesania.

Co ważne, FURminator pomaga nam się pozbyć jedynie podszerstka, czyli tej niepotrzebnej warstwy. Wyczesując go zapewniamy psu dopływ powietrza między włosami, skóra oddycha, nie odparza się, nie swędzi, nie piecze. Zgrzebło nie wyrywa ani nie uszkadza włosa okrywowego. Pielęgnując psa, zawsze należy sprawdzić stan skóry- niestety u psów także pojawia się łupież, trzeba zwrócić uwagę na rozcięcia, rany czy kleszcze.

Dowiedziałam się także, że „tłuszcz” (łój), który regularnie wyczesujemy rozprowadzając po futrze, chroni skórę i nadaje sierści piękny połysk.

Sierść po takim zabiegu upiększającym jest dokładnie rozczesana, gładka, nie elektryzuje się.

Nowością był dla mnie FURejektor, czyli specjalny przycisk, który zrzuca wyczesane futro z ostrza. Nie spotkałam się z nim wcześniej, podczas korzystania z innych narzędzi. FURminator zbiera podszerstek na zgrzeble i w odpowiednim momencie, wystarczy wcisnąć guzik i sierść wypada prosto na dłoń a później już tylko do wora 😉 Nie ma latających kłaków po domu, jest porządek 🙂

Niesamowite jest to, że już po kilku regularnych sesjach czesania zauważyłam, że ilość wypadających włosów znacznie się zmniejszyła. Podłoga jest wolna od latającego futra, nie muszę codziennie zamiatać. Mniej sierści w powietrzu, na legowiskach, meblach, kanapach. Tak można żyć! 🙂

Podsumowując, FURminator jest naszym numerem jeden, najlepszą szczotką do suczej sierści jakiej używałam. Nie sprawia psu bólu a spełnia wszystkie obietnice producenta. FURminator to jedyny sposób na wypadającą sierść! Ja wiem, cena może odstraszać ale warto zainwestować w dobrą szczotkę, która będzie z Wami na długie lata- serdecznie polecamy 🙂

Ps. Wpadłam na pomysł, że w najbliższym czasie zamówię najmniejszy możliwy model i sprawdzę go na Taju i kocie 😉

 

Macie FURminator?

Chętnie poznamy Wasze opinie 🙂